wtorek, 21 lipca 2015

Rozdział X

Nadszedł X rozdział! Dziękuję za 2417odwiedzin! Ten rozdział dedykuję Lilce i Basi<3 Dwie wspaniałe osoby<3KC
***Alex***
Włożyłam słuchawki do uszu i odpłynęłam w Brazylijskich rytmach.......
Podczas podróży dużo myślałam o ostatnich wydarzeniach, doszłam do wniosku że powiem im prawdę, chcę by znali mnie taką jaką byłam i jestem do tego miejsca, Brazylia to odpowiednie miejsce by poznali moją przeszłość.Może tutaj Neymar aż tak bardzo mnie nie znienawidzi.Po 2h Jessica krzyknęła do mnie że wylądowaliśmy
-Ej obudź się , wysiadamy!-powiedziała wprost mi do ucha
-Słyszałam! Już idę-odpowiedziałam i odebrałam swój bagaż
Wyszłam jako ostatnia z samolotu, Ney, Rafa i Jessica czekali już na mnie. Uśmiechali się na mnie a ja nie wiedziałam o co chodzi
-Witaj w Brazylii!-objął mnie ramieniem i szeroko się uśmiechnął
Rafa poklepała mnie po plecach i szepnęła do ucha"Czekam na dobre wieści"
Mimowolnie zarumieniłam się i z rady Neymara nie ukrywałam ich i w tamtym momencie akurat Neymar je zauważył, dobrze że nie pytał o powód moich rumieńców. Wyszliśmy z lotniska i skierowaliśmy się na parking. Rozglądałam się za autem Neymara,jednak daleko go zaparkował,dopiero po 5 min zobaczyłam je i oniemiałam, było to Czarne Audi Q5,inny kolor niż w Barcelonie. Wsiedliśmy do auta i Neymar zaczął rozmowę
-To jak do hotelu czy do domu?
-Jak do domu?-zapytałam nieco zdziwiona
-No do moich rodziców oczywiście, bo jeśli wiesz my to znaczy Ja i Rafa mieszkamy z rodzicami gdy przy najbliższej okazji jesteśmy w Brazylii-dodał
-Aha,to i tak do hotelu, nie chcemy robić kłopotu twoim rodzicom-ucięłam
-Nie będziesz robić, ucieszyli się gdy dowiedzieli się że przyjadę z kimś-po tych słowach nie miałam odpowiedzi
-Wiem że chcesz dobrze ale nie mogę, odwiedzę twoich rodziców ale mieszkać jako obca osoba nie mogę.....-dopiero co przyleciałam i już miałam wkroczyć do ich rodziny? Nie....nie teraz gdy nie znają mojej przeszłości.
-Neymar przecząco pokiwał głową ale widziałam że i tak mnie nie posłucha i dopnie swego
Tak jak myślałam podjechaliśmy pod dom rodziców Neya i Rafy
Neymar szybkim krokiem "wyskoczył" z samochodu i zaprosił wszystkich do domu. Zaprzeczałam ale i tak nie ustąpił. Otworzył nam drzwi i pierwszą osobą którą ujrzałam był pewien chłopak gdzieś mojego wzrostu i z karnacją Neymara. Ney szeroko się uśmiechnął i podbiegł do niego, o dziwo czule się przytulili i przybili"piątkę po czym Ney razem z nim podszedł do nas, Rafa przywitała się z nim buziakiem w policzek i czułym objęciem.Szepnęłam jej na ucho"Kto to jest". Na odpowiedź nie musiałam długo czekać
-Alex i Jessica poznajcie mojego brata i najlepszego przyjaciela Jotę,Jota poznaj moją-wywnioskowałam że trudno mu było to przełknąć- najlepszą przyjaciółkę Alex i Jessice-
Przywitałyśmy się z nim buziakiem i objęciem. Pierwsze wrażenie Super.Po 5 min oprowadzania Neymara po domu , zatrzymał się i uśmiechnął się tak jak nigdy,podszedł do starszego państwa sądziłam że to jego rodzice. Ręce zaczęły mi się pocić i denerwowałam się ale przecież nie jestem(niestety) jego dziewczyną. Podeszli i zapatrzyli się we mnie.
-Mamo ,tato poznajcie Alex i Jessicę, Alex i Jessica poznajcie moich rodziców Nadine i Neymara Sr-szeroko się do mnie uśmiechnął. Wspaniała rodzina. Ja takiej nigdy nie miałam. Zaprosili nas na kolację. Razem z jego mamą przygotowałyśmy posiłek, dużo dowiedziałam się o Neymarze nawet takie bardzo ośmieszające rzeczy. Zaczęłam się nieopętanie śmiać i Neymar szybko zorientował się że to o niego chodzi
-Nie mów że jej powiedziałaś Mamo!-naburmuszył się
-I to wszystko przecież sam twierdziłeś że jest dla ciebie bardzo ważna-zarumienił się i zgromił Nadine wzrokiem
Ja nie odezwałam się tylko zajęłam się szykowaniem do stołu. Neymar pomagał mi nosić
-Jak ci się podobają moi rodzice?-zapytał Brazylijczyk
-Są naprawdę wspaniali....-wzruszyłam się przypominają mi moich,
-Ej czemu płaczesz?-powiedział i przytulił mnie
-Przypomniałam sobie swoich rodziców-dodałam i usiadłam do stołu, Neymar chcąc być blisko mnie i wspierać(chociaż nie musiał) usiadł koło mnie.
Na początku Ney zmówił modlitwę i potem zaczęliśmy jeść. Po skończonym posiłku zrobiłam sobie zdjęcie z Neyem i wstawiłam na IG z dopiskiem"1 dzień w Brazylii spędzony w "rodzinnym gronie, Dziękuję za miłe przyjęcie!. Neymar polubił i skomentował"To my dziękujemy za przyjęcie zaproszenia:)uśmiechnęłam się do niego i on puścił do mnie oczko. Podziękowałam rodzicom Neya za kolację i za miłe ugoszczenie po czym powiedziałam Neymarowi żeby nas odwiózł do hotelu
-Może chciałabyś zamieszkać u nas?-zapytała mama Neya
-Nie naprawdę dziękuję, ja pod jednym dachem z Rafą i Neyem O nie.....-dodałam z uśmiechem
-Nie chcę robić problemu-powiedziałam prawię bym uległa gdyby COŚ o czym nie wiedzą.......
-To żaden kłopot-powiedział nieoczekiwanie Neymar Sr
-Ja,my musimy już jechać-brakowało mi słów a to zły znak
-Dobrze nie będziemy naciskać, to w takim razie wpadnij to nas jutro i kiedy tylko chcesz dobrze?-dodała Nadine
-Dziękuję , na pewno wpadnę-powiedziałam i szeroko się do nich uśmiechnęłam
Nie wiem jak to się stało ale zapragnęłam być w tej rodzinie, choćby od zaraz. Gdy staliśmy w ciszy Pani Nadine się wzruszyła(wciąż się do niej uśmiechałam), i przytuliła mnie na pożegnanie.Nie pytałam o powód wzruszenia pani Nadine ale miałam przeczucie że to związek ze mną. W samochodzie była niezręczna cisza ale ja ją przerwałam
-Dziękuję za ten dzień-dodałam i spojrzałam na Neya
-Nie ma za co, to ja dziękuję za to że z nami przyjechałaś-powiedział i uścisnął mi rękę
-Masz wspaniałą rodzinę, rodzeństwo i życie....-nie skończyłam bo wyczułam oddech Neymara na mojej skórze
-Nie zawsze takie było, ale to co najgorsze minęło i jest tak jak było kiedyś....-dodał i głęboko wpatrywał się w moje oczy
-Nigdy nie sądziłam że poznam rodzinę gwiazdy FC Barcelony i w dodatku twoją-powiedziałam z rozmarzeniem w oczach
-Wszystko jest możliwe-odpowiedział Ney
-Kto by pomyślał że będę w Brazylii, poznam ciebie, poznam twoją rodzinę, poznam chłopaków z FC Barcelony,(zakocham się w tobie do granic możliwości),i tak bardzo zżyję się z tobą-to ostatnie niemal dodałam szeptem
 -To ja powinienem to powiedzieć-dodał z wielkim uśmiechem
-O już jesteśmy-znowu! zmieniam temat! Ach Alex....
