środa, 6 maja 2015

Rozdział VI

Gdy chciałam chwycić klamkę ale jednak już to za mnie zrobił. Ujrzałam.... Neymara.... Tak to był on we własnej osobie.
-Znów się spotykamy...- dodał z uśmieszkiem
-tak i to w niespodziewanych okolicznościach- dodałam z sarkazmem
-Pracujesz tu?- zapytał Brazylijczyk
-Coś w tym stylu....
 On nie odpowiedział tylko wszedł do środka bo jak by nie mówić rozmawialiśmy w przejściu
-Idziesz czy wychodzisz?
-Tak w zasadzie to wejdę jeszcze na chwilę- odpowiedziałam z uśmiechem.Weszliśmy do sali treningowej gdzie chłopaki akurat bawili się piłką. Weszłam niezauważona gdy odezwał się znajomy głos Brazylijczyka
-Hej chłopaki kogoś wam przyprowadziłem
 Oni nie zareagowali tylko zaczęli się śmiać
My spojrzeliśmy się na siebie i nie mogliśmy oderwać. Coś było w tym chłopaku co mnie do niego przyciągało. Staliśmy znowu w przejściu i nic nie mówiliśmy
-Dobra to.... ja idę się przebrać ....- powiedział tak i zrobił
 Podziwiałam jak oni wszyscy bawią się piłką i nie mogłam uwierzyć jakimi są dziećmi , jedno do drugiego coś krzyczy tamten się przewraca itp....
W pewnym momencie wylądowała koło mnie piłka
-Uwaga leci- krzyknęli chórem
 Ja widocznie nie słyszałam ale w porę się ocknęła i nie oberwałam
 Przybiegł do mnie wysoki zawodnik ze speszoną miną
-Nic ci nie jest?- zapytał Pique
-Tak , tak nic nie jest , powiedz temu kto to kopnął że ma dobrego cela i farta
-Ok a tak w zasadzie to Gerard jestem- podał  mi rękę a ja odwzajemniłam uścisk
  Od razu chłopaki zaczęli gwizdać w naszą stronę
W pewnym momencie na boisko wbiegł Neymar i automatycznie zaczęli sobie przybijać piątki i popisywać. Największą popisuwkę zaczął robić Neymar. Oczywiście dostał ogrom oklasków itp...
Po 1,5 skończył się trening i piłkarze udali się do szatni a ja z ich trenerem poszłam w stronę wyjścia.
-To coś niesamowitego ... to co oni robią....
-Brakuje ci słów - dodał ciepły i znany mi męski głos Brazylijczyka
-Tak dokładnie.... 
 Odeszłam od niego , wiedziałam co nieco o takich piłkarzach mają panienki na jedną noc i tyle nie wiążą się na dłuższe związki. Nie zamierzałam się co takich zaliczać za dużo przeszłam by być łatwa. On jednak stał w bezruchu przez chwilę bo chłopaki zaczęli wychodzić z szatni
Usłyszałam to czego nie chciałam by się stało
-Ej ładna ta pomagierka trenera co nie -rzucił jeden z piłkarzy i chyba przyjaciół Neymara bo uśmiechnął się do niego
-To co ona i ty Ney- zapytał piłkarz
-Przecież wogule się nie znamy a wy już z takim czymś- poczochrał głowę koledze i automatycznie ucichli bo zbliżali się do mnie.Gdy mnie mijali uśmiechali się do mnie a ja nie wiedziałam czemu. Kilka ostatnich piłkarzy którzy szli odezwali się do mnie
-Miło było cię poznać Alex- odezwał się Leo
-Mi  ciebie też panie Messi- powiedziałam
-jaki pan Leo przecież jestem- uśmiechnął się i odszedł
-Miło było cię poznać, jak ci tam było?- zapytał Gerard 
-Alex
-Właśnie Alex
 Prawie każdy tak robił jednak czekałam aż odezwie się do mnie Neymar jednak wogule mnie nie zauważył
 -Nędzny piłkarzyna - dodałam pod nosem i wyszłam z budynku
Dzień dobrze się zapowiadał. Szłam w stronę domu sama bo Pan Luis musiał jeszcze coś załatwić. Oglądałam słoneczną Barcelonę. Usłyszałam hamujący przede mną samochód i ujrzałam Neymara
-Podwieźć cie do domu śliczna?- zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem
-Nie dziękuję przejdę się.... - zaczęłam odchodzić od niego
-To może zdradzisz mi swoje imię bo nie przedstawiłaś mi się hę?
