**Wyjątkowy VIII rozdział! ***Dziękuje za tyle odwiedzin 1248!! Nie będę dłużej przedłużać , zapraszam do czytania :)
Zaczęłam pisać recenzje.....
Pierwszy tydzień pracy z trenerem FC Barcelony Luisem Enrique był spokojny i dość skomplikowany.... Skomplikowany w sensie że dużo pracy zajmuje przygotowanie chłopaków do meczów. Przyglądałam się jego pracy uważnie i zauważyłam że bardzo dużo wkłada Energi do tego co robi. Codziennie poświęca im od 7-9h . Przyznaje przeżyłam to i nieźle byłam zmęczona, jednak pan Luis był niewzruszony i pracował dalej. Co do zawodników to recenzja na inną okazje... Podsumowując jestem niesamowicie zdziwiona ogromem wysiłku jaki wkłada pan Luis, trzymam kciuki że dalej tak będzie
Alex
Redakcja Sport
Skończyłam pisać i wysłałam do redakcji. Powinni dostać recenzje jutro. Gdy odeszłam od komputera dostałam SMS od Ney'a tak go sobie zapisałam
-hej co dzisiaj robisz może wpadniesz do mnie?
-o hej , hm tak tylko coś zjem i przyjdę
- właśnie dlatego pisze , zgodzisz zjeść ze mną obiad?
-O zaskoczyłeś mnie ale ok zgadzam się
-Miło :* to w takim razie przyjadę po ciebie za 20 min ok?
-Czekam :)
Nic nie odpisał a ja musiałam się szykować na wyjście na obiad z Neyem . Podeszłam do szafy i szybko przebrałam się(recenzje pisałam bardzo późno , wcale nic nie spałam). Wybrałam sobie jasno niebieską sukienkę i białe sandałki, włosy upięłam w kitkę makijaż sobie odpuściłam. Miałam jeszcze ok 20 do obiadu więc zaglądnęłam na Twitera i Instagrama, nic nowego tylko tyle że niedługo koniec roku szkolnego w Polsce i przyjedzie mój przyjaciel James..... Tęsknię za nim bardzo(znamy się od dziecka). Gdy wyszłam ze wszystkich portali wrzuciłam telefon do torebki i złapałam za klamkę gdy otworzył mi drzwi przed nosem Neymar
-O hej ślicznie wyglądasz to co idziemy
-Ja? to ty przyćmiewasz mnie swoim wyglądem-zaczęliśmy się oboje śmiać-Możemy
Wsiedliśmy do samochodu i 5 min później byliśmy w restauracji
-Gdybyś powiedział że idziemy do takiego miejsca inaczej bym się ubrała.....-westchnęłam patrząc na chłopaka
-To nasz lokal.....- zaczął-mojej znaczy to rodzinna knajpa- zaczął się jąkać coś jest nie tak ,wyczułam to
-Wszystko w porządku Ney?-zapytałam nieco zmartwiona
-Tak w najlepszym tylko chodzi o to że tutaj tak wiele się wydarzyło.....-westchnął i widziałam że się wzruszył
Nic nie powiedziałam tylko uścisnęłam jego rękę i głęboko się do niego uśmiechnęłam
-Złe czy dobre no te wspomnienia?
-bardzo bardzo szczęśliwe nawet nie wyobrażasz sobie jakie- w tym momencie wpatrywał się w moje oczy- miałaś tak kiedyś w swoim życiu że ta jedna wiadomość zmieniła twoje życie- ostatnie zdanie wypowiedzieliśmy razem jakbyśmy myśleli o tym samym
-Tak niedawno chociaż mam przeczucie że w przeszłości też wiele razy takie coś się wydarzyło, ale skończmy to i wejdźmy do środka
-Tak masz rację- wpatrywałam się w twarz Neymara i poczułam że na chwilę otrząsnął się ale nadal widziałam że jest wzruszony. Jedyny facet na świecie nie wstydzi się wylać łzy i ja akurat nie mogę z nim być .... Boże czemu?- popatrzałam w niebo
Weszliśmy i od razu hałas ucichł przy stolikach wszystkie oczy były skierowane w Neya i mnie
Jednak to nie trwało długo i gwar znowu się rozpoczął tylko tym razem ktoś co chwilę witał i ściskał się z Neyem nawet dziewczyny! Ściskało mnie w żołądku Gr.... przyznaje byłam zazdrosna!
Usiedliśmy przy jednym ze stolików i zaczęliśmy zamawiać jedzenie ja wzięłam sałatkę i sok pomarańczowy, Ney podobnie zamówił
Po 5 min przyszło jedzenie i zajadaliśmy się aż nam się uszy trzęsły, gdy skończyliśmy jeść pstryknęłam sobie zdjęcie z Neyem z dopiskiem "Wyjątkowy miejsce z wyjątkowym człowiekiem , Gracias Neymar :*"
Od razu gdy Ney pogrzebał coś w telefonie zobaczył nasze zdjęcie i oczywiście napisał komentarz
"To ja dziękuję"
Ja się uśmiechnęłam do niego i popatrzałam na zegarek 18:0
-Ney?
-Tak Alex?
-Masz dzisiaj trening?
-Tak o 18:30 a co chciałabyś ze mną pójść- zapytał arogancko
-Tak miło będzie na was popatrzeć i po śmiać się.....- tym razem to ja szelmowsko się uśmiechnęłam
-Ok to wchodź stadion jest 10 min stąd
Wzięłam torebkę i pomknęliśmy w stronę stadionu. W drodze na stadion szliśmy w ciszy widziałam po twarzy Neya że jest skupiony i nieco zamyślony. Weszliśmy na stadion i Ney poszedł do szatni gdzie czekali już na niego chłopaki a ja skierowałam się w stronę stadionu. Usiadłam i dostrzegłam że siedzą partnerki Leo i Pique . Podeszłam do nich i przywitałam się z nimi.
-Hej Alex miło cię widzieć- powiedziała Anto
-Mi was też - przytuliłam je obie
-To co jak tam związek z Neyem?- dodały razem
-Jaki związek ja z Neyem.... Pff co za brednie jesteśmy przyjaciółmi tylko przyjaciółmi
-Tak na pewno.... dziewczyno przecież widać że jest między wami chemia-dodała Shakira
-Nie... my? co wy - powiedziałam musiałam uniknąć tego tematu bo one też nie znały mojej przeszłosci, nikt z moich znajomych nie mógł jej poznać
-O chłopaki wychodzą! - krzyknęłam do Anto i Skakiry
Wszystkie się uśmiechałyśmy i patrzałyśmy na swoich "Wybranków"
Ja z wiadomych przyczyn gapiłam się na Ney'a
Zaczęli rozgrzewkę i po 10 min zagrali sobie meczyk Były dwie drużyny Leo i Pique Leo: Ney, Iniesta,Jordi Alba, Dani Alves 2 Pique : Marc Bartra , Rakitić,Matheiu ,. Wygrała drużyna Leo 1x Leo i 1 Neymar . Cieszyłam się ogromnie z obydwu goli. Po 2h wyszłam z trybun i udałam się do wyjścia, musiałam czekać 10 min na Ney'a ale wyszedł , uśmiechnięty i rozgadany jak zawsze miło było popatrzeć na jego rozbrajający uśmiech.
-To zapraszam was do mnie na imprezę- powiedział Messi
-Ok będziemy a o której ?
- 20 Antonella i Thiago ucieszą się jak dowiedzą się że przyjdziesz
- w takim razie razem z Neymarem przyjdziemy z miłą chęcią- powiedziałam i uśmiechnęłam się do Leo
-Czekam- puścił oczko do Ney'a i wyszedł
Chciałam się jeszcze spytać kto będzie na tej imprezie ale nie zdążyłam. Poszłam na górę przygotować sobie jakieś ubranie na imprezę u Leo
Mój strój wyglądał tak
Makijaż sobie odpuściłam ale fryzurę na głowie miałam wystrzałową
Po 30 min byłam gotowa. Zeszłam na dół i zobaczyłam stojącego i grzebiącego coś w telefonie Ney'a , wyglądał niezwykle idealnie ułożone włosy, czarne jeansy i biała koszula oraz srebrne air-maxy.Moje oczy zalśniły gdy Neymar skierował wzrok na mnie
***Neymar**
Razem z Alex idziemy na imprezę do Messich. Cieszę się że to akurat Alex stanęła na mojej drodze w życiu. Nie będę zaprzeczał zakochałem się w niej! Gdy wcześniej poszliśmy do naszej rodzinnej restauracji przypominały mi się wszystkie radosne jak i złe chwile, miałam automatycznie łzy w oczach, widziałem po twarzy Alex że wspiera mnie i ja wiem że coś ukrywa nie wiem co ale dowiem się. Gdy sprawdzałem Instagrama zeszła przepiękna Alex, zabrakło mi słów na chwilę musiałem schować wzrok bo zobaczyła by że oblałem się rumieńcem. Alex to pierwsza w moim życiu dziewczyna przy której brak mi słów i rumienię się na jej widok. - to co idziemy ?- zapytała dziewczyna
-Tak- odpowiedziałem wskazując wyjście z domu
Droga do Leo zajęła nam 10 min dość szybko , jechałem szybko ponad 100km/h ale dla pięknej damy dziś mi towarzyszącej warto było i nie obchodziły mnie żadne przepisy. Zapukaliśmy do drzwi i tak jak się spodziewałem otworzył nam Leo z synkiem na rękach
-Witajcie Thiago przywitaj się- powiedział Argentyńczyk
-den dobly- powiedział Thiago z palcem w buzi
-Cześć-przywitała się Alex z małym
***Alex***
Gdy zapukaliśmy do drzwi szybko otworzył nam Leo z Thiago na rękach . Przywitałam się ze słodziakiem i razem z Neyem weszliśmy do środka. Muzyka była głośna . Po 2h alkohol lał się strumieniami i wszyscy zaczęli tańczyć, chyba tylko ja i Neymar nie byliśmy tak dosłownie pijani. Gdy zaczęły się wolne piosenki wszyscy usunęli się z parkietu
- Zatańczysz- spytał się Ney
- Z miłą chęcią - uśmiechnęłam się do Brazylijczyka
Wziął mnie za rękę i zaczęliśmy tańczyć pierwsi na środku parkietu. Kołysaliśmy się w rytmie piosenki. W jego ramionach mogłabym utonąć, miękkie silne, muskularne takie proste kochane "Żyć nie umierać"! Tańczyliśmy i tańczyliśmy nie odkrywaliśmy się od siebie. Gdy puścili moją ulubioną piosenkę Boy Epic -Tell me you love me to zamknęłam oczy i przysunęłam się bliżej Neymara , swoją głowę oparłam o jego ramię, wąchając perfumy i czując ciepło ciała. Byliśmy tak blisko a jednocześnie daleko on nie znał mnie a ja jego , znamy się tylko ze względu mojej pracy takto nic więcej o nim nie wiem. Zaledwie tydzień temu się poznaliśmy a tak bardzo zapadł mi w serce. Gdyby to wszystko inaczej się potoczyło...
Gdy pomyślałam o tym wszystkim poczułam że mam mokre oczy i pomoczyłam Neymarowi koszule
- Hej co się dzieje?- dopiero w tym momencie otworzyłam oczy i odsuneliśmy się od siebie
- Nic takiego...- powiedziałam przecierając mokre oczy
- Napewno bo ludzie ot tak nie płaczą na ramieniu Brazylijczyków
- widocznie ja nie jestem normalna- zeszłam z parkietu i usiadłam do stolika
-ej jeśli cię uraziłem to przepraszam nie chciałem..- widziałam po jego twarzy że żałuję tego czego powiedział chociaż nic takiego się nie stało
- Nie musisz, to nie twoja wina, może pojedziemy już do domu? Poszłam pożegnać się z Leo i Anto oczywiście pytali się co się stało i nalegali bym powiedziała proponowali ze mogłabym u nich zostać jednak ja nie mogłam powiedzieć prawdy
-Jasne chodź- objął mnie ramieniem i wyszliśmy z domu Messich
Droga do domu zajęła nam 10 min.Byłam wykończona psychicznie jak fizycznie pragnęłam wziąć gorący prysznic i spokojnie usnąć chociaż ostatnio dobrze nie sypiałam. Usiadłam na kanapę a Neymar obok mnie
- Masz jakieś życzenia?- zawsze potrafi mnie rozbawić
- szklanka wody i nic więcej dziękuję, naprawdę... - dodałam najcieplej jak mogłam
- co tak naprawdę cię tak zmartwiło u Leo
Nie wiem jak długo będę przed nim ukrywać swoją przeszłość, martwiłam się że jeśli mu powiem odsunie się ode mnie.