-Widzimy się jutro ?-dodał Ney
-Tak -odpowiedziałam i pożegnałam się z nim buziakiem w policzek i objęciem.Gdy miałam już wychodzić z auta Ney złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie dzieliło nas kilka milimetrów od pocałunku, byłam przygotowana na to co ma się stać ale nie, on szepnął mi do ucha
-Zmieniasz temat, wiem wszystko w swoim czasie, tylko że nie wiem ile mam czekać, rok miesiąc, tydzień, gdy byliśmy w Barcelonie musiałem wytrzymać twoją tajemniczą historię ale tutaj nie wiem czy wytrzymać tą tajemnicę-dodał tak że żołądek mi się ścisnął
-Ney......-bolało mnie to coraz bardziej że ukrywam przed nim swoją przeszłość 
-Nic nie mów , powiesz mi kiedy będziesz gotowa, bądź pewna że ja wszystko przetrzymam-powiedział i musnął mnie wargami po policzku-mogłabym odwrócić twarz tak by pocałował mnie w usta ale nie teraz
-Dobrze-odpowiedziałam i wyszłam z samochodu jednak Neymar wciąż trzymał mnie za rękę
-E... Ney mógłbyś mnie puścić?-dodałam z wylanym rumieńcem na twarzy
-Tak, oczywiście-dodał i tak jak powiedział zrobił to chociaż chciałam by nigdy nie puszczał
Wysiadłam z samochodu uwolniona od miękkiej , umięśnionej, delikatnej ręki Neymara, przy odjeździe puścił do mnie oczko a ja udałam się do hotelu(Jessica nie jechała z nami do rodziców Neymara, była już w hotelu). Weszłam na 3 piętro hotelu i zobaczyłam jak Jessica całuje się z Marciem Bartrą
-Ech.....przeszkadzam-dodałam nieco speszona tym widokiem
-Nie, nie-powiedziała i odsunęła się od Marca
-Miło cię widzieć Alex-powiedział Marc i przywitał się ze mną
-Mi ciebie też, możesz przychodzić kiedy tylko chcesz następnym razem nie całujcie się w kuchni-powiedziałam i weszłam do swojego pokoju
-Dobrze- usłyszałam odpowiedź Marca
Położyłam się na łóżko i weszłam na Instagrama i Facebooka, nic nowego. Włożyłam sobie słuchawki do uszu i odpłynęłam w rytmach hiszpańskich hitów. Obudziłam się o 16:00 spałam 2h , czułam się wypoczęta, wyszłam z pokoju i tam krzątali się Marc z Jessicą, popatrzyłam na stół i był pięknie obłożony, na pewno będą chcieli się zrewanżować za to co ujrzałam. Uśmiechnęłam się do nich i pomogłam im nakładać do stołu. Po 10 min usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
-Było pyszne dziękuję-dodałam z szerokim uśmiechem
-Powinienem częściej tu bywać-dodał nieoczekiwanie Marc
-Tak,zapraszamy-odpowiedziałam i odeszłam od stołu, gdy chciałam zadzwonić do Neymara,stęskniłam się za nim, dostałam od niego wiadomość
-Hej masz ochotę na Imprezę:* Tutaj są naprawdę niesamowite;)
-hej właśnie chciałam do ciebie napisać, tak? to z miłą chęcią się rozerwiemy z Jessicą:*
-Przyjadę po ciebie za 10 min ok? Bądź gotowa:)
-Będę, nie mogę się doczekać a i przywieź Rafę!
-Tak na marginesie to był jej pomysł a ja tylko go dopełniam, jasne z przyjemnością:)   
-Czekam:*
Nic więcej nie  odpisał a ja pobiegłam powiedzieć Jessice o imprezie
-Jess idziemy na imprezę z Neyem i Rafą..... Możesz zabrać też Marca jak chcesz- dodałam
- ok to trzeba się szykować!
Przeszliśmy z Jessicą do swoich pokoi. Otworzyłam szafę i wyjęłam z niej to

 Makijaż zrobiłam sobie pod kolor ubrań
Chcąc, chociaż i tak wyglądałam dobrze Jessica zaproponowała że zrobi mi jakąś ciekawą fryzurę zgodziłam się i wyszło tak
Byłam gotowa , wyszłam z pokoju i razem z Marciem i Jessicą czekaliśmy na Neya. Po 5 min zapukał do drzwi i ujrzałam go, był jak zawsze perfekcyjnie schludny i tak bardzo pociągająco pachnący że ledwo złapałam oddech.
-Ślicznie wyglądasz-powiedział Ju
-Ty też-dodałam z uśmiechem
-hej Marc-przywitał się z kumplem Ney
-Miło cie widzieć Jessico, wyglądasz na szczęśliwą-powiedział z takim uśmiechem na ustach.... że aż zabrakło mi powietrza
-A gdzie Rafa?
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź bo wyszła zza placów Neya i rzuciła się na mnie
-Jakaś ty śliczna Rafa, jak zawsze-zaśmiałyśmy się w trójkę
-Ty przyćmiewasz wszystkie dziewczyny-szepnęła mi na ucho Rafa i szyderczo się do mnie uśmiechnęła, w tym czasie kiedy stałam oniemiała nadal widokiem Neya, Rafa poszła przywitać się z Marciem i Jessicą. Uwielbiałam Rafę, jakby była moją siostrą.
-To co gotowi-dodał Neymar
-Jasne, idziemy-dodaliśmy chórem
Wsiedliśmy do auta Neya to znaczy ja i Rafa Marc powiedział że Jessicą jedzie z nim. Dojechaliśmy do clubu. Weszliśmy i tak jak to w klubach bywa głośno, alkohol lał się strumieniami itp..... Usiedliśmy w trójkę przy jednym stoliku a Jessicą z Marciem obok. Po kilku drinkach, usłyszałam że DJ zwolnił tempo i zaczęły się wolne piosenki. Oczywiście połowa ludzi zeszła z parkietu ale mnie to nie obchodziło. Chciałam się dzisiaj dobrze bawić zapominając o tym co mi się przydarzyło w przeszłości a zaczęło się od klubu...... Byłam nastolatką gdzieś 15 lat, moi rodzice zawsze pracowali, nigdy ich nie było w domu, za to przychodził nas pilnować sąsiad, zaufany kolega taty, na początku nic nie wskazywało że tak to się zacznie, opiekował się mną, robił jedzenie,pomagał w lekcjach.Gdy skończyłam 16 lat i szykowałam się na studniówkę wydarzył się koszmar w moim życiu. "Ten" opiekun powiedział że muszę coś zobaczyć a ja się zgodziłam i to był mój błąd. Weszłam i zobaczyłam czarne pomieszczenie bez światła. Zamknął drzwi na klucz a że było ciemnio ja nic nie widziałam zaczął się do mnie dobierać , darłam się w niebo głosy żeby mnie zostawił ale on nie przestawał, całował po nogach i między nimi...... ściągnął mi ubrania i zrobił to.....zgwałcił mnie w biały dzień.....Zabronił mi o tym mówić i zagroził jeśli kiedykolwiek komuś powiem zajmie się mną , oczywiście na jednym razie się nie skończyło robił to codziennie...... Pewnego wymyśliłam by uciec i udałoby się gdyby nie to że pozamykał drzwi od środka.Któregoś dnia nie wytrzymałabym psychicznie gdyby nie jego wyjazd na kilka dni.Płakałam bez przerwy przez 3 dni, nie jadłam nie piłam , tylko płakałam nawet chciałam się zabić chcąc pozbyć się jego dotyku na mojej skórze.Nadszedł koniec roku i wtedy życie wywróciło mi się do góry nogami, moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Odbierałam właśnie świadectwo , myślałam że ujrzę ich twarze gdy wyjdę z dyplomem językowym ale wtedy Dyrektor powiadomił mnie o ich śmierci, nogi się pode mną ugięły i zaczęłam szlochać,dyrektor dodał że przyślą do mnie siostrę mojej mamy ciocię Sarę której dawno nie widziałam,miała być moim opiekunem tak długo aż nie skończę 18 lat. Po 2 dniach przyjechała ciocia, nie wiedziałam jak mam sobie poradzić bez rodziców i wtedy z pomocą przyszli mi moi przyjaciele Jessica i Will. Poznali prawdę i obiecali że zawsze będą przy mnie choćby nie wiem co, wiedziałam że dotrzymają słowa. Dni i miesiące mijały a ja popadłam w depresję z powodu braku rodziców, ciocia też pracowała a ten sąsiad tylko czekał kiedy tylko ciocia opuści dom i robił to......Brakowało mi bezpieczeństwa, ciągle wymyślałam sobie że oni pewnego dnia,będą siedzieć przy kuchennym stole i pić kawę, jednak to tylko moja chora podświadomość lecz rzeczywistość była inna. Zdobyłam się na odwagę i nie obchodziło mnie nic poza by czuć się jak dawniej, powiedziałam cioci Sarah co sąsiad mi robił i robi kiedy ona wyjeżdża do pracy, to nią wstrząsnęło i powiedziała że załatwi mi ochronę by nikt mnie już nie skrzywdził i zgłosiła to na policje, kiedy po niego przyjechali powiedział
-To jeszcze nie koniec zasrana suko!-zdążyłam to usłyszeć jednak ciocia uspokajała że posiedzi sobie kilkanaście lat w poprawczaku. I od tamtego momentu kiedy mnie gwałcił poprzysięgłam sobie że nigdy prze nigdy nie powiem nikomu co mnie spotkało, nigdy więcej nie pokocham nikogo ponieważ tamte wydarzenia wypaliły na mnie ogromną traumę, wiedziałam że będzie dobrze, tak sobie w mawiałam ale w ciąż nie mogłam sobie z tym poradzić. W końcu ciocia za pośrednictwem swojego bliskiego znajomego kupiła nam bilety do Barcelony. I to już taka była moja przeszłość, tu chciałam zacząć nowe życie mając przy sobie Jessicę i rozpoczynając nową pracę sportowej dziennikarki. Po przypomnieniu sobie tych koszmaru z mojego życia, usłyszałam głos wołający moje imię
-Ziemia do Alex!- machał mi przed oczami Neymar
-Przepraszam zamyśliłam się.....-odpowiedziałam
-Nie masz za co-zawsze mi tak szybko wybaczał-Zatańczysz ze mną-zapytał z tym aroganckim uśmieszkiem
-No nie wiem-spojrzałam na te wszystkie dziewczyny które pożerały mnie wzrokiem
-To co?-zapytał dociekliwie
-Tamte dziewczyny pragną cię-dodałam chamsko
-I co ja przyszedłem z tobą i chcę tylko ciebie rozumiesz?-powiedział za dużo widziałam to w jego oczach jednak ja nie chciałam być tą samą osobą wycofującą się i bojącej się każdej dziewczyny
-Masz racje- ożywił się jakby wygrał w totolotka-chodźmy zatańczyć-złapałam go za rękę i kierowaliśmy się w stronę parkietu gdzie Rafa świetnie się bawiła, ruchy miała niesamowite tak jak na brazylijkę przystało. Z racji tego że znów zaczęły się wolne piosenki Ney przybliżył się do mnie i objął mnie w pasie a ja zarzuciłam mu ręce na szyję.Tańczyliśmy powoli,czułam się wyjątkowo zawsze się tak przy nim czułam.Byliśmy bardzo blisko siebie, wtuleni i objęci nawzajem zerkając na siebie,w tamtej chwili chciałam poczuć że jestem normalną dziewczyną w najlepszym mieście na Ziemi i najwidoczniej zakochałam się w najlepszym piłkarzu świata-tak twierdził, zawsze kiedy to mówił śmiałam się jak wariatka.Oparłam głowę o jego ramię a on zrobił to samo.Każdy jego dotyk działał na mnie ja miłe porażenie prądem,Ludzie ja naprawdę głupieje nie sądzicie?