Nie odpowiedziałam a on pojechał i dał mi spokój. Gdy byłam koło stadionu zobaczyłam opartego o samochód Neymara
-No naprawdę jest uparty- dodałam zrezygnowana
-To co teraz  mi się przedstawisz - dodał z uśmiechem
-Ok 
 Podeszłam do niego i podałam mu rękę i wypowiedziałam słowa
-Alex
-Neymar- dodał z szelmowskim uśmiechem
-Jedziesz ze mną
-Nie i daj mi spokój , nie zadaję się z nieznajomymi
-Nie daj się prosić , trener powiedział mi bym cię podwiózł ok?
-Jak prosił to ok pojadę
 Uśmiechnął się i  otworzył mi drzwi od samochodu gdy łapał za klamkę akurat chciałam złapać gdy nasze dłonie się zetknęły a mi twarz oblała się rumieńcem. Większość drogi siedzieliśmy w ciszy gdy Neymar się odezwał
-Ile masz lat?
-Ile chcesz żebym miała- zapytałam z sarkazmem, jednak on na szczęście go nie wyczuł
-a tak naprawdę
-23
 -Aha- rzucił w moją stronę
-Od dawna tu mieszkasz - powiedział gdy podjeżdżaliśmy pod dom
-Od jakiś 3-4 dni, skąd wiesz gdzie mieszkam
-Krążyła plotka że do trenera Barcy przyjeżdża jakaś dziewczyna więc wiem , ja zawsze wszystko wiem- dodał z uśmiechem
-Ok dobrze wiedzieć - dodałam i wyszłam z samochodu
 Gdy myślałam że się odczepi znowu mnie zaczepił i o dziwo stał koło mnie
-Jakieś słowo
-Dziękuję- dodałam i przewróciłam oczami
-No to do zobaczenia co nie?- zadawał nietypowe pytania
-Tak jeśli się jeszcze kiedyś spotkamy ....
-Na pewno jestem tego pewny dodał z łobuzerskim uśmiechem gdy odjeżdzał z podjazdu.
Była godzina 18:0 i zaburczało mi w brzuchu po tym wszystkim nie mogłam zapomnieć widoku Neymara
-Nie, nie on jest jak każdy chłopak , muszę o nim zapomnieć
Gdy weszłam do swojego pokoju zauważyła mnie Jessica
-i jak było
-dobrze 
-poznałaś ich wszystkich?- dopytywała się moja przyjaciółka
-tak w zasadzie to tak- dodałam beznamiętnie
Razem z Jessicą wzięliśmy się do zrobienia kolacji do nasza kucharka ma dzisiaj wolne. Zrobiłyśmy sobie pizzę i to był mój nawyk musiałam zrobić zdjęcie naszego pięknie pachnącego jedzenia. Weszłam na IG i dodałam zdjęcie
z dopiskiem"Kolacja po męczącym dniu w pracy ... Pychha z moją Jessicą"
Posypały się komentarze wielu osób jak i Neymara
-Widać że pyszne mogę kawałek?
-Nie wiem czy zasłużyłeś....