- może zmęczenie albo od tego hałasu- ziewnęłam i już miałam ruszać schodami do pokoju gdy zatrzymał mnie Ney
- ufasz mi?- trafił w sedno, czy mu ufałam dość by powiedzieć mu swoją przeszłość ale gdy miałam przed oczami zatroskanego Neymara miałam mętlik w głowie
-tak- złapałam go za rękę- nie musisz się o mnie martwić- powiedziałam by choć na chwilę przestał się o mnie martwić. Jeszcze nigdy nikt o mnie się nie martwił, bardzo to doceniam
-Odpocznij, przyda ci się długi i odprężający sen, słodkich snów- puścił oczko i szczerze się uśmiechnął
- Dzięki i nawzajem oraz jeszcze raz za troskę
- Nie ma za co, widzimy się jutro na treningu?
-Eee.. Yhm... Tak , to do zobaczenia- uśmiechnęłam się miło i z nie wiadomych przyczyn zapragnęłam żeby Neymar został dzisiaj ze mną, miałam Jessice ale od kiedy zaczęłam pracować mało rozmawiamy a Neymar rozumie mnie jak nikt choć nasza znajomość nie zaczęła się przyjaźnie, pomimo tego widujemy się codziennie i rozmawiamy bez końca mówiąc krócej bardzo się z nim zżyłam.
- to ja już będę iść- odchrząknął
Obejrzałam się i zobaczyłam Pana Luisa stojącego za mną na schodach
- Neymar co ty tutaj robisz?- zapytał zaspany trener
- przywiozłem Alex z imprezy od Leo...- wyczułam że zrobiło mu się głupio
- on już wychodził- dodałam
- nic nie szkodzi że tu jest tylko że mamy jutro bardzo ważny trening i chciałbym żebyś się wyspał...- dodał ziewając
- ma trener rację to w takim razie idę- powiedział i szedł w stronę wyjścia jednak gdy miał łapać za klamkę odwrócił się do mnie i pożegnał buziakiem w policzek
- czemu nic nie powiedziałaś że ty i Neymar.. No ten tego jesteście razem
Powiedział a mnie zatkało i wkurzyło
- my? Pff razem nie.... Jesteśmy przyjaciółmi i tyle
- i tyle wyglądało to inaczej... Mówię ci to bo jestem ich trenerem i dobrze Neymara znam- dodał
Ja nic nie powiedziałam tylko poszłam wziąć gorący prysznic po czym położyłam się do łóżka nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam
***Rano***
Wstałam dość wcześnie jak na swój okres wstawania ale odkąd tu jestem ciągle wstaję bardzo wcześnie. Przywlekłam się do szafy i popatrzałam na zegarek 9:30 miałam 2h do treningu Neya . Wybrałam sobie ubrania
Makijaż zrobiłam sobie lekki. Gdy się ubrałam zeszłam do kuchni i ucieszyłam się na widok Jessici śmiejącej się z panem Luisem. Jedli i śmiali , patrzałam na nich z ukosa
-Co tak tu wesoło?- zapytałam roześmianą dwójkę
-Nic.. tylko Jessica opowiadała mi jak kiedyś co zrobiłyście
-Co? Po wiedziała panu?- popatrzałam na Jessicę zabójczym wzrokiem
-Tak ....- znowu zaczęli się śmiać
Ja nie mogąc ich już słuchać usiadłam do stołu i tak jak oni zaczęłam
-Może Jessico chciałabyś przyjść na trening chłopaków
-A co Alex nie idzie
-No am.... ja idę .... Ney mnie zaprosił- powiedziałam beznamiętnie
-ooooo miłość wisi w powietrzu- dodała Jessica
-Jaka znowu miłość , zaprosił mnie bo...... się przyjaźnimy
-A co ma przyjaźń do treningu?- dodał nieoczekiwanie pan Luis
-Nic- ucięłam i miałam nadzieję że Jessica nie powie nic więcej na temat mojej relacji z Neymarem
Po 10 min jechaliśmy już na Stadion Joan Gamper
Wysiedliśmy i pan Luis opuścił nas jak zawsze gdy wchodził i zaczynał swoją trenerską pracę.
-Czemu powiedziałaś mu o tym?....- walnęłam w ramię Jess
-Przepraszam ale sam spytał- dodała nieco urażona
-Sam? to on chciał wiedzieć, coś mi tu nie pasuje- powiedziałam wchodząc na trybuny
Chwilę posiedziałyśmy w ciszy po czym chłopaki wybiegli na murawę
Mieli 15 min rozgrzewkę i potem zagrali sobie krótki meczyk. W przerwie między połowami Pan Luis mnie zawołał do siebie
-Słucham , wzywał mnie pan
-To nie trener tylko ja- poznałabym wszędzie ten słodki głos
Odwróciłam się i w tym momencie poczułam że sie rumienię na widok Neya
-Chciałem cie zobaczyć- dodał przygryzając wargę
Nie wiedziałam co powiedzieć tym bardziej że chłopaki się na nas gapili
-E... ja ciebie też- zrobiłam to samo przygryzłam wargę
-Czekałem na ciebie... to znaczy chłopaki pytali się o ciebie kiedy znowu nas odwiedzisz
-Oto jestem dotrzymałam słowa- zaśmialiśmy się oboje, wpatrywałam się w niego jak opętana, musiałam jakoś to przerwać bo Jessica zaczęłaby znowu z tą "miłością"
-Wracaj na mecz bo widzę że zaczyna się druga połowa
-Masz rację nawet nie zauważyłem kiedy minęła ta przerwa, Alex będę miał dla ciebie później prezent- powiedział wchodząc już na murawę
-Dobrze-krzyknęłam do niego
Uśmiechnął się na pożegnanie a mnie zostało tylko czekać aż skończy się trening
***Ney***
W czasie przerwy musiałem pójść do Alex, nie mogę chwili bez niej przetrwać dobrze że przyszła dzisiaj na trening, dotrzymuje słowa takie cechy lubię u dziewczyn
-Chciałem cię zobaczyć- powiedziałem i od razu się zarumieniłem aby to ukryć przed nią przygryzłem wargę zawsze to robiłem gdy przy jakieś dziewczynie się krępowałem, a przyznaję rzadko mi się to zdarzało
-Ja... ciebie też- powiedziała a mi serce zaczęło walić jak szalone, zdziwiłem się kiedy ona też przygryzła wargę
-Czekałem na ciebie- znowu to zrobiłem - to znaczy czekaliśmy na ciebie , chłopaki
-E.... to fajnie- dodała i zaczęła się rumienić, wiedziałem co zrobi odwróci wzrok i zmieni temat
-Widzę że zaczyna się druga połowa , chłopaki cię wołają
-Masz rację, yhm..... Alex będę miał dla ciebie prezent- powiedziałem zaczynając już druga połowę meczu
Uśmiechnęła się do mnie i weszła ponownie na trybuny
Zaczęliśmy grę i moja drużyna wygrała , popisywałem się przed nią, to wszystko co wydarzyło się na treningu to dla niej, pewnie się nie spodziewa że szykuję jej specjalny unikalny prezent w postaci mojej klubowej koszulki ze wszystkimi podpisami chłopaków, gdy dowiedzieli się co szykuję dla niej od razu zaczęły się gwizdy i pokrzyki "Ney i Alex zakochana para" , ja oczywiście zaprzeczałem ale moje serce krzyczało to prawda! Przez cały trening myślałem o niej i o nas..... My- jak to ślicznie brzmi, dopiero po chwili zorientowałem się że to było głośno powiedziane
-Co My?- powiedział mój przyjaciel Leo
-A nic nic- musiałem jakoś z tego wybrnąć
-Słuchaj- zatrzymał mnie obejrzałem się i uświadomiłem sobie że stoję bezpośrednio naprzeciwko Alex tylko że po drugiej stronie boiska- Może trener tego nie widzi ale ja tak ,jeśli coś do niej czujesz powiedz jej to nie zwlekaj- dodał
-Chciałbym ale nie wiem czy ona to samo czuje, wiesz jak to było z Bruną- powiedziałem najcichszej jak mogłem
-Jest chemia między wami-powiedział podśmiewając się
Nic nie dodałem tylko zgromiłem go wzrokiem. Nie przyznałem tego głośno ale Leo miał rację.
Skończyliśmy trening i przyszedł czas na niespodziankę
***Alex***
Widziałam że Ney i Leo o czymś gadają, nic nie słyszałam miałam nadzieję że nic przeciwko mnie nie knuli tym bardziej że Ney powiedział że ma dla mnie prezent. Ma dla mnie prezent z jakiej okazji? Urodzin przecież nie mam, naprawdę nieraz pomysły Neymara mnie zaskakiwały i jednocześnie przerażały. Skończyli trening i udali się do szatni szepcąc coś do siebie. Zeszłam na dół czekając na to co się wydarzy. Jak zwykle musiałam trochę poczekać na Neya. Wychodzili po kolei i ten ktoś wyszedł trzymając coś za plecami, Neymar wyszedł razem z Lek i Pique on szedł na środku trzymając coś i uśmiechając się do mnie. Gdy podszedł bliżej nie mogłam uwierzyć własnym oczom
- Mam Nadzieję że ci się spodoba i będziesz ją nosić na każdy nasz mecz. Wyjął zza pleców bordo- granatową klubową koszulkę Barcy z numerem który zawsze chciałam mieć mówię tu o "11" tylko że to nie była zwykła koszulka bo były na niej podpisy wszystkich chłopaków z Barcy. Przetarłam oczy nie dowierzając co dostałam. Przyjrzałam się trójce cracków i zaczęłam ich ściskać zaczynając od końca a kończąc na Neyu, go ostatniego przytuliłam najmocniej i najdłużej
- Wiesz że nie musiałeś tego robić- szepnęłam mu do ucha tuląc go do siebie
- A ty wiesz że musiałem -poczułam że on też mnie przyciąga do siebie
- Ta koszulka to najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek dostałam od kogokolwiek i dobrze trafiłeś bo 11 to mój ulubiony numer zawodnika- z tym ostatnim się zagalopowałam
- a możesz mi powiedzieć kto w klubie gra z tym numerem?- zapytał arogancko nadal nie odsuwając ode mnie
- Jasne nazywa się Neymar da Silva dos Santos Junior- powiedziałam z wielką rozkoszą
- Chciałbym go poznać- zaśmiał się
- Tak musicie się kiedyś spotkać bo ja nie zdołam mu się odwdzięczyć, Nie wiem jak ci za ten prezent podziękować- dodałam i odsunęłam się od Neya by popatrzeć na niego i umocnić się co do swoich głębokich uczuć do niego.W wzroku Neymara było coś zaskakującego patrzał na mnie inaczej niż przedtem, w jego oczach można było wyczytać podziw, radość, rozkosz i to co ja nieoczekiwanie wyczytałam nadzieję
- Twoja obecność jest podziękowaniem- powiedział z błyskiem w oczach
- Ty dajesz mi takie prezenty a tobie wystarczy że w zamian przyjdę trening... Nie tak nie może być, powiedz jak mam ci podziękować za wszystko co dla mnie robisz...- dodałam pełna ciepłych uczuć do niego
- czy wszystkim za wszystko dziękujesz?- powiedział ukazując rząd swoich białych zębów
- Nie tylko osobom którym to się należy i wyjątkowym osobom
- a do której z tych grup przypisujesz mnie?- powiedział to z taką nutą zachwytu że o mało co nie upadłam
- do tych szczególnie wyjątkowych
- oo jakaś nowa grupa
- nie tylko ty jesteś taką osobą w moim...- ucięłam i nie wiedziałam czy dokończyć to co zaczęłam
- w moim co? Dokończ proszę. Powinnam w tym momencie wyznać mu całą prawdę ale jeszcze nie teraz
- w moim życiu, Ney- złapałam go za rękę- jesteś najlepszą sobą jaką w swoim życiu spotkałam- skończyłam i przybliżyłam się do niego- do końca życia będę ci wdzięczna i nie mów że nie bo i tak będę, nigdy nie spotkałam tak niewyobrażalnie zaskakującego i sympatycznego chłopska jakim jesteś ty Ney- skończyłam i zbliżyłam swoje wargi do jego policzka, padło za dużo słów z mojej strony, mam nadzieję że Ney się nie skapnął że w taki minimalny sposób zdradziłam co do niego czuje.