Minęły 2h odkąd zaczęliśmy tańczyć i przerwał nam Dani
-Ej zakochańce może nie wiecie ale za chwilę zamykają lokal więc musimy się zbierać-gadał jak do dzieci a był jednym z największych dzieciaków w Barcie
-Ok rozumiemy-dodał nadąsany Neymar
-Musimy się niestety zbierać....-dodałam i nie wierzyłam że tak długo tańczyłam z Neyem ale no tak przy nim inaczej płynął czas....Chciałam spędzać z nim coraz więcej czasu, a to co było moją przeszłością trapiło mnie.Rafa podeszła do mnie z szerokim uśmiechem pewnie myśląc że jestem z jej bratem.Już miałam jej te miłosne docinki w moją stronę. Przyszła do mnie i nic nie powiedziała lecz czytałam z ruchu jej warg"Widziałam jak tańczyliście, to widać Alex"
-Ale co?-dodałam głośno
-To że się kochacie-dodała ironicznie i poklepała mnie po ramieniu
-Ta jasne...Pff...-odpowiedziałam i wyszliśmy z klubu. Dani i Jota byli nieźle wstawieni, jedynie nasza trójka nie piła, Dani pożegnał się z nami i chciał już iść do domu ale Neymar powiedział że go odwiezie bo nie chce go znaleźć w rowie -po tych słowach wszyscy się zaśmialiśmy. Zaczekał aż Neymar się ze mną pożegna i odjadą. Neymar milczał przez całą drogę dopiero kiedy weszliśmy do mnie odezwał się
-To był niesamowity wieczór-dodał coś mało przekonany o tym fakcie
-Tak,był okropny-dodałam by zobaczyć uśmiech
No i podziałało dopiero po chwili do tarło co powiedziałam
-Dziękuję-dodał już z szerokim uśmiechem
-Za co?
-Za to że potrafiłaś mi poprawić humor
-Nie ma za co nie lubię kiedy jesteś taki przybity-podeszłam do niego i przytuliłam się do niego 
-Dobranoc Alex-dodał całując mnie w policzek
-Nawzajem-przygryzłam wargę
On jeszcze raz spojrzał na mnie i wyszedł. Poszłam na górę do łóżka,byłam nieźle zmęczona psychicznie i fizycznie,tylko najgorsze jest w tym że boli mnie serce związane z prawdą a Neymar nic nie podejrzewa.
***Ney***
Siedziałem przy stole z Danielem i Jotą
-Idź do niej-popychali mnie chłopaki
-Chwilę-dodałem nieco speszony jej widokiem
-Idź albo powiem jej że ją kochasz-zaśmiał się arogancko Dani
-Już idę,idę-dodałem bo nie daliby mi spokoju
Poszedłem do niej  ale była zamyślona i widziałem po niej że przypomina sobie złe rzeczy bo leciały jej łzy strumieniami.Chciałem by się rozchmurzyła i poprosiłem ją do tańca
-Zatańczymy?-zapytałem Alex
-Nie wiem czy mogę-zerkała na inne dziewczyny które pożerały mnie wzrokiem
-Nie martw się nimi, chcę tylko ciebie, przyszedłem tutaj z tobą i chcę tylko Z TOBĄ tańczyć-podkreśliłem "z tobą"
-Jeśli tak mówisz to z miłą chęcią-odpowiedziała mi moja towarzyszka
Weszliśmy na parkiet i wtedy jak na moje błagania zaczęły się wolne piosenki, spojrzeliśmy na siebie i daliśmy się porwać rytmom piosenki, byliśmy tak blisko siebie,niemal stykaliśmy się twarzami. Przyciągnąłem ją bliżej by poczuć jej bliskość, tak bardzo chciałbym być z nią.....Ona odpowiedziała na mój gest i oparła głowę o moje ramię a ja zrobiłem to samo, zamknąłem oczy i czułem że z Alex zbliżamy się do siebie,jesteśmy jednością, chociaż tylko tańczyliśmy.Straciłem przy niej rachubę czasu , dopiero oderwaliśmy się od siebie jak Dani nam przerwał
-Ej zakochańce -zgromiłem go wzrokiem-może nie wiecie ale za chwilę zamykają lokal i musimy się zbierać-skończył 
-Dobrze rozumiemy-dodałem nieco smutny że ten wieczór  dobiegł końca
-No szkoda że musimy już się zbierać....-widziałem po niej że też chciała być dłużej
Odeszła do mnie i skierowała się do stolika gdzie dosiadła się do niej Rafa,nie słyszałem co mówiły ale usłyszałem jedną z odpowiedzi Alex
-Ale co?-zdziwiłem się reakcją Alex
Rafa coś jej odpowiedziała a ona ironicznie to olała, coś Rafa musiała jej dogadać
Wszyscy wyszliśmy i zmierzaliśmy odprowadzić Alex i Jessicę,przez całą drogę nic nie mówiłem, byłem szczęśliwy z tego tańca z Alex ale także przybity bo nadal nic o nie nie wiem, kocham ją każdego dnia mocniej ale nie znam jej na tyle by jej o tym powiedzieć, ona wie wszystko aż do bólu ale zaledwie znamy się 2 tygodnie,nie wiem co bym zrobił gdyby wyjechała albo coś jej się stało,umarłbym z żalu i smutku.Stanęliśmy na schodach hotelu dziewczyn, Dani oznajmił że idzie do domu, ale znając go nie dojdzie w takim stanie
-Odwiozę cię do domu tylko zaczekaj chwilę-mrugnąłem do niego na przekonanie
-idź do niej-dodał arogancko
Alex zaprosiła mnie na chwilę do środka pewnie nie chciała by Dani coś sobie pomyślał, ukrywa uczucia do innej osoby tego o niej nie wiedziałem
-To był niesamowity wieczór -chciałem docenić to co dzisiaj się wydarzyło i na chwilę utopić się w jej uśmiechu
Nic dalej nie odpowiedziałem, nie dawało mi spokoju przekonanie że nie ufa mi na tyle że mogłaby mnie przytulić przy kimś
-Tak  był okropny-dodała i nie mogłem się powstrzymać by się nie uśmiechnąć, za to ją pokochałem potrafiła mi poprawić humor nawet gdy jestem w przygnębieniu
-Dziękuję-dodałem z szerokim uśmiechem , widziałem w jej oczach błysk, chciała mi poprawić humor i osiągnęła swój cel
-Za co?
-Za to że potrafiłaś mi poprawić humor-ona nic nie dodała i ot tak sobie przytuliła mnie
-Dobranoc-dodała ziewając
-Dobranoc księżniczko-tego ostatniego nie chciałem powiedzieć głośno no ale cóż...
-Co?-zdziwiła się a ja wybuchnąłem śmiechem
-Nic śpij dobrze-dodałem i wyszedłem, nawet po zamknięciu drzwi mam w głowie jej cudowny wzrok.
-Kochasz ją coraz bardziej-dodał Dani
-Tobie jako jedynemu mogę cię przyznać, tak-potwierdzenie powiedziałem cicho w razie gdyby Alex niespodziewanie wyszła z domu.
-Czemu jej nie powiesz co czujesz?-zapytał gdy byliśmy już  w samochodzie
-Bo ona nie mówi mi wszystkiego o sobie-odpowiedziałem-Nie ufa mi na tyle by o tym powiedzieć,nawet myślę że ona też coś do mnie czuje wyczytałem to z jej oczu,nie wiem pogubiłem się w niej, im bardziej coś odkrywam w niej, ona magicznie się cofa i wracamy do starej śpiewki, nie naciskam jej tylko nie wiem czy wytrzymam tą jej niepewność i nie ufność wobec mnie.
-Daj jej trochę czasu,zobaczysz otworzy się przed tobą kiedy będzie trzeba-dodał i na tym skończyliśmy naszą rozmowę
Podjechaliśmy pod dom Daniela i pożegnałem się z nim,on mrugnął do mnie i wszedł do domu.Siedząc w samochodzie ciągle miałem słowa Daniela w głowie"Otworzy się przed tobą kiedy będzie trzeba"Czy ja o czymś nie wiem?Alex ciągle coś przede mną ukrywa.
***Alex***
Ucieszyłam się na myśl że poprawiłam Neymarowi humor, wystarczy nie wielki uśmiech ukochanej osoby by twój świat stał się piękniejszy,chciałam by oderwał się od tego smutku i znów powrócił jego nieziemski uśmiech.Tak wiele nas różni,nic o mnie nie wie, życie jest jak nitka bez drogi do kłębka,ciągle przeszkody i z rządzenia losu.Moje życie jest czarne od samego początku.Nigdy nie uda mi się uciec przed moją tragiczną przeszłością.Nie chce Neymara wciągać w to i najlepszą rzeczą będzie trzymać go na dystans i nie dopuścić by poznał prawdę o mnie,kocham go tak bardzo że boje się że kiedyś coś się może mu stać jeśli pozna moją tragiczną przeszłość.Nikt nie może poznać prawdy,wiele lat już minęło ok 6 odkąd to się wydarzyło,najgorsze było to że to wykańcza mnie psychicznie,kiedyś nie wytrzymam i wyrzucę to wszystko z siebie obojętnie komu,byle zrzucić ten cholerny ciężar który zdaje mi się ciążyć przez wieki.Czemu moje życie tak koszmarnie się rozwija?Ludzie pomóżcie....Nie miałam sił dłużej o tym myśleć poszłam wziąć długą ,odprężającą kąpiel,kąpiel zajęła mi ok 1h i gdy z niej wyszłam Jessica spała pod drzwiami,widać po niej że był to dla niej długi  i męczący dzień tak jak dla mnie.Szturchnęłam ją że może wejść a ona półprzytomna weszła do niej.Szybkim ruchem weszłam do łóżka i zapominając o wszystkim zasnęłam w krainę Morfeusza.....