 On nie odpowiedział a ja mogłam w spokoju odetchnąć. Położyłam się i wgapiałam w sufit.Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam. Budzik obudził mnie o punkt 8:0. Wstałam z łóżka i powlekłam się do szafy po ubiór
Był niezły. Otrząsnęłam się i zeszłam do kuchni na śniadanie. Oczywiście przy kuchni krzątała się Lauren. Przywitała mnie z uśmiechem i wskazała ze śniadanie już gotowe. Chwilę po zeszła do nas moja przyjaciółka.
-Hej Alex może wybierzemy się dzisiaj na zakupy a później do klubu?
-To całkiem niezły pomysł...- dodałam z namysłem
 Po śniadaniu razem z Jessicą wybrałyśmy się na zakupy
                            ****
Chodzimy z Jessicą chyba już z 5h po tych sklepach a mi już brakuje rąk do tych toreb(większość z nich to Jessici). Byłam zmęczona a na domiar złego dzisiaj jeszcze idziemy do klubu.
-Dobra chyba już wszystko- dodała gdy wychodziłyśmy od jednego ze sklepów
-Już!-krzyknęła
-Ok spokojnie pomogę ci- odpowiedziała nieco urażona
-Przepraszam ze wrzasnęłam ale niewiele czasu do imprezy a my jeszcze tkwimy w tych sklepach
 Posłuchała mnie i wyszłyśmy obładowane torbami. Wróciłyśmy do domu i zaczęłyśmy się szykować na wyjście do klubu. W końcu coś dobrego w tej Barcelonie. Przeglądałam się w lustrze i byłam z siebie dumna
Ale w makijażu przewyższyłam sama siebie
Byłyśmy gotowe i ruszyłyśmy do Barcelońskiego klubu.
                                ****
Było głośno i hucznie tak jak przystało na miejskie kluby. Usiadłam przy barze bo Jessica poszła tańczyć. Zamówiłam sobie tequile z lodem. Wypiłam gdzieś ze 2 szklanki gdy do klubu weszli jacyś chłopcy skądś ich kojarzyłam..... Tak to są piłkarze FC Barcelony . Oczywiście nie obyło się bez autografów i zdjęć. Oni się uśmiechali i śmiali jeden przez drugiego . Później przysiedli się do stołu. Nie pili za dużo bo poszli na parkiet . Ja siedziałam przy i z niewiadomych przyczyn nie mogłam się powstrzymać od patrzenia się na Neymara. Powiedziałam coś sobie i wyszłam do łazienki.Gdy wyszłam usiadłam na moje stare miejsce i kelner podał mi whisky z lodem
-ja tego nie zamawiałam
-pewien pan to dla pani zamówił i powiedział żeby pani nie odmawiała 
-ok 
Gdy rozmyślałam o "11" wyciągnęła mnie na parkiet Jessica. Na parkiecie były tłumy ludzi kątem oka patrzałam na Jessicę jej to wogule nie przeszkadzało. Gdy zaczęłam się rozluźniać ktoś złapał mnie za rękę
-zatańczy pani ze mną- pytanie padło gdy zaczęły się wolne tańce
-Nie dziękuje już miałam wychodzić
-Nie daj się prosić Alex
 Wtedy ujrzałam rząd białych zębów i zrozumiałam że to Neymar
-Sorry nie poznałam cię 
-To ja Neymar, to co tańczysz
-Ok jak chcesz- w duchu skakałam z radości
 Neymar na początku wydawał się do mnie nie zbliżać ale im dłużej tańczyliśmy ze sobą to tym bardziej się do mnie przybliżał a ja nie mogę pozwolić na powtórkę z koszmarnego wydarzenia. Neymar wydawał się być rozmarzony i szczęśliwy. W pewnym momencie piosenki ustały i znowu na parkiecie był tłum ludzi.Spojrzałam na zegarek 2:0. No super a jutro do pracy. Nie ma co udało ci się pobalować....
-Ja muszę już iść
-Ok ja tak w zasadzie też już muszę iść może cię podwieźć?
  Rozglądnęłam się za Jessicą ale nigdzie jej nie było pewnie pojechała już do domu ale poszła z jakimś chłopakiem..