Nic nie dodał tylko podszedł do mnie i mocno przytulił- poczułam że spływają na mnie krople wody wtedy uświadomiłam sobie że Ney się wzruszył i nie chciał by chłopaki widzieli że ma łzy w oczach po moich słowach
- Jeszcze nikt nigdy nie powiedział mi tyle ciepłych słów, jesteś pierwszą osobą przy której się wzruszam i najlepszą osobą która zna mnie z tej innej strony, to ja bardzo dziękuję, dziękuję za to że jako jedyna działasz na mnie inaczej niż wszyscy- po tych słowach nogi się pode mną ugięły i ręce się spociły
-Nie ma za co przecież od tego są przyjaciele- te słowa bardzo mnie zabolały ale nic innego nie mogłam powiedzieć, takimi raniłam swoje serce
-Tak.... najlepsi przyjaciele- odsunął się i głęboko się do mnie uśmiechnął, mogłam wpatrywać się w jego oczy całymi daniami, nigdy mi się nie znudzą
Dopiero z zamyśleń wywarł mnie to znaczy nas trener chłopaków
-Już późno idziecie- zaczął się śmiać a ja od razu zgromiłam pana Luisa wzrokiem
-E.... tak Alex idziesz?- zapytał mnie Brazylijczyk i dopiero się ocknęłam
-Tak jasne chodźmy- dodałam promiennie
Wyszliśmy ze stadionu dopiero 19:30 2h po zakończeniu treningu, gdy wychodziliśmy słyszałam jak Leo z Gerardem gadali coś między sobą a następnie śmiali się i patrzeli na nas.
-Przejedziesz się ze mną ?- zapytał Juhnio
-Jest już późno.... - dodałam
-Co późno ? Wracanie po 3 w nocy z imprezy z ledwo chodzącym Brazylijczykiem to jest późno-zaśmiał się- nie porwę cię na długo- dodał bardzo przekonywająco
-Ok dobrze, poznam bliżej Barcelonę ze strony nocnej- ucieszyłam się na myśl że Ney będzie przy mnie
Wsiadłam a Ney automatycznie zapalił samochód. "Nocny " wiatr rozwiewał mi włosy, poczułam że jestem wolna. Neymar nieoczekiwanie przerwał tą ciszę
-Jest coś czego o tobie nie wiem?- wypowiedział najtrudniejsze pytanie jakie odtąd mi zadał
-Nic nie mam do ukrycia- znowu go okłamuje, gdy później się dowie znienawidzi mnie ale lepsze to niż powiedzenie mu mojej przeszłości-nic o czym byś nie wiedział- dokończyłam , czułam wzrok Neymara na sobie,jego twarz wyrażała niezaspokojoną ciekawość a to w związku ze mną, nie wiem czy będę długo ukrywać swoją przeszłość
-Na pewno?-zapytał podejrzliwie- Alex pamiętaj że choćby nie wiem co się działo możesz mi powiedzieć wiem że się powtarzam ale do ciebie nie dociera wszystko przetrzymam,- powiedział a ja coraz bardziej chciałam mu powiedzieć prawdę, zasługiwał na to by ją poznać ale czy po tym będzie chciał mnie jeszcze znać?
-Wiem, dziękuję-Ney zrobisz sobie ze mną zdjęcie oczywiście ja będę w tej specjalnej koszulce- powiedziałam by chociaż trochę zagłuszyć w sobie krzyki wypowiedzenia prawdy mu w twarz
-Jeśli to sprawi że znów się uśmiechniesz to z miłą chęcią.
Wyszliśmy z samochodu akurat staneliśmy na tle rozświetlonego stadionu, zdjęcie które sobie zrobiliśmy wyglądało bajecznie. Dodałam zdjęcie z dopiskiem"W szczególnie wyjątkowej koszulce od chłopaków z Barcy, Dziękuję za ten "magiczny" prezent, Zapierający dech w piersiach stadion". Chwilę po posypały się komentarze od piłkarzy z Barcy, jak Leo , Pique, Suarez , Dani Alves, i sama Jessica skomentowała"Czemu mnie zostawiłaś?"
-Szlag znowu!-krzyknęłam i zablokowałam telefon
-Coś się stało-zapytał Juhnio
-Nic tylko widziałeś gdzieś na treningu Jessicę koło mnie, wiem co się wydarzyło ale ja jej później nie zauważyłam a teraz ten komentarz że ją zostawiłam. Juhnio nie zdążył mi odpowiedzieć bo dostałam sms od Jessici- Hej sorry za ten błędny komentarz to tak dla żartu, nie jestem zła że mnie zostawiłaś na trybunach ale dobrze widziałam że ty i Ney flirtowaliście a później się przytulaliście, No no <3 a tak na marginesie nie martw się gdzie jestem bo jestem u Marca Bartry, mówi że podobam mu się!! -gdy miałam już jej odpisać jak jest na prawdę zauważyłam że Neymar wgapia mi się w telefon, szybko odsunęłam rękę i schowałam telefon
- coś się stało? Widziałem że się wkurzyłaś przez tą wiadomość, coś nie tak?
- Jessica wstawiła komentarz że ją zostawiłam i przez to się wkurzyłam ale przed chwilą przeprosiła za to i oznajmiła mi żebym się o nią nie martwiła bo jestem z Bartrą...- dodałam a Neymar zaczął się śmiać
- co cię tak rozśmieszyło?
- widziałabyś swoją minę a co do Bartry to Marc powiedział że spodobała mu się twoja przyjaciółka wtedy gdy gadaliśmy miałem ustawić Jess i Marca Ale wiesz jak wyszło- dodał uśmiechnięty
- Bawisz się w swatkę - teraz to ja zaczęłam się śmiać
- Ja? Nie... To Jessica prosiła mnie bym ustawił ją z Marcem i w wzajemnością- powiedział
- Dobrze wiedzieć że Jessice się udało kogoś znaleźć...- dodałam nieco speszona bliskością Neya
- Jedziemy dalej?- wyczułam że on też się speszył
-Tak jedźmy- szybko pomknęliśmy w dalszą drogę
Jechaliśmy umiarkowanie, jednak za każdym razem podziwiałam nocne uroki Barcelony. Neymar wydawał się trochę zamknięty od tamtej sytuacji, czyżby już mi nie ufał?,wpatrywałam się w jego twarz uważnie i wywnioskowałam że jak coś będzie go trapić to mi powie, przecież- nie przechodziło mi to przez gardło-najlepszymi przyjaciółmi. Po 1h jazdy Neymar odwiózł mnie do domu, nie odzywał się do mnie, serce pękało mi jakby to była moja wina, widziałam po jego oczach że coś go boli ale nie chce tego otwarcie przyznać. Wysiadłam z jego samochodu z poczuciem winy, nie mogłam tak tego zostawić ale Neymar ukrywa to co go boli przede mną.
-Dzięki za podwiezienie i przejażdżkę- powiedziałam do niego ale on tylko machnął ręką ,on naprawdę był obrażony!
-Nie ma za co, chociaż.... a z resztą narazie, trzymaj się i wypocznij widzimy się w jutro na treningu-rzucił do mnie a ja ledwo wstrzymywałam łzy przed nim
-Tak, widzimy się jutro,chociaż nie wiem czy Jessicą przyjdziemy e...pójdziemy na zakupy, jak chcesz powiedz twojej siostrze że może pójść z nami-znów tylko kiwnął głową
-Dobranoc, śpij dobrze- wypowiedział obojętnie
-Tak , dobranoc-odpowiedziałam ukradkiem ocierając łzy
Odjechał a ja ledwo trzymałam się na nogach gdy odjeżdżał pragnęłam by się zatrzymał i wrócił do mnie, marzyłam by podszedł i przytulił mnie jak najmocniej jednak w takiej sytuacji tak nie mogło być.Otrząsnęłam się po 5 min i z mokrą twarzą pomaszerowałam do domu.Szybko weszłam do domu od razu kierując się wprost do mojego pokoju. Tylko w nim uzdrawiał mnie psychicznie spokój.Złapałam za klamkę i czym prędzej opadłam na łóżko potrzebowałam spokoju i czasu by wszystko przemyśleć. Łzy leciały mi mimowolnie gdy przypominałam sobie oschłe zachowanie Neymara do mnie, rozmyślając i bujając w obłokach zasnęłam, wreszcie poczułam że choćby na chwilę odpocznę.
***Rano****
Pomimo że chciałam nie wstawać z tego łóżka tylko jeszcze spać musiałam zmierzyć się z dzisiejszym dniem i osobą która mnie uraziła. Czując promienie słońca padające tuż na moją twarz, podeszłam do okna i wyszłam na taras. Zaczerpnęłam świeżego powietrza oddychając powoli i spokojnie. Cieszyłam się nadchodzącym dniem gdy ktoś zapukał do moich drzwi
-Alex za 10 min śniadanie-krzyknęła Jessica
-Nie musisz się wydzierać, dzięki za informację, zaraz zejdę i coś muszę ci powiedzieć-dodałam i zaciekawiłam Jessicę
-Czekam na dole, raz dwa!
Z rozkazu Jessici raz dwa podeszłam do szafy po strój
Włosy zostawiłam rozpuszczone a makijaż sobie odpuściłam. Zeszłam na dół i to mnie już nie dziwiło ujrzałam przy stole Jessice i pana Luisa, jedzących śniadanie.Dosiadłam do nich i tak jak oni zaczęłam z nimi rozmowę
-Jessica może pójdziemy dzisiaj na zakupy Rafa też z nami będzie- powiedziałam dojadając swoją porcję płatków
-Tak , super będzie wreszcie razem gdzieś wyjść - dodała uśmiechnięta od ucha do ucha
-No no Jessica coś ty tak dzisiaj promienna-teraz ja zaczęłam się droczyć-ktoś tu chyba się zakochał....-zaczęłam się śmiać i tak jak oczekiwałam Jessica zgromiła mnie wzrokiem
-Tak Jessico?- zapytał pan Luis
-To jeszcze nic pewnego ale tak, nie wstydzę się tego jak ktoś z tego stołu- dodała kończąc na mnie
Pan Luis nic nie dodał tylko uścisnął rękę Jessici a do mnie puścił oczko, był dla nas jak drugi ojciec. Skończyliśmy jeść a ja mając chwilę dla siebie zadzwoniłam do Rafy
***Rozmowa telefoniczna****
-Halo?
-Tak słucham?
-Hej Rafa tu Alex
-O miło że dzwonisz akurat.....
-Co?
-Nic takiego, coś chcesz albo ci pomóc?
-Nie mam dla ciebie propozycję....
-Jaką?
-Jesteś w domu?
-Tak
-Za chwilę u ciebie będę
Koniec rozmowy telefonicznej
Nie wiem czemu chciałam pojechać do domu Neymara, może chciałam poczuć że nic wczoraj się nie wydarzyło?. Wzięłam kluczyki od samochodu,powiedziałam Jessice że jadę do Rafy i za chwilę wrócę ona kiwnęła głową i wyczytałam po ruchu jej warg że mówi "Kochasz go ". Ja nic nie odpowiedziałam tylko wyszłam i pojechałam do Neymara domu po Rafę. Po 10min dojechałam, w samochodzie powtarzałam sobie jak w razie gdyby poradzić sobie z Neymarem, postanowiłam że jeśli on będzie unikał mnie to wtedy wyznam mu prawdę ale jeśli będzie wszystko dobrze nie mam co się martwić na zapas, powtarzałam sobie kwestie jakie powiedzieć gdyby otworzył Ney. Po krótkiej próbie wyszłam i weszłam po schodach wprost do drzwi Domu Neya. Zadzwoniłam i otworzył mi Neymar , widać że chłopaki z Barcy są u niego i ucichli gdy zobaczyli w drzwiach mnie, widocznie w czymś im przerwałam
-O Alex! miło cię widzieć, wchodź-zaprosił mnie ręką do środka i chłopaki od razu odwrócili się do telewizora
-O Alex, dobrze się składa że przyszłaś...-uciął i widziałam po twarzy Leo że nie powinien kończyć
-Przeszkadzam wam ?-zapytałam bo dziwiła mnie atmosfera tutaj
-Nie, nie Neymar akurat wspominał o tobie- dodał Pique
Nic nie dodałam tylko zerknęłam na Neymara który po 5 min dołączył do chłopaków ,zganił ich ukradkiem przede mną. Po 10 min musiałam przerwać tą ciszę
-E.... zapomniałam jest Rafa?-rzuciłam w grupkę piłkarzy
-Tak u siebie- powiedział Ney z wyraźnym uśmiechem na twarzy, a więc udaje że nic się nie wydarzyło dobrze to ja też.