***Rano***
 Obudziły mnie ciepłe promienie słońca i patrzę 6:45 pójdę pobiegać,tak dawno tego nie robiłam,przyda mi się chwila wytchnienia.Podeszłam do szafy po jakiś sportowy strój i wyciągnęłam z niej to

Włosy upięłam go w luźny kok i wyszłam z hotelu,gdy zerknęłam do pokoju Jessici ona słodko spała,byłam w cudownym nastroju i pstryknęłam jej zdjęcie i wstawiłam na portale społecznościowe takie jak tt,Ig, i fb z dopiskiem"Słodki widok z rana". Marc polubił i skomentował "Moja<3"Zaśmiałam się na myśl co mi zrobi Jessica jak zobaczy to zdjęcie.Nie znałam Brazylii za dobrze ale biegłam przed siebie,nie zważając na nikogo i na nic biegłam naprzód.Czułam że uwalniam się od wszystkiego,nie patrzałam co się dzieje na drodze,chciałam wejść na jezdnię gdy odezwał się głos
-Uważaj!-krzyknął i rzucił się by mnie uratować nie zauważyłam tam jadącego samochodu ale ten jakby specialnie przejeżdżał i chciał mnie potrącić...Znowu mi się to przytrafia gdziekolwiek jestem dzieje się coś lub ktoś chce mnie skrzywdzić.....
-Co ty chciałaś zrobić?Wiesz jak się cholernie bałem o ciebie-spojrzałam w jego oczy i ujrzałam strach i troskę,poznałam te oczy od razu,Neymar cóż trzeba zacząć udawać że jest dla mnie obojętny
-Ja nic,chciałam przejść na drugą stronę,nic wielkiego- zdziwiły jego moje słowa
-Nic wielkiego,czy ty chciałaś się zabić?!-krzyknął tak że przechodnie zaczęli się na nas dziwnie gapić
-Uspokój się,po prostu nie zauważyłam i tyle-dodałam beznamiętnie
-Nie wiem co ci szczelił do głowy ale następnym razem uważaj na siebie-uścisnął mi rękę ale szybko ją wyrwałam
-Muszę biec,narazie- widziałam po jego oczach że zabolało mnie moje zachowanie-Przepraszam Ney-dodałam w duchu
Jednak gdy chciałam już biec ze łzami w oczach zatrzymał mnie i szybko otarłam je
-W co ty grasz?-zapytał z bólem w głosie
-W nic nie gram,możesz mnie puścić?-zadałam pytanie za pytanie
Puścił mnie i chciałam do niego wrócić i powiedzieć że przeraża mnie nadchodząca przyszłość w którą nie chce cię wplątywać.Biegłam co sił ze łzawiącymi oczami,mało co widziałam ale dotarłam do hotelu,w drzwiach ujrzałam Jessicą złą na mnie za to zdjęcie w tamtym momencie nie miałam sił na przekrzykiwanie się z nią,nie było we mnie ani kropli radości,zamknęłam się w pokoju i zaczęłam płakać wtulona w zdjęcie rodziców których w tamtym momencie potrzebowałam.Przez 1,5h płakałam tak że było słychać na cały hotel,Jessica dobijała mi się do drzwi niemalże też płakała bo myśli że zrobię coś głupiego.Wstałam i otworzyłam drzwi,ktoś musiał mnie przytulić  i pomóc pozbyć się chociaż tego najmniejszego ciężaru.Chciała na mnie nakrzyczeć lecz gdy zobaczyła w jaki jestem stanie zmieniła zdanie.
-Jessica ja nie mogę tak dłużej,to zły pomysł że tu przyjechałyśmy,zły ze względu na mnie i moją przeszłość,-długo tak mogłam wyliczać
-Powoli,czemu tak twierdzisz ,a po drugie co sie stało?-zapytała z troską w głosie
-Biegałam i w pewnym momencie chciałam przejść przez ulicę rozglądnęłam się i wtedy akurat wyjechał samochód ale Ney mnie uratował
-Więc czemu mówisz że to błąd że tu przyjechałyśmy?
-Bo myślę że ktoś nasłał ten samochód na mnie....-bałam się coraz bardziej
-I?-nie kumała o co mi chodzi
-To że nie mogę powiedzieć prawdy Neymarowi!-krzyknęłam i znów zaczęłam płakać
-Spokojnie,będzie dobrze.....-potrzebowałam tego
-Nie o to chodzi,gdy mnie odwoził mówił że nie wie czy wytrzyma moją tajemniczość to znaczy że wszystko legnie w gruzach nasza przyjaźń,zaufanie totalnie wszystko jeśli mu nie powiem odwróci się ode mnie!-znów zaczęłam płakać ten dzień zakładał się tak dobrze a kończy jak zawsze na moich łzach....
-Może źle go zrozumiała?....-teraz to ja nie wiedziałam o czym ona mówi
-Nie powiedział wyraźnie,nie wiem czy wytrzymam,mam dość swojej cholernej przeszłości która prześladuje mnie na każdym kroku, nie chcę wplątywać w to Neya więc jak mnie zatrzymał obojętnie wzięłam jego troskę, o mało nie rzucając mu się w ramiona z płaczem,po uszy się w nim zakochałam jak głupia wiedząc że mam taką przeszłość,widziałam to w jego oczach że boli go że prawie nic o mnie nie wie,Jessica ona nie może poznać prawdy bo wtedy wplącze go w to i będzie miał niepotrzebne kłopoty....-dość wszystkiego
-Powinien wiedzieć,przecież sama mówisz że kochasz go-dodała z wielką niewiadomą w głosie
-Tak, kocham tylko że ten strach przeważa nade mną i boje się że kiedyś przez ten strach mogę stracić Neymara
-Stracisz go jeśli nie powiesz mu całej prawdy-z naciskiem na całej
-Nie powiem mu i koniec!-krzyknęłam i wstałam z zapłakanej podłogi.Podeszłam do szafy i przebrałam się w krótkie jeansowe spodenki i czarną ziewną koszulę. Wyszłam z pokoju i zatrzymałam się w holu bo czekał tam oparty o drzwi smutny i nieco zdenerwowany Neymar
-Co ty tu robisz-znów zaczynam udawać że nic mnie on nie obchodzi
-czekałem na ciebie,nie mogłem zrozumieć co znaczyło twoje poranne zachowanie....-popatrzałam w jego oczy i ujrzałam ból
-Co tu rozumieć?Po prostu o mało nie przejechał mnie samochód nie dziw się że w taki sposób rozmawiałam z tobą
-Nie wiem co znowu chcesz ukryć ale nie będę dłużej tego tolerował!,dość długo wytrzymywałem twoją nie ufność do mnie ale koniec z tym!-dodał a mi poleciała pojedyncza łza, płacę za swoje tchórzostwo
-Dobrze!Gdyby naprawdę ci zależało zrozumiałbyś!Widocznie myliłam się co do ciebie!Myślisz tylko o sobie,jesteś cholernym egoistą!Wiesz co żałuje że tu przyjechałam!-odwróciłam twarz by całkowicie się nie rozpłakać,padło z mojej strony zbyt wiele mocnych słów ale on też nie jest bez winy,gdybym choć trochę go obchodziła zrozumiałby i był cierpliwy
-Gdyby nie.......coś to wogule tu bym nie przyjeżdżał a na pewno nie z tobą,Wiesz co Alex jesteś tchórzem który boi się mi wyznać prawdę,widocznie pomyliłem się co do ciebie-dodał a jego oczy zrobiły się szkliste,pierwszy raz widzę jak go skrzywdziłam swoimi słowami
Nic więcej nie dodał tylko trzasnął drzwiami i wyszedł.Zostawił mnie samą,w tamtym momencie pragnęłam cofnąć czas.Wybiegłam za nim i chciałam go zatrzymać on jednak spojrzał z bólem w oczach i odjechał.Wtedy po raz pierwszy uświadomiłam sobie jak wiele ona dla mnie znaczy.Zaczął padać deszcz, nigdy wcześniej nie padało w Brazylii ,-gorzej być nie może-pomyślałam.Chwilę postałam na deszczu ,zmył mi chociaż łzy które wylałam gadając z Neymarem nie Neyem.Było tak dobrze a przez moje tchórzostwo byłam coraz bliżej do stracenia wszystkiego z najważniejszą osobą w moim życiu którą zawsze był jest i będzie Neymar.Cała przemoknięta postanowiłam że zadzwonię do Shak i Anto one na pewno mi doradzą i pomogą tylko problem leży w tym że będę musiała powiedzieć im prawdę o sobie,ktoś w końcu musi ją poznać.