-Mógłbyś mnie podwieźć
-To będzie przyjemność , chodź
 Wskazał wyjście i wyszliśmy na zewnątrz. Neymar zaprowadził mnie do swojego auta i ruszyliśmy przed siebie

 Neymar**
Od naszego pierwszego spotkania nie mogę o niej zapomnieć. Wtedy kiedy się spotkaliśmy na treningu to chciałem ją poprosić o numer ale wtedy chłopaki mi przerwali. Jest śliczna, ma taki rozbrajający uśmiech i słodki uśmiech i nie wspomnie o oczach i włosach.....A i ma niezwykłe imię Alex..... Serce bije mi mocniej gdy ją widzę i na dodatek pracuje z naszym trenerem.... Ach Neymar Neymar w coś ty się wpakował....

**** Alex
Jechaliśmy w ciszy.... na jego twarzy malował się spokój a ja miałam ochotę go walnąć. Mimo że był sarkastyczny ale na domiar złego zabójczo przystojny. 
-O już jesteśmy.....
-Tak ...- wydawał się być zmartwiony
-Dzięki jeszcze raz za podwózkę- uśmiechnęłam się do niego
 Może go zaproszę do środka?
-hej może chcesz na chwilę do mnie wejść?
 Nic nie powiedział tylko wysiadł z samochodu i ruszył za mną do domu
Weszliśmy i udaliśmy się do salonu na kanapę. Usiadł i nie odrywał ode mnie wzroku... w sumie ja też nie odrywałam od niego wzroku
-Chcesz coś do picia albo jedzenia
-Szklankę soku a za jedzenie dziękuję
 Poszłam do kuchni po szklankę soku i podałam mu ją. Na chwilę nie odzywaliśmy się do siebie ale w końcu on się odezwał
-Hej Alex jak to się stało że się tu znalazłaś....- zapytał Brazylijczyk 
-yhm... ciocia mi zaproponowała bym wyjechała z Polski po tym wszystkim co się wydarzyło....- dodałam jednocześnie ocierając łzy
-Moja historia nie jest jak narazie kolorowa....., nie wiem czemu ci to mówię
-Widać że to nic dobrego
-Tak w przed dzień końca liceum  w wypadku zginęli rodzice.... to co przeżywałam po ich śmierci było nie do opisania- czułam jak się rozklejam
 *** Neymar
-Hej.... Cicho, no już , spokojnie, jestem tu i będzie dobrze
Gdy Alex mi to wszystko opowiadała czułem jej ból, chciałem ją objąć i uspokoić. Była taka śliczna i nie było widać że tyle ja w życiu złego spotkało. Ciągnęło mnie do niej. O Ney Ney chyba się zakochałeś. To niemożliwe znamy się
 3 dni i już ją pokochałem.
-Przepraszam za to... nie chciałam tego
-Nie nic się nie stało, mogłaś się komuś wyżalić to dobrze, to ja przepraszam że zapytałem nie powinienem...- spuściłem głowę w dół
-Nic się nie stało naprawdę- złapała mnie za rękę a ja się do niej szczerze uśmiechnąłem
-Mogę zadać jeszcze pytania- zapytałem z uśmiechem
-Zależy jakie haha ale tak możesz- ma taki szczery śmiech
-Czym się zajmujesz?
-Sportem a dokładnie tak jakby dziennikarstwem
-Możesz jaśniej?- zapytałem zdziwiony
-Będę  opisywać wasze mecze i was samych pod względem sportowym- przytaknąłem bo część zrozumiałem
****Alex
Neymar..... on jest taki zabawny jak  i troskliwy gdy mnie obejmował czułam że jest czuły. Miał coś w sobie przed czym nie mogę opierać. Miał rozbrajające oczy i śliczny uśmiech. 