Poszłam do Rafy do pokoju , zapukałam gdzie od razu Rafa otworzyła mi drzwi, zdziwiła się widząc mnie w tak szybkim tempie
-Wchodź a więc jaka to propozycja?
-Chciałabyś wybrać się ze mną i Jessicą na zakupy teraz, dzisiaj za chwilę- zaczęłam wymieniać
-jasne, będzie fajnie pogadamy trochę , porozmawiamy o tym co się wczoraj wydarzyło między tobą i Neyem.....-zatkało mnie, skąd wie? Neymar jej powiedział-Nie bój się , Ney mi nie powiedział, słyszałam jak przyjechał ciągle sobie coś powtarzał, jakby się uspokajał czy coś.....-Uf kamień z serca, czyżby Ney tak to przeżywał że musiał się uspokajać?-Rafa ja......-przerwała mi-Nic nie mów porozmawiamy-ucięła i następnie wzięła torebkę i po chwili znów znalazłam się między chłopakami
-Ney wychodzę z Alex , nie wiem kiedy wrócę-krzyknęła i zaczęła się śmiać
-Ok , Bawcie się dobrze, tylko proszę..... - jakby coś chciał ukryć przede mną-nie przegadaj jej-skończył i wstał z kanapy
-Dobrze nie martw się-odpowiedziała Rafa
W pewnej chwili wyczułam po jego mimice twarzy że chciał coś do mnie powiedzieć ale jakby powstrzymywał. Obie z Rafą przytaknęłyśmy i wyszła z domu a ja chciałam jeszcze popatrzeć na Neymara . On też stał i patrzał się chłopaki zaczęli składać w kształcie serca
- Dzieci!- krzyknęłam a oni zaczęli się śmiać
- Ale nie takie jak wy...- powiedział Leo razem z Gerardem
- Trzymajcie się chłopaki do jutra widziany się na treningu- powiedziałam
Cała czwórka uśmiechnęła się do mnie i wrócili do grania
***Ney**
Gdy wczoraj wróciłem do domu od przejażdżki z Alex nie wiem co ze sobą zrobić. Nie to że się pokłóciliśmy tylko Alex unika mojej bliskości, peszy się i odsuwa na kilometr jakby myślała że zrobię jej krzywdę, niepokoję się. Musiałem sobie to wszystko przemyśleć, uspokajać.... ja? tak działa na mnie Alex. Widziałem po jej twarzy że boli ją coś, nie pytałem o nic bo by wyszło jeszcze gorzej nic było,nigdy nie widziałem żeby była taka przygnębiona i smutna.Pragnąłem w tamtym momencie gdy wysiadła zawrócić pójść do niej i mocno ją przytulić jednak wiedziałem że narazie to niemożliwe. Potrzebuję bliskości i obecności, gdy jestem przy niej czuję jakbyśmy znali się od lat..... to jest dziwne uczcie. Dzisiaj przyszła do mnie, a ja zapomniałem o wszystkich troskach nawet o tym co się wczoraj wydarzyło, chciałem powiedzieć Rafie ale nie mogłem wypaplała by Alex co o tym myślę sądzę że sami powinniśmy porozmawiać szczerze, musi wyznać mi prawdę jeśli ma między nami być dobrze. Gdy stała między nami karciło mnie by ją objąć na przywitanie , poczuć jej obecność. Chłopaki od razu serce i po mimice twarzy, tak najczęściej czytałem ukryty przekaz ludzi,mówili "bezustannie się na nią gapisz Ney, kochasz ją" Ja od razu poszedłem i skarciłem ich, mówiłem im żeby w obecności Alex nic głupiego nie robili, tak ja swoje a oni swoje. Rafa wyszła z domu a ja z Alex chwilę postaliśmy przy drzwiach, chciałem wyjaśnić tą sytuację z wczoraj ale nie teraz , musimy być sami , powstrzymałem się i nic nie powiedziałem.Alex pożegnała się z chłopakami i zaznaczyła że widzimy się jutro na treningu, do wszystkich się uśmiechała aż stanęła na mnie. Minę miała inną, jest obrażona ,zła? Czekałem na jej reakcję.
-Na razie Ney, do zobaczenia- ucięła krótko
-Tak do zobaczenia-nic nie mogłem zrobić widocznie jest obrażona
-Wyjdziemy na chwilę?-zapytała a mi zapaliła się lampka nadziei
Wyszliśmy przed dom, nie widziałem nigdzie Rafy
Rozglądnąłem się za nią, gdy myślałem o Alex i wszystkim co się z nią wiąże, gdy nagle ona przylgnęła do mnie i objęła w pasie. Ja odwzajemniłem uścisk i zamknąłem oczy w poczuciu szczęścia. Miałem przy sobie cały mój świat, stała się całym moim światem, zakochałem się w niej od pierwszego spojrzenia.Dość długo się tuliliśmy nie mogliśmy się od siebie oderwać. Teraz zrobiła mi mętlik w głowie, najpierw nie chce mojej bliskości a teraz sama się do mnie przytula. Chciałem by zawsze tak było.Całe jej ciało emanowało czułością i troską ale także bólem i smutkiem. Nie chciałem by oderwała się ode mnie choćby na milimetr. Po 10 min przytulania Alex oderwała się a ja poczułem jakby ktoś zabrał mi powietrze
-Ney, nie wiem co powiedzieć, po prostu musiałam cię przytulić jako przyjaciółka potrzebuję uścisków-dodała"jako przyjaciółka" Ból
-Tak rozumiem,też tego potrzebowałem - powiedziałem by zacząć normalnie oddychać
-Dobra ja już będę jechać bo pewnie Rafa się niecierpliwi....-dodała
-Dobrze się bawcie-wpadłem na pomysł może pojechać z nimi?
-Dziękuję-szczerze się do mnie uśmiechnęła a mnie ścisnęło w sercu jakbym już gdzieś widział ten uśmiech
Wsiadła do samochodu razem z Rafą śmiejąc się z czegoś między sobą, dobrze widzieć że między mną Alex się polepszyło.... jednak to nie wyjaśnia wszystkiego .... zostało mi czekać na odpowiednią chwilę do pogadania....
*****
Jest w końcu! Skończyłam go! Jestem zadowolona z tego rozdziału:) Czekam na wasze opinie:)))) Zapraszam wszystkich :** Teraz zaczyna się okres wakacyjny więc rozdziały będą częściej :*
wtorek, 23 czerwca 2015
wtorek, 9 czerwca 2015
Rozdział VII
-Tak z miłą chęcią- powiedziałam to z uśmiechem na twarzy i poczułam że automatycznie się rumienie a on też gapi się na mnie jak na klauna
***Ney***
Udało mi się odwiedzi mnie tylko czemu ja się cieszę dopiero co byłem w związku a teraz znowu się (chyba) zakochałem i to nie jest taka panienka na jeden raz tylko widać po niej że wiele przeszła..... Pięknie się rumieni i ma najszczerszy uśmiech na świecie..... Och Ney! Zakochałeś się!
***Alex**
-Powinienem się już zbierać- powiedział do Jessici - ale z tobą się nie żegnam tylko do zobaczenia- dodał i pocałował mnie w policzek
Nic nie powiedziałam tylko znów puściłam rumieńca. Gdy Jessica to dostrzegła zaczęła składać w geście serca mnie i Neymara . Ja nic nie powiedziałam tylko udałam się do swojego pokoju w marzeniach z Neyem....... Nie mogłam spać tylko rozmyślałam o Neymarze i jego rozbrajającym uśmiechu i tych głębokich ciemnych oczu.... gdy ciągle miałam w głowie Jego nie spostrzegłam się kiedy usnęłam i oczywiście miałam sen o NAS.....
Rano**
Wstałam i podeszłam do szafy chciałam dzisiaj wyglądać inaczej bo czekają mnie odwiedziny u Ney'a.
Przygotowania zajęły mi 20 min. Zeszłam w dobrym humorze. Gdy zeszłam na dół zdziwiłam się bo zobaczyłam przy kuchennym stole Jessicę była 9:0 w Sobotę ja chyba śnię!. Jessica zdziwiła się moim ubiorem
-Coś ty się tak wystroiła?- Dodała z pełnymi ustami
-Wcale nie co ty gadasz -powiedziałam chociaż nie ukrywałam miałam jeden powód
-To dla Neymaaarraa- powiedziała krztusząc się jedzeniem
-Dla tego piłkarzyny nigdy!- kłamałam
-Ta na pewno... - powiedziała i akurat skończyła jeść i zaczęła nakładać mi
-Zjedz bo nie będziesz mieć siły na tą "randkę"- walnęłam ją w ramię z tą randkę
-Dobrze wiesz że ja i on nigdy nie będziemy razem.....- skończyłam ten temat i zaczęłam się objadać jedzeniem
Gdy zaczęłam jeść wyszłam z domu i dostałam SMS z nieznanego numeru
Hej śliczna to dzisiaj o 19:0 u mnie?
Kim jesteś i skąd masz mój numer?
Zapomniałem to Ja Neymar a numer mam od Luisa
Ach to ty przestraszyłam się .... a no tak dawałam panu numer... a co do oferty to może być wyrobię się:*
Fajnie, to w takim razie czekam ***
Nie odpisałam tylko uśmiechnęłam się do siebie
***Ney***
Gdy dostawałem jej SMS zaniepokoiłem się .... przestraszyła się czego? Nie wiem ale będę się musiał dowiedzieć bo martwię się o nią.
Zacząłem przygotowania do naszego spotkania. Włączyłem odprężającą muzykę zaraz! Że CO! ja i odprężająca muzyka..... Naprawdę to uczucie co do niej czuje coraz bardziej mnie rozpiera ale nie wiem czy ona to samo do mnie czuje..... nie chcę poczuć znowu tego rozczarowania..... Byłem kiedyś z Bruną ale ona była próżna i chciwa a ja z taką dziewczyną nie mogłem być ale Alex to co innego. Zabrałem się za robienie kolacji , przygotowałem stół i przekąski i inne smaczne dania. Po 10 minutach dostałem SMS od Alex***
***Alex***
Napisałam do Neymara żeby oznajmić mu że jadę już do niego . Dostałam natychmiastową odpowiedź"Czekam , zdziwisz się co przygotowałem"
Po tej wiadomości uśmiechnęłam się do siebie i wsiadłam do taksówki. Droga minęliśmy w 10 minut. Wysiadłam z taksówki i zapłaciłam za nią, gdy obróciłam się ujrzałam ogromny dom nie dom tylko Willa! Nie dowierzałam oczom . Podeszłam na schody i zadzwoniłam do drzwi .... otworzył mi je ON! Był ubrany w ciemno jeansową koszulę i białe jeansy. Wyglądał bajecznie mało powiedziane magicznie i przypatrywał mi się jakoś dziwnie
***Ney***
Gdy otworzyłem drzwi ujrzałem księżniczkę była ślicznie ubrana i ten jej uśmiech w moją stronę.... Rozmarzyłem się Och! Musiałem się odezwać bo wyraz jej twarzy się zmienił ze względu na moje spojrzenie na nią
-Hej ślicznie wyglądasz, wchodź....- powiedziałem z uśmiechem
-Dzięki i ty też wyglądasz niczego sobie- dodała z błyskiem w oku
Zaprosiłem ją do środka i przypatrywałem się jej co chwilę kątem oka
***Alex***
Nie mogłam nadziwić się widokiem Neymara czuję się przy nim bezpiecznie i nie chcę stracić jego przyjaźni i zaufania. Nie mogłam mu wyjawić pewnej rzeczy którą wie tylko Jessica, boję się że przez to odsuniemy się od siebie od Neymara bo ja chyba coś do niego czuję......