Rozmowa telefoniczna
-Hallo Anto?-dodałam łamiącym się głosem
-Tak przy telefonie,kto mówi?-odpowiedziała mi partnerka Messiego
-Tu Alex,moooogłabyśśś przyjechać do mnie z Shak?potrzebuję was....-byłam krok od rozpłakania się do słuchawki
-Coś się stało?Alex ? Jasne oczywiście że przyjedziemy będziemy za 10 min ok
-Dziękuję,jesteście wspaniałe-dokończyłam i rozłączyłam się
Koniec rozmowy telefonicznej
Weszłam schodami na 3 piętro i weszłam do pokoju cała mokra i mokra od łez.Jessica od razu krzyknęła czemu jestem taka mokra ale ja nie miałam sił opowiadać jej wszystkiego. Jessica poszła do koc dla mnie do okrycia bym później nie była mokra,mi było wszystko jedno,moje serce rozpadło się na tysiąc kawałków w dodatku żyję w ciągłym strachu o swoje życie jak i najbliższych.Siedziałam i wpatrywałam się w drzwi , tak długo aż nie ujrzę w nich moich kochanych Anto i Shak.Po 7 min otworzyły się i stanęły w nich partnerki '10 i 3".Z rzuciłam koc i rzuciłam się im w ramiona a one od razu uspokajały mnie
-Już spokojnie,Alex powiedz nam co się stało...-czas żeby poznały prawdę
-Muszę wam coś wyznać,wogule nic o mnie nie wiecie,nie wiecie jakich miałam rodziców,jakie wiodłam życie ,co robiłam w Polsce......-zaczęłam
-Nie musisz jeśli nie chcesz-dodały równocześnie
-Ta właśnie moja przeszłość jest głównym powodem mojej dzisiejszej kłótni z Neymarem
-opowiedz nam wszystko,wyznaj nam całą prawdę ulżyj sobie w męczarniach,wiedz że przetrzymamy wszystko,i obiecujemy że nie powiemy nikomu bez twojej zgody-tego właśnie oczekiwałam od nich że gdyby co będę przy mnie,prawdziwe anioły
-Byłam normalną 13-latką, która chodziła do szkoły,pragnęła miłości tej pierwszej, i nigdy nie przeczuwałam że coś tak strasznego mnie spotka,-mówiłam prawie szlochem
-Spokojnie,to już minęło ale mów dalej
-Moi rodzice rzadko bywali w domu bo byli ciągle zapracowani, przysyłali do mnie swojego zaufanego kolegę i sąsiada,opiekował się mną,zawoził i przywoził ze szkoły,pomagał w problemach jednak to wszystko było przykrywką,3lata później szykowałam się na studniówkę i wtedy widziałam w jego oczach coś przerażającego i wtedy powiedział że chciał mi coś pokazał ale tak naprawdę zaciągnął mnie do schowka tam gdzie trzymaliśmy stare rzeczy,zamknął drzwi i z racji tego że nic nie widziałam zaczął się do mnie dobierać,robił to całował każdą część mojego ciała,gdy skończył zagroził że jeśli kiedykolwiek komuś powiem,zniszczy mnie,robił to kiedy ciocia wychodziła z domu,tak zostałam zgwałcona,to ta straszna przeszłość o której tylko Jessica i wy teraz wiecie-dodałam i nie powstrzymywałam już łez,czułam że ten cieżar już mi tak nie ciąży i w końcu wie ktoś z moich przyjaciół tutaj
-Twoi rodzice nic z tym nie zrobili
-Gdy chciałam im powiedzieć to właśnie mieli wypadek w którym zginęli oboje,cioci też nic na początku  nie mówiłam ale wreszcie przemogłam się i powiedziałam jej,zadzwoniła po policję i obiecała że zapewni mi ochronę, tak zrobiła tego drania zabrali  i jeszcze klika lat posiedzi od tamtej pory starałam nikomu nie mówić co mi się przydarzyło,chciałam żebyście poznały prawdę potrzebuję oparcia w tych trudnych chwilach,a więc podsumowując teraz wiecie jaka byłam jestem i będę sierotą,zgwałconą dziewczyną którą ciągle spotykają tragedię-rozpłakałam się n dobre Shak ,Anto i Jessica mocno mnie tuliły tak długo aż się nie uspokoiłam
-Kochana przeszłaś tyle,trzymałaś to tyle lat w tajemnicy,jesteś najtwardszą osobą jaką spotkałam-dodała partnerka Leo
-Dziękuję wam że jesteście tutaj,gdyby nie Jessica i Will to nie wiem co bym wtedy zrobiła-dodałam i wtuliłam się w Jessicę
-A właśnie wezwałam was bo pokłóciłam się z Neymarem,o to że nie mówię mu wszystkiego o sobie,wytknął mi że jestem inna niż myślał i inne bolące słowa-nie chciałam płakać,dość na niego wylałam łez
-Tak ci powiedział?-zdziwiła się Shak
-Tak tylko ja też z emocji wytknęłam mu że jeśli zależałoby mu na mnie to by był bardziej cierpliwy i inne,płakał przeze mnie,najgorszy widok jakiego można doznać w życiu to płaczący ukochany skrzywdzony twoimi słowami,to mnie najbardziej boli,serce mi pęka na myśl że coś takiego mi powiedział a ja jeszcze bardziej go skrzywdziłam,-dodałam zrezygnowana
-Kochasz go ?-zapytały arogancko dziewczyny
Wtedy do mieszkania wszedł Leo z Gerardem i Danielem
-No czekamy na odpowiedź-powiedział z założonymi rękami Leo
-Chcecie znać prawdę dobrze:Kocham go z całego serca-sama do siebie się uśmiechnęłam
-Tak trudno było to powiedzieć Alex?-dodał Dani
-Nie wiecie nawet to nie,co wy tu robicie?-dodałam zdziwiona ich obecnością
-Shak dała nam znać żebyśmy przyjechali
-Głupia ja!-walnęłam sie w głowę
-Zapomniałam że wy byliście w Hiszpanii a my w Brazylii-usiadłam z własnej głupoty
-Tak dokładnie to nie,przylecieliśmy dzisiaj właśnie wtedy kiedy dzwoniłaś byliśmy na lotnisku więc nie przejmuj się-dodał Leo
-Chłopaki mam do was pytanie byliście u Neymara
-Tak wszystko nam opowiedział,był nieźle wkurzony,nie mogliśmy dojść do słowa ciągle nazywał cię tchórzem....,uspokajaliśmy go wiele razy ale to nic nie dało,ciągle wmawiał sobie najgorsze o tobie,powiedzieliśmy mu żeby się z tym przespał i przemyślał to wszystko jeszcze raz i wtedy cię przeprosił tylko gdy wychodziliśmy krzyknął że ty też musisz go przeprosić-skończył Geri
-On jest niemożliwy ja go przeprosić?Nigdy w życiu
-Nazwał cię tchórzem ja mu pokażę tchórza co za skur***-o mało oczy nie wyszły mi z orbit 
-Anto!-krzyknął Leo
-No co-wstała z kanapy i poszła przytulić się do Leo,wspaniała rodzina,nie wiem co bym bez tej piątki zrobiła(Shak,Geri,Anto,Leo i Jessica).
-Zostaniecie ze mną-powiedziałam to do naszej "czwórki"
-Jasne-dodał Leo
-No to na pewno zgłodnieliście,zrobię wam coś do jedzenia,Anto i Shak ,Jess pomożecie mi?-zapytałam moje przyjaciółki
-Zawsze-krzyknęły i przybiegły do kuchni

 
Razem w czwórkę zrobiliśmy mega ucztę,Zrobiłam zdjęcie i wstawiłam na fb,tt, i Ig z dopiskiem"Przyjaciele są jak anioły,zawsze wiedzą kiedy przyjść" Nasza uczta wyglądała tak były to typowe hiszpańskie jedzenie,były to krewetki i małże z ryżem w sosie pomidorowym.
Przy wspólnym posiłku nie zabrakło śmiechu i wygłupów,będę im dłużniczką do końca świata bo dzięki nim pozbyłam się ciężaru który ciążył mi przez długie prawie 3 lata.Nigdy ich nie zapomnę.Po skończonym posiłku posprzątałyśmy a chłopaki poszli wybrać film.Wybrali jak zwykle horror a ja jakoś poczułam że nie będę miała się do kogo przytulić. Usiedliśmy ja koło Leo i Anto ona z lewej ja z prawej dalej Jessica obok niej Geri z Shak.Już od pierwszych chwil czułam ciarki na plecach.Bałam się jak cholera ale przecież zapomniałam o Danielu!On siedział koło mnie,przyszedł taki moment że zasłoniłam oczy i przytuliłam się do Daniela mu to nie przeszkadzało a ja czułam się raźniej traktowałam go jak brata,był ode mnie starszy o kilka lat(wiem ile ma i wy też ale nie wytykam tego),Trzymał mnie za rękę w tych strasznych momentach a wszyscy pozostali śmiali się  z tego i wogule na nich to nie działało.Film trwał 2h i było po północy,to był bardzo rodzinny wieczór wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną dzieciaków.Wyłączyliśmy telewizor i skierowałam się do wyjścia razem z Anto,Shak Geri i Leo.
-Musimy to kiedyś powtórzyć-dodałam 
-Na pewno-przytuliła mnie Shak
-Tylko następnym razem przywieźcie ze sobą Milana i Sashę ok?,tego drugiego chce poznać
-I wy Thiago też przywieźcie dobrze dawno go nie widziałam-dodałam skruszona
-Z miłą chęcią-dodała Anto i następna mnie przytuliła
-Trzymasz się kochana?-zapytała prawie szeptem
-W towarzystwie się nie szepcze -dodał Geri razem z Leo
Zaśmialiśmy się wszyscy,tego mi brakowało poczucia że wszystko zaczyna się układać.