-Może chciałbyś coś do jedzenia?- zapytałam nieco speszona
-Tak ale zrobimy ja razem - ukazał rząd białych zębów a ja o mało co nie zemdlałam
Przygotowaliśmy polskie jedzenie, chciałam chociaż przez chwilę poczuć się jak za dawnych dobrych czasów
Zrobiłam zdjęcie a Neymar zaśmiał się co robię. Wstawiłam na Instagrama z dopiskiem"Lekka kolacja z przyjacielem Neymarem"
Od razu musiał to skomentować
Przyjacielem taki dostałem tytuł?
-A znasz inne określenie
 Nie odpowiedział tylko wziął kanapkę i zaczął jeść
***Neymar
Określa mnie tylko jako przyjaciela więc widocznie nic do mnie nie czuję.....
****Alex
Jedliśmy i obiadaliśmy się kanapkami. Neymar jak rzadko kto potrafił mnie rozśmieszać. Było późno ale nam to nie przeszkadzało. Dobrze było nam w swoim towarzystwie.
***Neymar
Było bardzo bardzo późno nawet nie odbierałem telefonu od Rafy albo jej wkurzonych SMS. Było nam dobrze w swoim towarzystwie. Byłem już zmęczony a jutro mam bardzo wcześnie trening.
-Powinienem się już zbierać.....
-tak .... tym bardziej że masz jutro bardzo wcześnie trening
-Wyjęłaś mi to z ust- uśmiechnąłem się do niej
-Dzięki z wszystko.... Za kolację i sympatyczne towrzystwo
-Mogłabym cię o coś prosić ?
-tak?.... 
 Alex zawołała Jessicę i o mało co nie zemdlała
-To ty ... Neymar we własnej osobie- znowu zaczęła piszczeć
-tak to ja jak widzisz.....- dodałem bez entuzjzmu
 Oczywiście chciała autograf więc jej go dałem , chciała zdjęcie to sobie z nią zrobiłem, inne podobne rzeczy. Mimo wcześniejszych wrzasków Jessica jest bardzo miłą i sympatyczną dziewczyną pasowałaby do Marca.
 ****Alex
-Dobra Jessica idź do pokoju Neymar musi już jechać bo ma jutro wcześnie trening
-A... właśnie może zechciałybyście się wybrać na nasz jutrzejszy trening?
-Z miłą chęcią, wcześniej zacznę pracę i przyjdziemy z Jessicą- dodałam z uśmiechem na twarzy
-Ok w takim razie do zobaczenia- puścił do mnie oczko i wyszedł.
 Jutro pierwszy raz będziemy na Stadionie Camp Nou jak i na treningu Barcy. Cieszyłam się jak dziecko. Poszłam w ciszy do swojego pokoju , nadal nie dowierzając  że jutro spełnią się moje najskrytsze marzenia. Zasnęłam dopiero po 2:0 . Brawo Alex naprawdę nieźle się wypisz! Wcale nie mogłam spać ale mimo swoich problemów z zaśnięciem odpłynęłam w krainę Morfeusza.
                            ****Rano
 Dzień jak co dzień, wstałam ledwo żywa(kładzenie się spać o 2 w nocy). Poszłam do szafy i wybrałam sobie dzisiejszy strój
Makijaż wzięłam lekki
Zeszłam na dół , wzięłam sobie płatki z mlekiem i ze smakiem je zajadałam. Po chwili zeszła do mnie Jessica i tak jak ja zaczęła jeść płatki. Była godz 9:20 mamy 20 minut do treningu. Gdy zjadłyśmy ja poszłam po Ipad , chciałam jeszczae przed wyjściem  coś napisać ale jednak ktoś nagle zapukał do drzwi. Jessica słuchała muzyki więc ja musiałam się pofatygować by otworzyć drzwi. Ujrzałam w nich pewne 3 kobiety/dziewczyny . Jedna przypominała mi Shakirę partnerkę Gerarda a druga chyba partnerkę Messiego a 3 nie znałam
-Hej jestem Rafaela ale mówią mi Rafa a to jest Anto i Shakira
-Miło mi was poznać jestem
-Tak wiemy wiemy Alex
-Skąd
-Ach zapomniałam jestem siostrą Neymara od niego wiem, znam twoje imię na pamięć ciągle je powtarza jak jesteśmy w domu nawet przy małym
-przy małym
-Przy synku Neya jest bardzo słodki na pewno go polubisz ale nie teraz o tym mowa idziemy na trening prawda?