Usiedliśmy do stołu i nie mogliśmy przestać rozmawiać na różne tematy. Neymar był bardzo wszechstronny i ciekawie się z nim rozmawiało. Co chwilę pokazywał swoje śnieżne zęby a ja się rumieniłam. Gdy zjedliśmy poszliśmy na jedną z kanap. Włączyliśmy telewizor ale nic ciekawego się nie wydarzyło.
-Może obejrzymy jakiś film?- zaproponował Ney
-Nie wiem jest już późno.... - dodałam nieco zmartwiona
-Nie przesadzaj byłem u ciebie dłużej teraz ty mi się odwdzięczysz - powiedział i pokazał swój zniewalający uśmiech
-Dobra to w takim razie jaki oglądamy?- zapytałam zaciekawiona
-Ja coś wybiorę - i zniknął poszukać film
Ja w tym czasie weszłam na Facebooka i Twittera i Instagrama. Gdy Neymar przyszedł położyłam telefon na stolik i podeszłam do niego
-Co takiego wybrałeś?
-Horror bo innych nie miałem- dodał śmiejąc się
-Ok mi pasuje, przynajmniej będę miała pretekst by się do ciebie przytulić- ostatnich kilka słów nie powiedziałam głośno.
Usiedliśmy na podłodze bo tak było lepiej. Neymar nieoczekiwanie usiadło blisko mnie. Poczułam znajome ciepło na moim ciele. Buchało od niego ciepłem i miękkością. Chciałam do niego przylgnąć od razu gdy film się zaczął ale pomyślałam że to byłoby beznadziejne.W pewnych momentach zasłaniałam ręką oczy bo naprawdę był ten film straszny a Ney siedział niewzruszony.
***Ney***
Znalazłem film który oglądałem już setki razem z kuplami ale wiedziałem że z Alex będzie inaczej. Zszedłem do niej a ona przytknęła głową i usiedliśmy na podłodze. Już na początku widziałem że się boi. Śmiałem się pod nosem z jej strachu i oczywiście byłem tym filmem niewzruszony. Film trwał 1,5h a Alex wyglądała na przerażoną tym filmem.
***Alex***
Byłam przerażona. Pełno dziwadeł i robaków i innych.... .Neymar wstał i wciąż nie mogłam zrozumieć że wogule się nie bał. Wstałam i automatycznie musiałam usiąść na sofie by nie upaść byłam bardzo przerażona. Neymar też sie zmartwił
-Hej co się stało?-zapytał ze smutną miną
-To twoja wina- dodałam z ukrytym uśmieszkiem i walnęłam go poduszką
-Auu! Moja to ty zgodziłaś się na ten film ja tylko go przyniosłem !- dodał oddając mi poduszką
-To nie ma związku, następnym razem weź jakąś komedię - walnęłam go w ramię
-Wezmę to pod uwagę- powiedział i znowu zniewoliły mnie jego białe zęby.
Wpadłam na pewien pomysł.
-Ney? chciałbyś może pójść na spacer? zapytałam go i spojrzałam w te jego głęboko ciemne oczy
-Tak jasne, chodźmy- pokazał ręką drzwi a ja wzięłam ze stołu torebkę
Wyszliśmy z jego domu a ja poczułam na skórze że mi zimno , gdy wychodziłam z domu zapomniałam żeby wziąć jakieś okrycie. Neymar to zauważył i od razu się odezwał
-Chcesz moją kurtkę- zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem
-Nie nie dzięęki.....- odpowiedziałam ledwo oddychając na zimnym powietrzu
Neymar zatrzymał się w miejscu , złapał mnie za ręce i włożył mi swoją kurtkę na ramiona. Poczułam jego miękkie palce i ciepłą skórę na swoich bezbronnych ramionach. Wchłonęłam zapach jego perfum i wody kolońskiej pachniały niesamowicie!. Ney uśmiechnął się gdy zobaczył że jest już mi cieplej. Spacerowaliśmy nad brzegiem morza. Był piękny zachód słońca a ja dostrzegłam błyski w oczach Ney'a przy tym zachodzie wyglądały jak gwiaździste niebo. Co chwilę mi się przyglądał a ja rumieniłam się.
***Ney***
Spacerowaliśmy nad brzegiem morza i nie mogłem się powstrzymać by na Alex nie spojrzeć. Wyglądała ślicznie i niewinnie. Sam się uśmiechałem do siebie gdy ogarniało mnie to znaczące ciepło, poczułem że przy Alex jestem szczęśliwy i nie przechodziło mi to przez gardło zakochany!.
***Alex***
Słońce już zaszło a pomimo to Barcelona nie przestała "żyć". Popatrzałam na Neymara i dostrzegłam po nim szczęście.
Znów tego dnia wpadłam na super pomysł
-Neymar może pójdziemy wgłąb do miasta, słyszałam że są tam huczne zabawy co ty na to?- powiedziałam ze szczerym zachwytem
-Jeśli ci się to podoba to mi też - dodał z uśmiechem
Poszliśmy w głąb miasta a tam jak oczekiwałam ludzie bawili się na całego. Od razu zleciała się rzesza fanów którzy chcieli autograf albo zdjęcie oczywiście się zgadzał.
Zaczęliśmy skakać w tłumie śpiewając ludowe piosenki. Nie przeszkadzało nam że jest 2:0 w nocy i że jutro Ney ma trening.
-Wiesz że jutro o 8:0 masz trening prawda?
-A co jeśli zapomniałem?- zapytał z sarkazmem
-Ej! nie możesz zaniedbywać swojej kariery piłkarskiej prze zemnie!- wrzasnęłam do niego
-Spokojnie.... pamiętam a ty wogule mi nie szkodzisz a wręcz przeciwnie motywujesz mnie działasz na mnie jak energetyk- zaśmiał się
-Ach ty.....- też zaczęłam się śmiać
Po naszej krótkiej rozmowie znów wpadliśmy w rytm tańców. W pewnych momencie nastały wolne piosenki a Neymar nie chciał zejść z "parkietu" . Zbliżyliśmy się do siebie i zaczęliśmy się kołysać w rytm piosenek. Neymar przysunął głowę do moich włosów i zmoknął oczy
**Ney***
Nastąpiły wolne piosenki, wreszcie! Nie schodziłem z parkietu i spojrzałem na Alex byśmy zatańczyli ona bez oporu przysunąłem się do niej i zaczęliśmy się kołysać. Rozpłynąłem się w jej towarzystwie i zanurzyłem swoją głowę w jej włosach... Cudownie pachniała***
Tańczyliśmy wtuleni w siebie przez 3h postanowiłem że rano zadzwonię do trenera i powiem że jestem chory, nie mogłem pokazać się w takim stanie na treningu ale też chciałem jak najdłużej przebywać z Alex.
**Alex**
Była 5:0 rano a my dalej nie oderwaliśmy się od siebie. Nie przeszkadzało mi to. Byliśmy sobie bliscy jako przyjaciele . Nie chciałam tego zepsuć jednym felernym wydarzeniem. Pomimo naszych wczorajszych zapewnień nie chciałam by Neymar zaniedbał swój trening
-Miło się tańczyło ale musimy się już zbierać. Odwiozę cię , odpoczniesz kilka godzin a ja jakoś wyjaśnię to panu Luisowi ok?
-Nie mogło być lepiej- dodał z niemrawym uśmieszkiem
-Zobacz na siebie , padasz z nóg, aż tak było źle?- dałam bardziej popalić niż trener
-Ja czuję się świetnie- powiedział to chwiejąc się na nogach - Nie było niesamowicie , nigdy tak się jeszcze ni bawiłem powinniśmy się częściej tak bawić- teraz się otrząsnął i zaczął się histerycznie śmiać.
Gdy brałam Neymara pod ramię do domu, on wyciągnął mi telefon i zaczął się jeszcze bardziej śmiać.
-Coś się stało, Ej! to mój telefon
-Popatrz nieodebranych mam13 połączeń od Jessici- podał mi mój telefon
-szlag! wiedziałam że o czymś zapomniałam , nie powiedziałam jej że wychodzę na aż tak długo- byłam zła na siebie że Jessica aż tak się o mnie martwiła.
-przepraszam jeśli to przeze mnie tak długo tutaj byliśmy.
-Nie ma za co przepraszać, ale powinnam ci podziękować- przybliżyłam się do niego i dałam mu buziaka w policzek, nie spieszyłam się w odsunąć się od niego-to co idziemy- dodałam zarumieniona
-Tak, nie chcę byś prze ze mnie miała kłopoty z Jesscią
-Nie raczej powinna zrozumieć ale dzięki za troskę
W tej chwili uśmiechnęłam się do Neymara i poszliśmy do domu. Był to bardzo emocjonujący dla mnie dzień. Nie mogła pozbyć się wzroku Neymara na sobie.
***2h później**
Doszliśmy do mojego domu i przyszedł czas rozstania ale tak naprawdę nie chcę się z nim rozstać.
-Dzięki za ten dzień jeszcze raz
-Ile razy będziesz jeszcze to mówić, nie ma za co dziękować to była przyjemność spędzić z tobą ten dzień- powiedział i uśmiechnął się do mnie przy tym ukazując swoje białe zęby.
Pożegnałam się z Neymarem i weszłam do domu najcichszej jak mogłam. O dziwo nikt się na mnie nie wydarł za tak późne wrócenie do domu ale jednak Jessica spała na stoliku kuchennym.
-Biedaczka czekała na mnie tyle godzin- westchnęłam i w tym momencie Jessica się obudziła
-O hej w końcu wróciłaś- dodała oschle
-Ej przepraszam że tak późno no ale ..... wiesz jakoś straciliśmy rachubę czasu z Neymarem
-Widać po tobie że on nieźle wywrócił ci w głowie
-Jak pamiętam zawsze byłaś punktualna co do powrotów do domu....- powiedziała zaspana dziewczyna
-Tsa... na pewno nie a poza tym nie jesteśmy w domu i musiałam coś w sobie zmienić- dodałam by poprawić sobie dotychczas popsute samopoczucie
Jednak Jessica już później się nie odezwała , widziałam po jej twarzy że pod śmiechiwała się pod nosem pewnie z mojego powodu.
**Rano***
Wstałam cała spocona bo padały na mnie przez okno promienie słońca , popatrzałam na termometr nad oknem i wyczytałam 33 stopnie , pięknie!
Musiałam wybrać sobie jakieś odpowiedniejsze ubrania na ten upalny dzień .
Przyznałam dobrze dobrałam sobie ciuchy. Makijaż sobie odpuściłam. Był piękny dzień i miałam ochotę pójść na trening Barcy jak się nie myliłam to akurat dzisiaj mają trening otwarty na Camp Nou. Zeszłam na dół i nie dziwiłam się kto siedzi przy stole, była to wiecznie głodna Jessica , pan Luis i oczywiście nasza kucharka Lauren. Usiadła i podano mi jedzenie pod nos. Chciałam się zapytać czy mogę dzisiaj przyjść na trening Barcy.
-Mam do pana pytanie...- zaczęłam
-Tak pytaj śmiało- dodał zajadając się płatkami
-Mogę przyjść dzisiaj na trening Barcy?-
zapytałam w końcu
- Jasne , zawsze możesz przyjść- skończył temat i wyszedł od stołu
-No to widzimy się za 10 min ok- dodał wchodząc po schodach
-Dobrze- dodałam z uśmiechem
Ja zaczęłam jeść moje śniadanie i po chwili już zbierałam się do wyjścia. Poczekałam chwilę na pana Luisa. Otworzył mi drzwi i po 5minutach byliśmy już w taksówce w drodze na trening chłopaków z Barcy. Podjechaliśmy i od razu pan Luis mnie opuścił jednak przed odejściem wskazał mi drogę na stadion. Musiałam się rozejrzeć żeby się nie zgubić, gdy miałam wchodzić na trybuny zaczepiły mnie czyjeś ramiona, myślałam że to Neymar ale nie to jego najlepszy przyjaciel Leo
-Hej Alex co tu robisz?- szczerze się do mnie uśmiechnął
-Ooo hej chciałam zrobić wam niespodziankę i przyjść do was na trening
-To ci się udało, chodź chłopaki już czekają
Leo objął mnie ramieniem i poprowadził mnie na stadion. Czułam się przy nim jak przy starszym bracie przy każdym piłkarzy z Barcy czułam się jak z rodziną. Weszliśmy i Leo szybko podbiegł do chłopaków oznajmić im że przyszłam do nich. Gdy im powiedział od razu gwar "cześć i Hej!". Jednak Ney'a tam nie widziałam. Weszłam i odpowiedziałam chłopakom na ich przywitanie. Chciałam jeszcze postać i poczekać może Ney się zjawi. Zawołałam Leo musiałam się spytać gdzie jest i czy wogule pan książę raczy się pojawić na treningu na który się specjalnie dla niego pofatygowałam.
-Hej przepraszam że ci przeszkadzam w treningu ale możesz mi powiedzieć gdzie jest Ney?
-Szczerze mówiąc to nie ..... wiem- zaczął się śmiać a ja poczułam czyjeś dłonie na oczach i na chwilę zrobiło mi się przed nimi ciemno, poczułam miękkie i ciepłe ręce Neymara- No w końcu!
-Kto to?-pytał z sarkazmem Ney
-To ty wielmożny książę Neymar
-Zgadłaś- i zaczął się śmiać nieopętanym śmiechem razem z Leo
-Spóźniłeś się , będziesz ukarany- powiedział Messi jednak zaczął znów się śmiać z Neymarem
-Z wami rozmawiać jak z dziećmi...
-Ej Alex- w tym momencie Ney złapał mnie za nadgarstek- przepraszam miło że przyszłaś, chciałem ci zrobić niespodziankę....
-co? przecież to ja chciałam ci ją zrobić to znaczy wam wszystkim
-Tak? bo Luis o wszystkim mi powiedział....
-Ah stąd cię nie było, rozumiem następnym razem nie dam się uprzedzić- teraz to ja zaczęłam się śmiać i gdy skończyliśmy temat przyszedł czas na ich prawdziwy trening. Przyglądałam się pracy pana Luisa ale nie mogłam odciągnąć wzroku od Neymara. Co chwilę chłopaki się wygłupiali i tak minął trening 1,5 wydurniania się przede mną... Phiii dzieciaki, dzieciaki które traktuję jak rodzinę pomimo tego że znamy się zaledwie tydzień. Chłopaki biegiem poszli do szatni a ja postanowiłam poczekać na Neya. Trwało to 15 minut! Co oni tak długo tam robią! no ale doczekałam się, wyszedł w towarzystwie najlepszego tria na świecie -Ney, Messi i Suarez
Wszyscy trzej podeszli do mnie i się uśmiechali
-Miło cie poznać, Luis Suarez- powiedział i odetchnął
-Mi też miło poznać, Alex- podałam mu rękę, patrzałam cały czas na Neya i te jego ciemne , głębokie oczy......
-Fajną zrobiłaś nam niespodziankę- nikt z tria tego nie powiedział tylko dodał to kolejny Brazylijczyk Dani Alves
-No a nie?- dodałam z ironią
-Ney był podekscytowany- dodał i od razu dostał z ręki w łeb od Neya-Wcale nie tłumoku !- dodał nieco speszony
***Ney***
Ten głąb mój przyjaciel wygadał się że cieszyłem się że Alex nas odwiedziła...... Była śliczna gdy się wściekała na mnie.... jej oczy mówią wszystko myślę że kocham ją coraz bardziej.....
***Alex***
Wyszliśmy już ze stadionu i poczułam ile stopni jest na słońcu32+ No no!. Postanowiłam że pójdę na lody jednak czyjeś ręce mnie uprzedziły, tak jak myślałam były to silne ramiona Brazylijczyka
-hej wybierzesz się z nami na lody- powiedział a ja popatrzałam na miny tria i zaczęłam się śmiać
-Z wami- nie wiem co mnie tak rozśmieszyło
-Tak a widzisz tu kogoś innego- dodał Leo
-Jasne i przepraszam za śmiech ale nie wiem czemu zaczęłam się śmiać
-Nic się nie stało, chodźmy - dodał Ney i wyszliśmy za nim do najbliższej lodziarni
***
Droga zajęła nam niecałe 5 minut, weszliśmy do tej samej kawiarni gdzie nie dawno piłam shak'e (nie wiem jak to się pisze), uśmiechnęłam się na myśl o tym miejscu, zajęliśmy miejsce i po chwili wybraliśmy sobie co zamawiamy
-Ja zapłacę- dodał Ney kiedy chciałam wykładać pieniądze
-Ale ja mam pieniądze- niemalże krzyknęłam
-Tego nie powiedziałem, daj mi zrobić przyjemność i za ciebie i innych zapłacić ok?- dodał z ironią
-Ok ale tak oddam ci co do grosza
-Pomarz sobie - puścił do mnie łobuzersko oczko
-Czemu musisz być tak przekonywujący Neymarze? - zapytałam siebie w duchu, gdy próbowałam znaleźć na to pytanie odpowiedź chłopaki akurat przyszli z lodami
Przy jedzeniu dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się, są bardzo sympatycznymi chłopakami jak na takie gwiazdy, czułam się z nimi jak byśmy znali się od lat.....
Po zjedzeniu lodów każdy z nas rozszedł się do swoich domów , Leo z Luisem a Ney? Właśnie gdzie on się podział, powiedziałam to głośno gdy ktoś krzyknął do mnie z nad samochodu, tak jak oczekiwałam kto to jest i był to Ney..... Ufff martwiłam się o niego.... zaraz zaraz Co???? ja martwiłam się o niego? Coraz bardziej Ney zmienia mnie ale nie mogę jeśli nawet chciałabym , gdyby poznał moją przeszłość nawet nie chciałby mnie znać, a jego przyjaźń jest dla mnie bardzo ważna.... Tylko czy czuję do niego tylko przyjaźń?
-Ej Alex wsiadasz? - zapytał się Brazylijczyk
-E... tak w sumie nie chciało mi się iść na pieszo przy takiej temperaturze....- powiedziałam i
wsiadłam
Jechaliśmy w ciszy musiałam ją przerwać- Muszę oddać ci tą kasę za lody- zaczęłam grzebać w torebce jednak jego dłonie mnie zatrzymały i w tej chwili zatrzymał samochód
-Czy ty nie możesz zrozumieć że robiłem to z przyjemnością- to ostatnie podkreślił najbardziej
Nie odpowiedziałam a on mówił dalej
-Nic od ciebie nie chcę, robię to wszystko bo się przyjaźnimy a przyjaciele nie oddają sobie pieniędzy więc daj sobie spokój z tą kasą, naprawdę - uciszył głos i zapalił silnik z powrotem, nie zdążyłam nic dodać
-Dzięki- dotknęłam jego twarzy obracając ją ku mojej
-nie ma za co- on też dotknął mojej twarzy miał takie miękkie ręce a zarazem silne, miło znowu popatrzeć w te jego uwodzicielskie oczy.....
-Jedziemy Jessica będzie się martwić- odwróciłam twarz bo nie wiedziałam czy wytrzymam być tak blisko nic nie robiąc
-Aaa..... tak- odpalił - widziałam po jego twarzy że posmutniał
Dojechaliśmy a ja nie wiedziałam co zrobić by się rozchmurzył..... ale on przecież nie wie że ja.... nie mogę powiedzieć, nigdy mu nie powiem choćby nie wiem co
Miałam już wychodzić z samochodu gdy Ney złapał mnie za nadgarstek i szepnął do ucha
-Czegoś mi nie mówisz, dowiem się chyba że się odważysz
-Ja? nie mam nic do ukrycia po zatym że Jessica patrzy się na nas z okna i piszczy byś ją dostrzegł- dodałam tak spokojnie jak tylko zdołałam , skąd domyślił się że coś ukrywam aż tak to było widać?
-Ok , dobrze nie mów ale wiedz ja nie odpuszczę.... a i jeszcze jedno nie zapominaj że zniosę wszystko- zakończył rozmowę łobuzerskim uśmieszkiem do mnie a gdy odjeżdżał posłał jessice całusa a ona omal nie zemdlała a on na jej zachowanie zaczął się śmiać
Weszłam do domu i błagałam Boga by obeszło się bez pytań Jessici
Poszłam do kuchni się czegoś napić i zanim się obejrzałam stała koło mnie Jessica
-Jak było z Neymarem
-Nie byłam z nim po prostu mnie podwiózł.....- próbowałam uniknąć tematu
-Widać że ci się podoba.... -dodała śmiejąc się
-Nie podoba mi się i tyle , nie może przecież znasz moją historię
-Wiem i znam ale czas o tym zapomnieć co? a tak podoba ci się widzę jak na niego patrzysz i zachowujesz się przy nim..... to oczywiste zakochałaś się- to ostatnie krzyknęła na cały dom
Po chwili zbiegł na dół pan Luis
-Kto się zakochał Jessico?- zapytał się pan Lusi
-Nie mogę powiedzieć- dodała i uciekła na piętro ale pokazała palcami na mnie, o nie! Zabiję ją!!!
-Tak to prawda Alex zakochałaś się?- tego właśnie chciałam uniknąć
-Nie.... pfff nie prawda proszę niech pan jej nie słucha...
-Dobrze wierzę ci, pozwolisz że wrócę do pracy-c zakończył pan Lusi
-Tak.... a właśnie-przypomniałam sobie o czymś- Mogę iść z panem zapomniałam że muszę dzisiaj wysłać recenzję z pierwszego tygodnia pracy z panem
-Będzie bardzo miło
-Fajnie tylko pójdę bo Ipad i możemy zaczynać...-dodałam z uśmiechem
Po kilku chwilach byłam już w gabinecie pana Luisa... zaczęłam pisać recenzje
***
Hej przepraszam za wszystko że długo nie dodawałam bo 1 miałam tygodniową wycieczkę bez laptopa 2 szkoła...3 szkoła i te sprawy 4 Dziękuję za tyle wyświetleń 1158! Nie spodziewałam się tylu odwiedzin! Mam nadzieje na więcej oznajmiam można komentować anonimowo!
***Ney***
Udało mi się odwiedzi mnie tylko czemu ja się cieszę dopiero co byłem w związku a teraz znowu się (chyba) zakochałem i to nie jest taka panienka na jeden raz tylko widać po niej że wiele przeszła..... Pięknie się rumieni i ma najszczerszy uśmiech na świecie..... Och Ney! Zakochałeś się!
***Alex**
-Powinienem się już zbierać- powiedział do Jessici - ale z tobą się nie żegnam tylko do zobaczenia- dodał i pocałował mnie w policzek
Nic nie powiedziałam tylko znów puściłam rumieńca. Gdy Jessica to dostrzegła zaczęła składać w geście serca mnie i Neymara . Ja nic nie powiedziałam tylko udałam się do swojego pokoju w marzeniach z Neyem....... Nie mogłam spać tylko rozmyślałam o Neymarze i jego rozbrajającym uśmiechu i tych głębokich ciemnych oczu.... gdy ciągle miałam w głowie Jego nie spostrzegłam się kiedy usnęłam i oczywiście miałam sen o NAS.....
Rano**
Wstałam i podeszłam do szafy chciałam dzisiaj wyglądać inaczej bo czekają mnie odwiedziny u Ney'a.
-Coś ty się tak wystroiła?- Dodała z pełnymi ustami
-Wcale nie co ty gadasz -powiedziałam chociaż nie ukrywałam miałam jeden powód
-To dla Neymaaarraa- powiedziała krztusząc się jedzeniem
-Dla tego piłkarzyny nigdy!- kłamałam
-Ta na pewno... - powiedziała i akurat skończyła jeść i zaczęła nakładać mi
-Zjedz bo nie będziesz mieć siły na tą "randkę"- walnęłam ją w ramię z tą randkę
-Dobrze wiesz że ja i on nigdy nie będziemy razem.....- skończyłam ten temat i zaczęłam się objadać jedzeniem
Gdy zaczęłam jeść wyszłam z domu i dostałam SMS z nieznanego numeru
Hej śliczna to dzisiaj o 19:0 u mnie?
Kim jesteś i skąd masz mój numer?
Zapomniałem to Ja Neymar a numer mam od Luisa
Ach to ty przestraszyłam się .... a no tak dawałam panu numer... a co do oferty to może być wyrobię się:*
Fajnie, to w takim razie czekam ***
Nie odpisałam tylko uśmiechnęłam się do siebie
***Ney***
Gdy dostawałem jej SMS zaniepokoiłem się .... przestraszyła się czego? Nie wiem ale będę się musiał dowiedzieć bo martwię się o nią.
Zacząłem przygotowania do naszego spotkania. Włączyłem odprężającą muzykę zaraz! Że CO! ja i odprężająca muzyka..... Naprawdę to uczucie co do niej czuje coraz bardziej mnie rozpiera ale nie wiem czy ona to samo do mnie czuje..... nie chcę poczuć znowu tego rozczarowania..... Byłem kiedyś z Bruną ale ona była próżna i chciwa a ja z taką dziewczyną nie mogłem być ale Alex to co innego. Zabrałem się za robienie kolacji , przygotowałem stół i przekąski i inne smaczne dania. Po 10 minutach dostałem SMS od Alex***
***Alex***
Napisałam do Neymara żeby oznajmić mu że jadę już do niego . Dostałam natychmiastową odpowiedź"Czekam , zdziwisz się co przygotowałem"
Po tej wiadomości uśmiechnęłam się do siebie i wsiadłam do taksówki. Droga minęliśmy w 10 minut. Wysiadłam z taksówki i zapłaciłam za nią, gdy obróciłam się ujrzałam ogromny dom nie dom tylko Willa! Nie dowierzałam oczom . Podeszłam na schody i zadzwoniłam do drzwi .... otworzył mi je ON! Był ubrany w ciemno jeansową koszulę i białe jeansy. Wyglądał bajecznie mało powiedziane magicznie i przypatrywał mi się jakoś dziwnie
***Ney***
Gdy otworzyłem drzwi ujrzałem księżniczkę była ślicznie ubrana i ten jej uśmiech w moją stronę.... Rozmarzyłem się Och! Musiałem się odezwać bo wyraz jej twarzy się zmienił ze względu na moje spojrzenie na nią
-Hej ślicznie wyglądasz, wchodź....- powiedziałem z uśmiechem
-Dzięki i ty też wyglądasz niczego sobie- dodała z błyskiem w oku
Zaprosiłem ją do środka i przypatrywałem się jej co chwilę kątem oka
***Alex***
Nie mogłam nadziwić się widokiem Neymara czuję się przy nim bezpiecznie i nie chcę stracić jego przyjaźni i zaufania. Nie mogłam mu wyjawić pewnej rzeczy którą wie tylko Jessica, boję się że przez to odsuniemy się od siebie od Neymara bo ja chyba coś do niego czuję......
Usiedliśmy do stołu i nie mogliśmy przestać rozmawiać na różne tematy. Neymar był bardzo wszechstronny i ciekawie się z nim rozmawiało. Co chwilę pokazywał swoje śnieżne zęby a ja się rumieniłam. Gdy zjedliśmy poszliśmy na jedną z kanap. Włączyliśmy telewizor ale nic ciekawego się nie wydarzyło.
-Może obejrzymy jakiś film?- zaproponował Ney
-Nie wiem jest już późno.... - dodałam nieco zmartwiona
-Nie przesadzaj byłem u ciebie dłużej teraz ty mi się odwdzięczysz - powiedział i pokazał swój zniewalający uśmiech
-Dobra to w takim razie jaki oglądamy?- zapytałam zaciekawiona
-Ja coś wybiorę - i zniknął poszukać film
Ja w tym czasie weszłam na Facebooka i Twittera i Instagrama. Gdy Neymar przyszedł położyłam telefon na stolik i podeszłam do niego
-Co takiego wybrałeś?
-Horror bo innych nie miałem- dodał śmiejąc się
-Ok mi pasuje, przynajmniej będę miała pretekst by się do ciebie przytulić- ostatnich kilka słów nie powiedziałam głośno.
Usiedliśmy na podłodze bo tak było lepiej. Neymar nieoczekiwanie usiadło blisko mnie. Poczułam znajome ciepło na moim ciele. Buchało od niego ciepłem i miękkością. Chciałam do niego przylgnąć od razu gdy film się zaczął ale pomyślałam że to byłoby beznadziejne.W pewnych momentach zasłaniałam ręką oczy bo naprawdę był ten film straszny a Ney siedział niewzruszony.
***Ney***
Znalazłem film który oglądałem już setki razem z kuplami ale wiedziałem że z Alex będzie inaczej. Zszedłem do niej a ona przytknęła głową i usiedliśmy na podłodze. Już na początku widziałem że się boi. Śmiałem się pod nosem z jej strachu i oczywiście byłem tym filmem niewzruszony. Film trwał 1,5h a Alex wyglądała na przerażoną tym filmem.
***Alex***
Byłam przerażona. Pełno dziwadeł i robaków i innych.... .Neymar wstał i wciąż nie mogłam zrozumieć że wogule się nie bał. Wstałam i automatycznie musiałam usiąść na sofie by nie upaść byłam bardzo przerażona. Neymar też sie zmartwił
-Hej co się stało?-zapytał ze smutną miną
-To twoja wina- dodałam z ukrytym uśmieszkiem i walnęłam go poduszką
-Auu! Moja to ty zgodziłaś się na ten film ja tylko go przyniosłem !- dodał oddając mi poduszką
-To nie ma związku, następnym razem weź jakąś komedię - walnęłam go w ramię
-Wezmę to pod uwagę- powiedział i znowu zniewoliły mnie jego białe zęby.
Wpadłam na pewien pomysł.
-Ney? chciałbyś może pójść na spacer? zapytałam go i spojrzałam w te jego głęboko ciemne oczy
-Tak jasne, chodźmy- pokazał ręką drzwi a ja wzięłam ze stołu torebkę
Wyszliśmy z jego domu a ja poczułam na skórze że mi zimno , gdy wychodziłam z domu zapomniałam żeby wziąć jakieś okrycie. Neymar to zauważył i od razu się odezwał
-Chcesz moją kurtkę- zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem
-Nie nie dzięęki.....- odpowiedziałam ledwo oddychając na zimnym powietrzu
Neymar zatrzymał się w miejscu , złapał mnie za ręce i włożył mi swoją kurtkę na ramiona. Poczułam jego miękkie palce i ciepłą skórę na swoich bezbronnych ramionach. Wchłonęłam zapach jego perfum i wody kolońskiej pachniały niesamowicie!. Ney uśmiechnął się gdy zobaczył że jest już mi cieplej. Spacerowaliśmy nad brzegiem morza. Był piękny zachód słońca a ja dostrzegłam błyski w oczach Ney'a przy tym zachodzie wyglądały jak gwiaździste niebo. Co chwilę mi się przyglądał a ja rumieniłam się.
***Ney***
Spacerowaliśmy nad brzegiem morza i nie mogłem się powstrzymać by na Alex nie spojrzeć. Wyglądała ślicznie i niewinnie. Sam się uśmiechałem do siebie gdy ogarniało mnie to znaczące ciepło, poczułem że przy Alex jestem szczęśliwy i nie przechodziło mi to przez gardło zakochany!.
***Alex***
Słońce już zaszło a pomimo to Barcelona nie przestała "żyć". Popatrzałam na Neymara i dostrzegłam po nim szczęście.
Znów tego dnia wpadłam na super pomysł
-Neymar może pójdziemy wgłąb do miasta, słyszałam że są tam huczne zabawy co ty na to?- powiedziałam ze szczerym zachwytem
-Jeśli ci się to podoba to mi też - dodał z uśmiechem
Poszliśmy w głąb miasta a tam jak oczekiwałam ludzie bawili się na całego. Od razu zleciała się rzesza fanów którzy chcieli autograf albo zdjęcie oczywiście się zgadzał.
Zaczęliśmy skakać w tłumie śpiewając ludowe piosenki. Nie przeszkadzało nam że jest 2:0 w nocy i że jutro Ney ma trening.
-Wiesz że jutro o 8:0 masz trening prawda?
-A co jeśli zapomniałem?- zapytał z sarkazmem
-Ej! nie możesz zaniedbywać swojej kariery piłkarskiej prze zemnie!- wrzasnęłam do niego
-Spokojnie.... pamiętam a ty wogule mi nie szkodzisz a wręcz przeciwnie motywujesz mnie działasz na mnie jak energetyk- zaśmiał się
-Ach ty.....- też zaczęłam się śmiać
Po naszej krótkiej rozmowie znów wpadliśmy w rytm tańców. W pewnych momencie nastały wolne piosenki a Neymar nie chciał zejść z "parkietu" . Zbliżyliśmy się do siebie i zaczęliśmy się kołysać w rytm piosenek. Neymar przysunął głowę do moich włosów i zmoknął oczy
**Ney***
Nastąpiły wolne piosenki, wreszcie! Nie schodziłem z parkietu i spojrzałem na Alex byśmy zatańczyli ona bez oporu przysunąłem się do niej i zaczęliśmy się kołysać. Rozpłynąłem się w jej towarzystwie i zanurzyłem swoją głowę w jej włosach... Cudownie pachniała***
Tańczyliśmy wtuleni w siebie przez 3h postanowiłem że rano zadzwonię do trenera i powiem że jestem chory, nie mogłem pokazać się w takim stanie na treningu ale też chciałem jak najdłużej przebywać z Alex.
**Alex**
Była 5:0 rano a my dalej nie oderwaliśmy się od siebie. Nie przeszkadzało mi to. Byliśmy sobie bliscy jako przyjaciele . Nie chciałam tego zepsuć jednym felernym wydarzeniem. Pomimo naszych wczorajszych zapewnień nie chciałam by Neymar zaniedbał swój trening
-Miło się tańczyło ale musimy się już zbierać. Odwiozę cię , odpoczniesz kilka godzin a ja jakoś wyjaśnię to panu Luisowi ok?
-Nie mogło być lepiej- dodał z niemrawym uśmieszkiem
-Zobacz na siebie , padasz z nóg, aż tak było źle?- dałam bardziej popalić niż trener
-Ja czuję się świetnie- powiedział to chwiejąc się na nogach - Nie było niesamowicie , nigdy tak się jeszcze ni bawiłem powinniśmy się częściej tak bawić- teraz się otrząsnął i zaczął się histerycznie śmiać.
Gdy brałam Neymara pod ramię do domu, on wyciągnął mi telefon i zaczął się jeszcze bardziej śmiać.
-Coś się stało, Ej! to mój telefon
-Popatrz nieodebranych mam13 połączeń od Jessici- podał mi mój telefon
-szlag! wiedziałam że o czymś zapomniałam , nie powiedziałam jej że wychodzę na aż tak długo- byłam zła na siebie że Jessica aż tak się o mnie martwiła.
-przepraszam jeśli to przeze mnie tak długo tutaj byliśmy.
-Nie ma za co przepraszać, ale powinnam ci podziękować- przybliżyłam się do niego i dałam mu buziaka w policzek, nie spieszyłam się w odsunąć się od niego-to co idziemy- dodałam zarumieniona
-Tak, nie chcę byś prze ze mnie miała kłopoty z Jesscią
-Nie raczej powinna zrozumieć ale dzięki za troskę
W tej chwili uśmiechnęłam się do Neymara i poszliśmy do domu. Był to bardzo emocjonujący dla mnie dzień. Nie mogła pozbyć się wzroku Neymara na sobie.
***2h później**
Doszliśmy do mojego domu i przyszedł czas rozstania ale tak naprawdę nie chcę się z nim rozstać.
-Dzięki za ten dzień jeszcze raz
-Ile razy będziesz jeszcze to mówić, nie ma za co dziękować to była przyjemność spędzić z tobą ten dzień- powiedział i uśmiechnął się do mnie przy tym ukazując swoje białe zęby.
Pożegnałam się z Neymarem i weszłam do domu najcichszej jak mogłam. O dziwo nikt się na mnie nie wydarł za tak późne wrócenie do domu ale jednak Jessica spała na stoliku kuchennym.
-Biedaczka czekała na mnie tyle godzin- westchnęłam i w tym momencie Jessica się obudziła
-O hej w końcu wróciłaś- dodała oschle
-Ej przepraszam że tak późno no ale ..... wiesz jakoś straciliśmy rachubę czasu z Neymarem
-Widać po tobie że on nieźle wywrócił ci w głowie
-Jak pamiętam zawsze byłaś punktualna co do powrotów do domu....- powiedziała zaspana dziewczyna
-Tsa... na pewno nie a poza tym nie jesteśmy w domu i musiałam coś w sobie zmienić- dodałam by poprawić sobie dotychczas popsute samopoczucie
Jednak Jessica już później się nie odezwała , widziałam po jej twarzy że pod śmiechiwała się pod nosem pewnie z mojego powodu.
**Rano***
Wstałam cała spocona bo padały na mnie przez okno promienie słońca , popatrzałam na termometr nad oknem i wyczytałam 33 stopnie , pięknie!
Musiałam wybrać sobie jakieś odpowiedniejsze ubrania na ten upalny dzień .
Przyznałam dobrze dobrałam sobie ciuchy. Makijaż sobie odpuściłam. Był piękny dzień i miałam ochotę pójść na trening Barcy jak się nie myliłam to akurat dzisiaj mają trening otwarty na Camp Nou. Zeszłam na dół i nie dziwiłam się kto siedzi przy stole, była to wiecznie głodna Jessica , pan Luis i oczywiście nasza kucharka Lauren. Usiadła i podano mi jedzenie pod nos. Chciałam się zapytać czy mogę dzisiaj przyjść na trening Barcy.
-Mam do pana pytanie...- zaczęłam
-Tak pytaj śmiało- dodał zajadając się płatkami
-Mogę przyjść dzisiaj na trening Barcy?-
zapytałam w końcu
- Jasne , zawsze możesz przyjść- skończył temat i wyszedł od stołu
-No to widzimy się za 10 min ok- dodał wchodząc po schodach
-Dobrze- dodałam z uśmiechem
Ja zaczęłam jeść moje śniadanie i po chwili już zbierałam się do wyjścia. Poczekałam chwilę na pana Luisa. Otworzył mi drzwi i po 5minutach byliśmy już w taksówce w drodze na trening chłopaków z Barcy. Podjechaliśmy i od razu pan Luis mnie opuścił jednak przed odejściem wskazał mi drogę na stadion. Musiałam się rozejrzeć żeby się nie zgubić, gdy miałam wchodzić na trybuny zaczepiły mnie czyjeś ramiona, myślałam że to Neymar ale nie to jego najlepszy przyjaciel Leo
-Hej Alex co tu robisz?- szczerze się do mnie uśmiechnął
-Ooo hej chciałam zrobić wam niespodziankę i przyjść do was na trening
-To ci się udało, chodź chłopaki już czekają
Leo objął mnie ramieniem i poprowadził mnie na stadion. Czułam się przy nim jak przy starszym bracie przy każdym piłkarzy z Barcy czułam się jak z rodziną. Weszliśmy i Leo szybko podbiegł do chłopaków oznajmić im że przyszłam do nich. Gdy im powiedział od razu gwar "cześć i Hej!". Jednak Ney'a tam nie widziałam. Weszłam i odpowiedziałam chłopakom na ich przywitanie. Chciałam jeszcze postać i poczekać może Ney się zjawi. Zawołałam Leo musiałam się spytać gdzie jest i czy wogule pan książę raczy się pojawić na treningu na który się specjalnie dla niego pofatygowałam.
-Hej przepraszam że ci przeszkadzam w treningu ale możesz mi powiedzieć gdzie jest Ney?
-Szczerze mówiąc to nie ..... wiem- zaczął się śmiać a ja poczułam czyjeś dłonie na oczach i na chwilę zrobiło mi się przed nimi ciemno, poczułam miękkie i ciepłe ręce Neymara- No w końcu!
-Kto to?-pytał z sarkazmem Ney
-To ty wielmożny książę Neymar
-Zgadłaś- i zaczął się śmiać nieopętanym śmiechem razem z Leo
-Spóźniłeś się , będziesz ukarany- powiedział Messi jednak zaczął znów się śmiać z Neymarem
-Z wami rozmawiać jak z dziećmi...
-Ej Alex- w tym momencie Ney złapał mnie za nadgarstek- przepraszam miło że przyszłaś, chciałem ci zrobić niespodziankę....
-co? przecież to ja chciałam ci ją zrobić to znaczy wam wszystkim
-Tak? bo Luis o wszystkim mi powiedział....
-Ah stąd cię nie było, rozumiem następnym razem nie dam się uprzedzić- teraz to ja zaczęłam się śmiać i gdy skończyliśmy temat przyszedł czas na ich prawdziwy trening. Przyglądałam się pracy pana Luisa ale nie mogłam odciągnąć wzroku od Neymara. Co chwilę chłopaki się wygłupiali i tak minął trening 1,5 wydurniania się przede mną... Phiii dzieciaki, dzieciaki które traktuję jak rodzinę pomimo tego że znamy się zaledwie tydzień. Chłopaki biegiem poszli do szatni a ja postanowiłam poczekać na Neya. Trwało to 15 minut! Co oni tak długo tam robią! no ale doczekałam się, wyszedł w towarzystwie najlepszego tria na świecie -Ney, Messi i Suarez
Wszyscy trzej podeszli do mnie i się uśmiechali
-Miło cie poznać, Luis Suarez- powiedział i odetchnął
-Mi też miło poznać, Alex- podałam mu rękę, patrzałam cały czas na Neya i te jego ciemne , głębokie oczy......
-Fajną zrobiłaś nam niespodziankę- nikt z tria tego nie powiedział tylko dodał to kolejny Brazylijczyk Dani Alves
-No a nie?- dodałam z ironią
-Ney był podekscytowany- dodał i od razu dostał z ręki w łeb od Neya-Wcale nie tłumoku !- dodał nieco speszony
***Ney***
Ten głąb mój przyjaciel wygadał się że cieszyłem się że Alex nas odwiedziła...... Była śliczna gdy się wściekała na mnie.... jej oczy mówią wszystko myślę że kocham ją coraz bardziej.....
***Alex***
Wyszliśmy już ze stadionu i poczułam ile stopni jest na słońcu32+ No no!. Postanowiłam że pójdę na lody jednak czyjeś ręce mnie uprzedziły, tak jak myślałam były to silne ramiona Brazylijczyka
-hej wybierzesz się z nami na lody- powiedział a ja popatrzałam na miny tria i zaczęłam się śmiać
-Z wami- nie wiem co mnie tak rozśmieszyło
-Tak a widzisz tu kogoś innego- dodał Leo
-Jasne i przepraszam za śmiech ale nie wiem czemu zaczęłam się śmiać
-Nic się nie stało, chodźmy - dodał Ney i wyszliśmy za nim do najbliższej lodziarni
***
Droga zajęła nam niecałe 5 minut, weszliśmy do tej samej kawiarni gdzie nie dawno piłam shak'e (nie wiem jak to się pisze), uśmiechnęłam się na myśl o tym miejscu, zajęliśmy miejsce i po chwili wybraliśmy sobie co zamawiamy
-Ja zapłacę- dodał Ney kiedy chciałam wykładać pieniądze
-Ale ja mam pieniądze- niemalże krzyknęłam
-Tego nie powiedziałem, daj mi zrobić przyjemność i za ciebie i innych zapłacić ok?- dodał z ironią
-Ok ale tak oddam ci co do grosza
-Pomarz sobie - puścił do mnie łobuzersko oczko
-Czemu musisz być tak przekonywujący Neymarze? - zapytałam siebie w duchu, gdy próbowałam znaleźć na to pytanie odpowiedź chłopaki akurat przyszli z lodami
Przy jedzeniu dużo rozmawialiśmy i śmialiśmy się, są bardzo sympatycznymi chłopakami jak na takie gwiazdy, czułam się z nimi jak byśmy znali się od lat.....
Po zjedzeniu lodów każdy z nas rozszedł się do swoich domów , Leo z Luisem a Ney? Właśnie gdzie on się podział, powiedziałam to głośno gdy ktoś krzyknął do mnie z nad samochodu, tak jak oczekiwałam kto to jest i był to Ney..... Ufff martwiłam się o niego.... zaraz zaraz Co???? ja martwiłam się o niego? Coraz bardziej Ney zmienia mnie ale nie mogę jeśli nawet chciałabym , gdyby poznał moją przeszłość nawet nie chciałby mnie znać, a jego przyjaźń jest dla mnie bardzo ważna.... Tylko czy czuję do niego tylko przyjaźń?
-Ej Alex wsiadasz? - zapytał się Brazylijczyk
-E... tak w sumie nie chciało mi się iść na pieszo przy takiej temperaturze....- powiedziałam i
wsiadłam
Jechaliśmy w ciszy musiałam ją przerwać- Muszę oddać ci tą kasę za lody- zaczęłam grzebać w torebce jednak jego dłonie mnie zatrzymały i w tej chwili zatrzymał samochód
-Czy ty nie możesz zrozumieć że robiłem to z przyjemnością- to ostatnie podkreślił najbardziej
Nie odpowiedziałam a on mówił dalej
-Nic od ciebie nie chcę, robię to wszystko bo się przyjaźnimy a przyjaciele nie oddają sobie pieniędzy więc daj sobie spokój z tą kasą, naprawdę - uciszył głos i zapalił silnik z powrotem, nie zdążyłam nic dodać
-Dzięki- dotknęłam jego twarzy obracając ją ku mojej
-nie ma za co- on też dotknął mojej twarzy miał takie miękkie ręce a zarazem silne, miło znowu popatrzeć w te jego uwodzicielskie oczy.....
-Jedziemy Jessica będzie się martwić- odwróciłam twarz bo nie wiedziałam czy wytrzymam być tak blisko nic nie robiąc
-Aaa..... tak- odpalił - widziałam po jego twarzy że posmutniał
Dojechaliśmy a ja nie wiedziałam co zrobić by się rozchmurzył..... ale on przecież nie wie że ja.... nie mogę powiedzieć, nigdy mu nie powiem choćby nie wiem co
Miałam już wychodzić z samochodu gdy Ney złapał mnie za nadgarstek i szepnął do ucha
-Czegoś mi nie mówisz, dowiem się chyba że się odważysz
-Ja? nie mam nic do ukrycia po zatym że Jessica patrzy się na nas z okna i piszczy byś ją dostrzegł- dodałam tak spokojnie jak tylko zdołałam , skąd domyślił się że coś ukrywam aż tak to było widać?
-Ok , dobrze nie mów ale wiedz ja nie odpuszczę.... a i jeszcze jedno nie zapominaj że zniosę wszystko- zakończył rozmowę łobuzerskim uśmieszkiem do mnie a gdy odjeżdżał posłał jessice całusa a ona omal nie zemdlała a on na jej zachowanie zaczął się śmiać
Weszłam do domu i błagałam Boga by obeszło się bez pytań Jessici
Poszłam do kuchni się czegoś napić i zanim się obejrzałam stała koło mnie Jessica
-Jak było z Neymarem
-Nie byłam z nim po prostu mnie podwiózł.....- próbowałam uniknąć tematu
-Widać że ci się podoba.... -dodała śmiejąc się
-Nie podoba mi się i tyle , nie może przecież znasz moją historię
-Wiem i znam ale czas o tym zapomnieć co? a tak podoba ci się widzę jak na niego patrzysz i zachowujesz się przy nim..... to oczywiste zakochałaś się- to ostatnie krzyknęła na cały dom
Po chwili zbiegł na dół pan Luis
-Kto się zakochał Jessico?- zapytał się pan Lusi
-Nie mogę powiedzieć- dodała i uciekła na piętro ale pokazała palcami na mnie, o nie! Zabiję ją!!!
-Tak to prawda Alex zakochałaś się?- tego właśnie chciałam uniknąć
-Nie.... pfff nie prawda proszę niech pan jej nie słucha...
-Dobrze wierzę ci, pozwolisz że wrócę do pracy-c zakończył pan Lusi
-Tak.... a właśnie-przypomniałam sobie o czymś- Mogę iść z panem zapomniałam że muszę dzisiaj wysłać recenzję z pierwszego tygodnia pracy z panem
-Będzie bardzo miło
-Fajnie tylko pójdę bo Ipad i możemy zaczynać...-dodałam z uśmiechem
Po kilku chwilach byłam już w gabinecie pana Luisa... zaczęłam pisać recenzje
***
Hej przepraszam za wszystko że długo nie dodawałam bo 1 miałam tygodniową wycieczkę bez laptopa 2 szkoła...3 szkoła i te sprawy 4 Dziękuję za tyle wyświetleń 1158! Nie spodziewałam się tylu odwiedzin! Mam nadzieje na więcej oznajmiam można komentować anonimowo!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)