-Tak,jest dobrze pomimo kłótni z Neymarem i że muszę wciąż go okłamywać i trzymać go na dystans to jest ok-dodał z ironicznym uśmieszkiem
***Neymar***
-Co za tchórz z tej Alex-krzyknąłem na cały pokój hotelowy,ciągle coś ukrywa nic mi nie mówi a jest dla mnie cholernie ważna ale ja widocznie dla niej nie, -ale ze mnie idiota,myślałem że jest inna niż wszystkie dziewczyny ale nie jest taka sama i nic jej nie obchodzę.W Barcelonie trzymałem cierpliwość ale ile można,nie ufa mi na tyle by mi powiedzieć a ja ślepo się w niej zakochałem,widziałem że przejęła się tym co jej powiedziałem ale ja też,myśli że mnie nie boli albo ona mnie nie obchodzi,bardzo mnie boli każde jej złe słowo i obojętność wobec mnie bo ona jest sensem mojego życia,za dużo powiedziałem, powinienem to przemyśleć i wtedy może jakoś to zrozumiem,powie mi jak będzie miała odwagę,tchórz,tchórz,tchórz- wykrzyczałem to,moje serce potrzebowało jej a ja w tej chwili nie mogłem się opanować i zacząłem płakać z tego że mi nie ufa,wcześniej gdy Leo z Gerim tu byli to nie dałem głupi dojść do słowa,ciągle zrzucałem winę na Alex ale to także moja wina dałem się ponieść emocjom,to ja zacząłem na nią krzyczeć a ona tylko się broniła,w tamtej  chwili myślałem że mi nie ufa ale to ja jej ni ufałem nie dotrzymałem słowa obiecałem że poczekam tyle ile trzeba żeby mi powiedziała ale po prostu nie wytrzymałem,pogadam z nią na spokojnie może wtedy wyzna mi prawdę,głupi jeszcze palnąłem na koniec do chłopaków że on też ma mnie przeprosić teraz to już nie ważne, to ja zacząłem to ja będę ja przepraszał.Napisałem do Leo
"Zrozumiałem swój błąd,pogadam z nią przy najbliższej okazji,mam nadzieję że mi wybaczy i wszystko się między nami ułoży"
Na odpowiedź nie musiałem długo czekać
"To dobrze,ja też mam nadzieję,znam całą prawdę"
"Jak to?Jesteś u Alex,wszystko ci powiedziała?
"Antonella była ale Shak napisała byśmy przyjechali do nich"
"Była bardzo zła?
"Obchodzi cie to po tym co jej powiedziałeś?"
"Przecież wiesz jak ją kocham i jak szybko reaguje zbyt emocjonalnie"
"Była niemal zdruzgotana"
"Spieprzyłem to wszystko wiem ale postaram się to wszystko wyjaśnić z nią na spokojnie"
"Jesteście tacy sami,najpierw robicie a potem żałujecie,jesteście dla siebie stworzeni"
"Jest dla mnie całym światem,nie wiem co zrobię jeśli mi nie wybaczy"  
"O to się nie martw, najważniejsze jest to że zrozumiałeś swój błąd i chcesz go naprawić"
"Dzięki Leo zawsze umiesz mi pomóc"
"Nie masz za co,dobra ja kończę bo dziewczyny jeszcze się zorientują że piszę z tobą o tym"  
"Nie mów nic Alex o tej rozmowie ok?
"Jasne"
Nic więcej nie miałem do dodania więc odłożyłem telefon i położyłem się do łóżka.
***Alex***
Leo ciągle z kimś pisał i chował telefon gdy chciałam zobaczyć.Anto gadała ze mną ,Jessicą i Shakirą.Gerrard wpatrywał się w telefon Leo. Po 15 min wyszli ode mnie z pokoju i udali sie do domu,ja wymęczona tym dniem poszłam do siebie,wcześniej zajrzłam do Jessici ale on była zajęta gadaniem z Marciem,był tylko piętro niżej-jesteś niemożliwa-powiedziałam cicho i zamknęłam drzwi od jej pokoju
Poszłam wziąć kąpiel która totalnie mnie oczyściła,weszłam do łóżka z czystym prawie sercem(dobrze wiecie czemu)szybko zasnęłam myśląc o Neymarze.Czułam ze tej nocy on też o mnie myśli.

******
Jest 10 rozdział nawet nie myślałam że tyle napiszę:^No to nasza Alex wyznała prawdę Anto i Shak ale Neymar nadal nie wie^^^Jak myślicie powinien ją poznać czy nie?Czekam na wasze komentarze nawet anonimowe:)  
     
 
 

czwartek, 2 lipca 2015

Rozdział IX

Rozdział specialnie pisany  dla #Neymarowa
 ***Ney****
-Pozostało mi czekać na odpowiedni moment.....
***Alex*** Potrzebowałam go i jego bliskości, nawet najmniejsza sprzeczka i coraz bardziej go potrzebuje. Poprosiłam Neya byśmy wyszli wtedy w jego oczach ujrzałam pewien błysk a mnie coś uderzyło jakbym już gdzieś widziała ten uśmiech. Ney zaczął się rozglądać za Rafą mnie w tamtej chwili obchodził tylko on. Nie zważałam na nic i przylgnęłam do niego a on odwzajemnił uścisk. Gdy nawzajem się tuliliśmy dopiero zaznałam nieco spokoju, jednak wiedziałam że nadejdzie taki czas że będę musiała to wszystko mu wyznać. Po 5 min oderwaliśmy się od siebie, gdy   odsunęłam się od niego zaledwie na milimetr poczułam się jakby ktoś zabrał mi powietrze. 
- Musiałam cię przytulić jako przyjaciółka - ból- potrzebuje tego- ucięłam
- tak ja też tego potrzebowałem- dodał
- będę już jechać pewnie Rafa i Jessica się martwią
- Bawcie sie dobrze- powiedział 
 Nic nie dodałam, odwróciłam się w stronę Rafy a ona robi maślane oczka w moją i Neya stronę,zganiłam ją za to i od razu zaczęłyśmy się śmiać. Wsiadłam do auta i pojechałyśmy. Przez całą drogę leciały brazylijskie piosenki, Rafa zaczęła śpiewać i bujać   się w samochodzie, ludzie dziwnie się na nas patrzyli. Dojechaliśmy do największego centrum handlowego w całej Barcelonie. Po 6 h nogi mi odpadły, miałam 4 torby swoje i z 5 toreb Rafy.Kupiłam sobie 2 pary krótkich spodenek, kilka bluzek i 2 fullcapy biały i niebieski. Wracając do domu Rafa nieoczekiwanie zaczęła rozmowę
- Czas na rozmowę o tym co się stało między wami- kiedyś musiało to nastąpić
-Alex odpowiesz mi?, co się tak naprawdę stało między tobą a moim bratem?
-To nic takiego, nieważne- co miałam jej powiedzieć?
- Alex, możesz mi zaufać- dodała mi otuchy
- Rafa wiem że chcesz dobrze ale...- ucięła 
Alex..
- No dobrze powiem, a więc tak zrobiliśmy sobie selfie pod rozświetlonym stadionem Cap Nou i Neymar bardzo blisko mnie siedział a ja odsunęłam się a on tak jakby obraził się na mnie, - co dalej
- Odwiózł mnie do domu z arogancką miną, i tak to było..- nie wiem czy wytrzymam dłużej
- I tylko o to?... Neymar był niemal sfrustrowany jak wrócił
Nic nie dodałam tylko jechałam dalej
-Alex powiesz mi prawdę?- tyko nie to
- Spróbuję
-To prawda że zakochałaś się w moim bracie?
- Kto ci takie bzdury powiedział?... Ja? Nie no skąd przestań?- Rafa powinna wiedzieć
- po części Jess a reszty sama się domyśliłam, to co odpowiedź szczerze obiecuje nic nie powiedzieć Neymarowi do czasu aż nie będziesz gotowa
- Tak masz rację, zakochałam się w twoim bracie, kocham go z każdym dniem mocniej, nawet nie wiesz jak bardzo powstrzymuje się by go nie pocałować, objąć... - Popłynęłam
- czemu mu nie powiesz?, przecież pasujecie do siebie..- powiedziała
- po prostu nie mogę, on pewnie nic nie czuje a tym wyznaniem tylko bym to zepsuła, nasza przyjaźń jest dla mnie bardzo ważna, chciałabym mu powiedzieć Ale nie nigdy mu nie powiem...- skończyłam rozmowę po twarzy Rafy widziałam że kiwa przecząco głową
- A pomyślałaś że może być inaczej niż ci się zdaje...- dodała z wielkim uśmiechem na twarzy
- to niemożliwe- powiedziałam i akurat dojechałyśmy pod jej Dom
- Już jesteśmy- dodałam
- Oo szkoda Miło się gadało, powinnyśmy częściej razem jeździć na zakupy- skończyła i wysiadła z auta
- Rafa pamiętasz co mi obiecałaś?
- A ty co ja dodałam
- Rafa...
- Jasne nic mu nie powiem, tylko nadal nie rozumiem czemu
- taki już mój los...- odetchnęłam z ulgą
- Nie wiem czemu Ale czegoś mi i Neymarowi nie mówisz i czuje że to jest ten główny powód- ucięła a we mnie zaczęło się gotować następna coś podejrzewa
- Dobranoc śpij dobrze..- i już chciałam odjechać gdy dodała 
- Zmieniasz temat to znaczy że mam rację.
Puściłam do niej uśmiech i odjechałam. Jeszcze później krzyknęła- Dobranoc
 Odjechałam z koszmarnym bólem w duszy że tak bardzo się z nimi zżyłam a oni kompletnie o mnie nic nie wiedzą, jednak poczułam się lepiej mówiąc Rafie o moich uczuciach do Neya
**Neymar**
Siedziałem na kanapie rozmyślając co dalej, dawno nie widziałem mojego synka Daviego. Postanowiłem polecieć do Brazylii tylko nie sam Alex nie zostawię, mam nadzieję że się zgodzi, pozna moich bliskich, może wtedy coś się odmieni. Poczekam na Alex i Rafę aż przyjadą z zakupów.....
-Hej wróciłam- dodała z uśmiechem obładowana torbami
-Hej a Alex nie weszła?- zapytałem nieco zdziwiony
-E.... była zmęczona -odpowiedziała
-Ach.... Rafa pojedziesz ze mną do Brazylii dawno nie odwiedzaliśmy Daviego i rodziców....-zacząłem
-Tak to świetny pomysł-krzyknęła i zaczęła mnie ściskać
-Auu dusisz Raf, myślałem jeszcze o Alex żeby ona z nami pojechała, głupio byłoby ją tutaj samą zostawić
-Alex? oooo tak będę miała kogoś to towarzystwa-uśmiechnęła się szeroko
-Dlatego pytałem się czy Alex wejdzie na chwilę
-Jutro masz trening prawda?-zapytała
-Tak
-To w czasie albo przed jej powiesz, mówię ci na pewno się ucieszy-dodała i uciekła na górę
Nie dokończyłem ale uśmiechnąłem się w duchu, "na pewno się ucieszy " co miała na myśli?
Po chwili postanowiłem pójść do łazienki wziąć kąpiel. Po 10 min kąpieli wyszedłem i szybkim ruchem położyłem się spać.Tej nocy śniła mi  się ona......
***Alex***
Po dojechaniu do domu , byłam wykończona rozmową z Rafą ale najgorsze czekało mnie tutaj.
Jessica wyglądała z okna na mnie i gdy przekroczyłam próg domu była niesamowicie ożywiona
-Znowu o mnie zapomniałaś-zaczęła się śmiać
-Boże tak mi przykro , na śmierć zapomniałam, obiecuje że to się więcej nie powtórzy,wynagrodzę ci to jakoś powiedz a zrobię wszystko.....- nie mogłam pozbyć się poczucia winy, że znowu ją zapomniałam zabrać, Neymar źle na mnie wpływa
-Nic się nie stało, Pan Luis zabrał mnie na trening i byłam z Marciem z kinie, nie przejmuj się, mówisz że zrobisz wszystko hę....-obdarzyła mnie swoim aroganckim uśmieszkiem
-Tak wszystko, tylko nic głupiego-dodałam
-Przyznaj mi się że zakochałaś się w Neymarze, to wynagrodzi mi wszystko....-tylko nie to, spodziewałam się że musi się przekonać o tym
-Muszę.....
-Tak nie masz wyjścia-dodała Jessica
-Co ci to da że się przyznam-zapytałam
-Pewność, Alex odkąd tu jesteśmy wogule nie rozmawiamy, mogłabym być na ciebie zła ale znasz mnie i to nie prawda, wiem co to znaczy być zakochanym, to nie twoja wina że o mnie zapomniałaś tak po prostu działa magia miłości.....
-Odkąd z ciebie taka romantyczka?-zapytałam oniemiała z przemowy Jessici
-Mówiąc w skrócie, przyznasz mi się to będzie nam lżej rozmawiać, znowu będziemy miały czas o czymś porozmawiać-skończyła a mi się zrobiło przykro bo tak mało poświęcałam jej czasu
-Tak, zakochałam się w Neymarze, ale nigdy mu tego nie powiem- ulżyło mi kiedy uświadomiłam sobie że Jessica w razie gdyby pomoże mi
-Ach Alex!-niemalże krzyknęła na cały dom
-Co? nie mów że powinien znać prawdę bo Rafa też mi to mówiła ale ty jedyna znasz moją przeszłość i nie wiem czemu wciąż się ze mną przyjaźnisz- zaśmiałam się przez łzy
-Och.... chodź tu-przytuliła mnie tego mi brakowało z jej strony, tęskniłam za takimi rzeczami
-Wiesz czemu-zaczęła spokojnie-w podstawówce kiedy przyszłaś pierwszy dzień do szkoły, pomimo że byłaś oblegana przez tłum ludzi, pośród tych wszystkich wybrałaś mnie, nie wiem jak ale do końca życia będę twoją przyjaciółką-dodała, ocierając ręką łzy wzruszenia
-Wybrałam ciebie bo jako jedyna nie prosiłaś o nic, po prostu uśmiechnęłaś się do mnie a to wystarczyło byś została moją najlepszą przyjaciółką-dodałam przytulając ją jeszcze mocniej
-Dziękuję za wszystko-dodała
-ja jeszcze bardziej-skończyłam
Jess oderwała się ode mnie i złapała za rękę
-Przejdźmy do sprawy z Neyem....-znowu ten temat, jednak teraz nie musiałam kłamać
-Alex on chociaż powinien wiedzieć co do niego czujesz-powiedziała
-Wiesz dobrze jak ze mną jest, tyle razy jesteśmy blisko ja mu mówię o nim tyle komplementów ale nie domyśla się  że w ten sposób zdradzam co do niego czuje, ciągle próbuję ale tak nic z tego nie wyjdzie
- Może wydarzy się coś dzięki czemu zmienisz decyzje-zapytała dociekliwie 
-Nie chyba nie, przynajmniej dzięki mojej pracy będę blisko niego-skończyłam temat
-Jest już późno chodźmy spać-dodałam
-Tak to był długi dzień-ziewnęła 
Razem z Jessicą na górze rozeszłyśmy się do swoich pokoi, nie miałam sił walczyć z myślami i nawet nie zauważyłam kiedy odpłynęłam w krainę Morfeusza
***Rano***
Wstałam w miarę normalnie, od wczoraj czuję się jakoś inaczej. Podeszłam do szafy i ubrałam się tak


Włosy zostawiłam rozpuszczone , makijaż sobie odpuściłam.
Po 5 min byłam gotowa i zeszłam na dół do kuchni, gdzie Lauren już nakrywała do stołu. Przy stole dostrzegłam Jessicę i Pana Luisa. Usiadłam do stołu i jak zwykle zaczęłam poranną rozmowę
-jak się spało Alex- zapytał nieoczekiwanie pan Luis
-Dobrze, to pierwsza noc kiedy normalnie się wyspałam, pomimo późnego powrotu do domu
-Cieszy mnie to-dodał
-To co jak zawsze Alex i Jessica ze mną na trening?-zapytał tak jakby to była codzienna czynność
-Oczywiście -dodałyśmy chórem i za chwilę zaśmiałyśmy się obie
Po skończonym posiłku poszłam po torebkę i razem z pozostałą dwójką pojechaliśmy na trening
Na miejsce dojechaliśmy w szybkim tempie. Gdy przekroczyliśmy próg stadionu pan Luis pożegnał się uśmiechem i ruszył w stronę biura. My z Jessicą wybrałyśmy nietypowe miejsca , usiadłyśmy na ławce rezerwowych.Gdy chłopaki zorientowali się kto siedzi na ławce podbiegli do nas,zdziwienie było duże bo wszyscy przybiegli
-hej Alex , hej Jess- i tak 21 jeden zawodników, jednego brakowało tego najważniejszego dla mnie
Chcąc rozciągnąć nogi wstałam z ławki i poszłam się rozejrzeć za klubową"11". W pewnym momencie ktoś zasłonił mi oczy, dotknęłam jego miękkich dłoni i od razu wiedziałam kto to jest
-kim jestem-zapytał arogancko
-nędznym piłkarzyną który się ciągle spóźnia-dodałam i oboje się zaśmialiśmy
-Miło cię widzieć-dodał i przywitał się ze mną buziakiem w policzek i uściskiem
-Ciebie też, czemu się spóźniłeś?-zapytałam nieco zmartwiona
-A co?-zaczął się droczyć
-Na prawdę lubisz mnie denerwować co nie?!-powiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Musiałem coś załatwić, powiem ci później-puścił do mnie oczko i wbiegł na murawę. Nie wiem czemu ale po tej rozmowie uśmiech nie schodził mi z ust. Usiadłam na ławce tuż obok Jessici która do granic możliwości wpatrywała się w Marca. Szturchnęłam ją łokciem a ona jakby wogule tego nie poczuła, w tym momencie zrozumiałam sens słów jessi "tak działa magia miłości", zaśmiałam się na ten fakt, nigdy nie przyznam jej  że miała rację.Chłopaki skończyli trening i zagrali sobie krótki meczyk. Neymar szczelił 2 gole a ja nie mogłam przestać się na niego patrzeć. Po 1,5h zeszli do szatni w świetnych humorach, uwielbiałam kiedy tacy byli. Musiałam poczekać aż w końcu Jessica da pójść Marcowi do szatni, była wpatrzona w niego jak w jakieś bóstwo. Poczekałam i doczekałam się, poszłam w stronę wyjścia gdy usłyszałam swoje imię wypowiadane przez "11"
-Alex, Alex zaczekaj!-krzyknął i podbiegł do mnie i Jessici
-hej Jess -ucałował w policzek i przytulił
-Możesz zostawić nas samych?-zapytał
-Tak,miałam właśnie iść do Marca-dodała, a do mnie szepnęła na ucho"wszystko mi opowiesz"
Zostaliśmy sami a Neymar zaczął
-Słuchaj miałbym dla ciebie propozycję....-zaczął
-Słucham- powiedziałam z uśmiechem 
-Jutro lecę do Brazylii z Rafą może chciałbyś polecieć z nami?, fajnie by było, poznałabyś Daviego i resztę moich bliskich...- speszył się przy tym ostatnim
- Ja? Naprawdę?... Nie powinnam... Przecież nie jestem twoją...- nie przechodziło mi to przez gardło
- Dziewczyną? O to ci chodziło- dodał z szerokim uśmiechem
- Może i nie ale jesteś kim więcej, przyjaciółką, bardzo wyjątkową osobą,niemalże jesteś dla mnie jak rodzina- zauważyłam że ostanie słowo trudno mu było wypowiedzieć
- jeśli tak mówisz to z miłą chęcią polecę z wami to Brazylii
- Tak to Super, to w takim razie muszę powiedzieć trenerowi czy da mi urlop na 5 dni - dodał
- a zapomniałem jeszcze dzisiaj kupuje bilety, nawet nie wiesz jak się cieszę że z nami pojedziesz- szeroko się do mnie uśmiechnął a serce zaczęło mi walić jak szalone 
- Jessica jedziemy!- krzyknęłam w jej stronę
Jessica podeszła razem z Marciem do nas
- No to co jedziemy- zapytałam się Jessice
- Nie chcę rozstawać się z Marciem...- dodała i zrobiła zbolałą minę
- Jak chcesz możesz z nim zostać- chciałam aby miała tak jak ja korzyść z bycia tutaj
- tak... Oooo dziękuję Alex- przytuliła mnie przy Neyu i Marcu
- nie ma za co tylko wróć- puściłam do niej oczko wraz z aroganckim uśmieszkiem
Ona jednak mnie już nie usłyszała i znów zapadła między mną a Neyem niezręczna cisza
- Będę po ciebie o 10 ok?
- pasuje- powiedziałam
Razem z Neyem wyszliśmy przed stadion
-idziemy na lody-zaproponował Ney
-tak, przyda mi się ochłoda
Robiło mi się gorąco nie od temperatury tylko gdy Neymar jest blisko robi mi się gorąco, miałam nadzieję że lody to minimalnie złagodzą
-Jakie chcesz-zapytał lodziarz
-Em... poproszę karmelowe z kawałkami czekolady
-Już się robi
-A ty?-zapytał tym razem Neymara
-Ja to samo-dodał
-Widać że jesteście parą-uciął i zniknął w gałkach lodów
-My nie jesteśmy parą,czy każdy człowiek w Barcelonie myśli że jesteśmy razem-zapytałam ironicznie
-najwyraźniej tak-zaśmiał się
-To cię bawi?-zapytałam nieco poważniej
-Tak, bo wtedy robisz taką zdenerwowaną minę przez którą nie mogę się opanować-zaczął się jeszcze bardziej śmiać
-Dziękuję-powiedziałam lodziarzowi
-Dzięki-dodał mój towarzysz
Wzięliśmy lody i zaczęliśmy je jeść 
Chwilę jeszcze z Neymarem się pośmialiśmy i by uczcić ten piękny dzień zrobiliśmy sobie selfie z lodami. Wstawiłam na Instagrama z dopiskiem"Chwila ochłody z Neymarem". Posypały się komentarze i like. Gdy wgapiałam się w zdjęcie(twarz Neymara), nie zauważyłam że ON wgapia się przez moje ramię w mój telefon. Zrobiłam zdziwioną minę ale nie wytrzymałam i tak jak Ney znowu zaczęliśmy się śmiać. Uwielbiałam z nim przebywać doprowadzał mnie do łez, oczywiście tych szczęśliwych,skrycie wiedziałam że nie zawsze będzie tak kolorowo ale narazie cieszyłam się tą chwilą z nim. Po 15 min jedzenia i śmiania się przyszła do nas Jessicia
-Hej co wy tacy usmoleni-zapytała ze zdziwioną miną
-Ach to-zrozumiałam że zaczęliśmy się śmiać i umazałam się lodem, tak samo Ney-zaczęłam się nieopętanie śmiać
Neymar popatrzył na mnie i zrobił to samo
-Chemia-krzyknęła Jessica odchodząc do nas
Neymar przestał się śmiać i podszedł do mnie, zdjął mi ten lód z nosa i niesamowicie wpatrywał mi się w oczy, był tak blisko, mogłabym do niego przylgnąć,poczuć jego bliskość,i nigdy go już nie puścić STOP! to niemożliwe -powtórzyłam sobie w duchu i maznęła Neymara lodem,on zdzwił się i też mnie maznął, zachowywaliśmy się jak dzieci, coś mnie uderzyło, to samo uczucie gdy wydaje mi się że to już kiedyś się wydarzyło tylko czemu zawsze w towarzystwie Neymara?
***Ney****
-Tak pojedzie ze mną-krzyknąłem do siebie w duchu
Była na treningu, ciągle myślałem o niej, potwierdzam jest całym moim światem
W czasie treningu chłopaki ciągle zwracali uwagę mi że ciągle się na nią gapie, ja oczywiśćie nie zaprzeczyłem po raz pierwszy tylko mówiłem żeby nie wspominać o mnie przy niej. Oni oczywiście gdy schodziliśmy już do szatni na jej widok zaczęli się śmiać jak nigdy dotąd dobrze ze Alex nie wzięła tego w jakiś sposób do siebie
Po treningu napotkałem Alex i poszliśmy na lody. Nieoczekiwanie uderzyło mnie coś ten smak lodów to mój ulubiony-karmelowy z kawałkami czekolady-powiedziała do lodziarza , ja chcąc ten sam powiedziałem-to samo co ona-tym razem ona się zdziwiła. Odebraliśmy lody i zaczęliśmy gadać, Alex zaproponowała że zrobimy sobie zdjęcie z lodami, ja oczywiście się zgodziłem, wyjąłem telefon i zobaczyłem"Chwila ochłody z Neymarem", od razy posypały się komentarze i like. Ona zdenerwowała się i nachmurzyła-czy każdy myśli że jesteśmy razem-niemalże krzykneła
-Najwyraźniej tak-dodałem i zacząłem się śmiać z jej miny
-To cię tak bawi?-spytała poważnie
-Tak i twoja zdenerwowana mina-nie mogłem się opanować
Ona też popatrzała na mnie i zaczęła się śmiać. Uwielbiam jej śmiech i uśmiech, jest taki szczery i słodki..... Po 15 min doszła do nas Jessica.
-Co ty taka umazana-zapytała Jess Alex
-Ach to....-zaczęła się śmiać
Ja podszedłem do niej i wziąłem jej ten lud  z nosa,nie wiem czemu ale zauroczyły mnie jej oczy.
-Chemia-krzyknęła Jess kiedy odchodziła od nas
Gdy byłem tak blisko niej,pragnąłem być jeszcze bliżej, objąć ją pocałować i nigdy nie puścić ale dopóki nie dowiem się wszystkiego o niej, muszę nacieszyć się tym co teraz z nią przeżywam. Po 20 min spędzonych w wpatrywaniu się w siebie podszedł do nas mój trener
-Alex jedziesz ze mną z Neymarem?-zapytał z uśmiechem na twarzy
-E.... z panem, muszę się spakować i obiecałam Jessice że spędzimy razem dzień-powiedziała do mnie i do trenera,puściła do mnie oczko i poszła w stronę samochodu Luisa
-Zaczekajcie-krzyknąłem odruchowo
-tak-dodała Alex
-Mogę ja ją odwieźć ?-zapytałem przekonująco
-Tak jeśli Alex się zgodzi-powiedział i wsiadł do samochodu
-To jak?-zapytałem ją i popatrzałem w oczy
-Prowadź-dodała z wielkim uśmiechem, kochałem ją coraz bardziej, potrzebowałem jej towarzystwa jak powietrza.
Doszliśmy do mojego Audi Q5 i zapaliłem samochód. Ona zamknęła oczy i puściła w radiu hiszpańskie piosenki, nieoczekiwanie zaczęła ,śpiewać je,podobał mi się jej głos, nigdy nie słyszałem jak śpiewa, dzisiaj doświadczyłem tego. Wpatrywałem się w nią ukrycie gdy śpiewała. Nagle puścili inną wolną piosenkę a Alex była jak w transiehttps://www.youtube.com/watch?v=j8WdTiZ-5e4.Wzruszyłem się na tekst piosenki jednak żeby ich nie widziała szybko je otarłem i gdy piosenka się skończyła akurat dojechaliśmy pod jej dom. Chwilę jeszcze posiedzieliśmy i pożegnaliśmy się całusem w policzek i głębokim spojrzeniem w oczy, a ona jak zwykle tylko tym razem nie kryła zarumieniła się i skryła wzrok, ja  odruchowo wyszłem z samochodu i szepnąłem jej do ucha
-Myślisz że nie zauważam twoich rumieńców i speszonego wzroku?, odwrotnie podobają mi się nie ukrywaj ich-dodałem i obdarzyłem ją szerokim uśmiechem. Następnie ona podniosła wzrok na mnie i uśmiechnęła się na znam że rozumie. Ja odszedłem z sercem walącym jak dzwon. Czułem w środku że nikt i nic nie zepsuje tego co między mną i Alex jest.
***Rano***
****Alex****
Wczorajszy wieczór spędziłam na pakowaniu się i gadaniu z Jessicą. Spakowałam 5 par bluzek i spodenek/sukienek, kilka par butów i okulary słoneczne i pieniądze, wyszła mi z tego cała walizka. Zjadłam śniadanie i poszłam do góry po walizkę,dopiero kiedy schodziłam z walizką zrozumiałam że nie powiedziałam Jessice o Brazylii
-Gdzieś się wybierasz Alex?-zapytała Jessica
-Do Brazylii  z Neymarem i Rafą, jak chcesz możesz ze mną jechać tylko szybko!-krzyknęłam do niej a ona perszingiem , pobiegła na górę i pakowała się.
Zjadłam śniadanie a ona akurat schodziła schodami
-Gotowa w 15 min, rekord!-powiedziała do mnie Jessica
-Nie spodziewałam się tego po tobie-powiedziałam z uśmiechem
Gdy tłumaczyłam jej jak to się stało że nimi jadę, niespodziewanie ktoś zadzwonił do drzwi nie musiałam zgadywać kto to, oczywiście Neymar 
-To co gotowa-przywitał się ze mną całusem w policzek
-Tak tylko palny się zmieniły, masz może jeszcze jeden bilet?-zapytałam
-Akurat składa się miałem ci się zapytać czy może Jessica chciałaby z nami polecieć, bo Dani miał ze mną lecieć ale coś mu wypadło.....-dodał
-To  w takim razie dobrze się składa bo jest spakowana i chce z nami lecieć
Neymar przywitał Jessicę i trenera uśmiechem ale pan Luis się odezwał
-przywieź mi je całe i zdrowe zrozumiano?-dodał
-jak słońce-odpowiedział
Wyszliśmy przed dom i obie pożegnałyśmy się z panem Luisem,,obiecałam że napiszę jak dolecę, on przytaknął i w trójkę wsiedliśmy do auta Neymara. Po 10 min byliśmy już na lotnisku i zdawaliśmy bagaż na odprawie. Po 5 min siedzieliśmy już w samolocie i pilot obwieścił
-Zaraz startujemy
Ja czując już klimat Brazylii wzięłam słuchawki do uszu i nie czując jak wznosimy się w górę utonęłam w rytmie piosenki......
^^^^^^
Jest ! Proszę o opinie.....:) WAKACJE<3 kom-10 rozdział!