-Tak tylko.... czekajcie chwilę
 Poszłam do jej pokoju i po chwili byłyśmy na dole a Jessica nie mogła uwierzyć że spotkała Shakirę Antonellę i Rafaelę . Droga na Camp Nou zajęła nam gdzieś 15 minut. Byłoby krócej gdyby nie to że co chwilę się śmiałyśmy. Dochodziłyśmy na stadion Rafa i Anto puściły mnie przodem. Na stadionie jak na stadionie hałas i ten cudowny gwar Hiszpanów i Katalończyków. Miałyśmy najlepsze miejsca w loży vip. Akurat gdy usiadłyśmy chłopaki zaczęli się rozgrzewać. Dostrzegłam go..... tego zabójczo przystojnego Neymara. Ja co chwilę patrzałam się na niego a on na mnie. Nie mogłam się pozbyć uczucia że się w nim coraz bardziej zakochuje
****Neymar
Wyszedłem z chłopakami na stadion, oczywiście przed wyjściem świętowaliśmy urodziny Daniego. Leo od razu zaczął skakać wokół Daniego i  później stanęło na mnie. Wypytywali się co robiłem tak długo poza domem a ja im bez ogródek powiedziałem że byłem u Alex. Zaczęły się gwizdy i pokrzyki ale na szczęście już zaczęliśmy ćwiczyć wtedy dostrzegłem ją.... moją Co!? moją ale dobra Alex. Siedziała z Rafą i Anto widać że spełniła moją prośbę.Gdy ćwiczyliśmy nie mogłem wzroku od niej oderwać. Gdy na nią patrzyłem uśmiechałem się od ucha do ucha i chłopaki od razu czochrali mnie po głowie. Przyszła..... i siedzi tam.... moja moja moja- zacząłem sobie tak powtarzać. Po 1,5h skończył się trening i czym prędzej pobiegliśmy do szatni. W szatni ciągle gadali o mnie... Nieraz oni są naprawdę nie do zniesienia. Nie mogąc ich słuchać wyszedłem z szatni  i poszedłem poszukać "mojej" Alex i siostry. Stały przy wyjściu . Alex akurat gadała i śmiała się z Rafą. Postanowiłem zagadać.....
***Alex
Gadałam praktycznie przez cały trening i poza nim z Rafą i Anto. Gdy zaczęłyśmy rozmowę o Ney'u on akurat kierował się w naszą stronę i zdziwiłam się bo twarz miał skierowaną w moją stronę
-Podobał ci się trening?-zapytał z namysłem
-Tak może być- dodałam ukrywając mój podziw
-Tylko może być? 
-No dobra dobra to było coś niesamowitego....
-Tak lepiej ... Rafa mogła byś zostawić nas samych?- zapytał Ney swoją siostrę
 Ona nie odpowiedziała tylko chytro do mnie i powiedziała mi do ucha"opowiesz mi wszystko"
 A ja się zarumieniłam na tą myśl
-hej Alex może zechciałabyś do mnie jutro wpaść a ostatnio u ciebie byłem teraz ja się zrewanżuje ok?-zapytał i ukazał rząd swoich białych zębów
-Nie wiem sprawdzę w kalendarzu... - dodałam z sarkazmem
-Nie nie żartuję wpadnę do ciebie z miłą chęcią- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego , poczułam że wylał mi się rumieniec na twarzy.

1 komentarz: