Rozdział specialnie pisany dla #Neymarowa
***Ney****
-Pozostało mi czekać na odpowiedni moment.....
***Alex***
Potrzebowałam go i jego bliskości, nawet najmniejsza sprzeczka i coraz bardziej go potrzebuje. Poprosiłam Neya byśmy wyszli wtedy w jego oczach ujrzałam pewien błysk a mnie coś uderzyło jakbym już gdzieś widziała ten uśmiech. Ney zaczął się rozglądać za Rafą mnie w tamtej chwili obchodził tylko on. Nie zważałam na nic i przylgnęłam do niego a on odwzajemnił uścisk. Gdy nawzajem się tuliliśmy dopiero zaznałam nieco spokoju, jednak wiedziałam że nadejdzie taki czas że będę musiała to wszystko mu wyznać. Po 5 min oderwaliśmy się od siebie, gdy odsunęłam się od niego zaledwie na milimetr poczułam się jakby ktoś zabrał mi powietrze.
- Musiałam cię przytulić jako przyjaciółka - ból- potrzebuje tego- ucięłam
- tak ja też tego potrzebowałem- dodał
- będę już jechać pewnie Rafa i Jessica się martwią
- Bawcie sie dobrze- powiedział
Nic nie dodałam, odwróciłam się w stronę Rafy a ona robi maślane oczka w moją i Neya stronę,zganiłam ją za to i od razu zaczęłyśmy się śmiać. Wsiadłam do auta i pojechałyśmy. Przez całą drogę leciały brazylijskie piosenki, Rafa zaczęła śpiewać i bujać się w samochodzie, ludzie dziwnie się na nas patrzyli. Dojechaliśmy do największego centrum handlowego w całej Barcelonie. Po 6 h nogi mi odpadły, miałam 4 torby swoje i z 5 toreb Rafy.Kupiłam sobie 2 pary krótkich spodenek, kilka bluzek i 2 fullcapy biały i niebieski. Wracając do domu Rafa nieoczekiwanie zaczęła rozmowę
- Czas na rozmowę o tym co się stało między wami- kiedyś musiało to nastąpić
-Alex odpowiesz mi?, co się tak naprawdę stało między tobą a moim bratem?
-To nic takiego, nieważne- co miałam jej powiedzieć?
- Alex, możesz mi zaufać- dodała mi otuchy
- Rafa wiem że chcesz dobrze ale...- ucięła
Alex..
- No dobrze powiem, a więc tak zrobiliśmy sobie selfie pod rozświetlonym stadionem Cap Nou i Neymar bardzo blisko mnie siedział a ja odsunęłam się a on tak jakby obraził się na mnie, - co dalej
- Odwiózł mnie do domu z arogancką miną, i tak to było..- nie wiem czy wytrzymam dłużej
- I tylko o to?... Neymar był niemal sfrustrowany jak wrócił
Nic nie dodałam tylko jechałam dalej
-Alex powiesz mi prawdę?- tyko nie to
- Spróbuję
-To prawda że zakochałaś się w moim bracie?
- Kto ci takie bzdury powiedział?... Ja? Nie no skąd przestań?- Rafa powinna wiedzieć
- po części Jess a reszty sama się domyśliłam, to co odpowiedź szczerze obiecuje nic nie powiedzieć Neymarowi do czasu aż nie będziesz gotowa
- Tak masz rację, zakochałam się w twoim bracie, kocham go z każdym dniem mocniej, nawet nie wiesz jak bardzo powstrzymuje się by go nie pocałować, objąć... - Popłynęłam
- czemu mu nie powiesz?, przecież pasujecie do siebie..- powiedziała
- po prostu nie mogę, on pewnie nic nie czuje a tym wyznaniem tylko bym to zepsuła, nasza przyjaźń jest dla mnie bardzo ważna, chciałabym mu powiedzieć Ale nie nigdy mu nie powiem...- skończyłam rozmowę po twarzy Rafy widziałam że kiwa przecząco głową
- A pomyślałaś że może być inaczej niż ci się zdaje...- dodała z wielkim uśmiechem na twarzy
- to niemożliwe- powiedziałam i akurat dojechałyśmy pod jej Dom
- Już jesteśmy- dodałam
- Oo szkoda Miło się gadało, powinnyśmy częściej razem jeździć na zakupy- skończyła i wysiadła z auta
- Rafa pamiętasz co mi obiecałaś?
- A ty co ja dodałam
- Rafa...
- Jasne nic mu nie powiem, tylko nadal nie rozumiem czemu
- taki już mój los...- odetchnęłam z ulgą
- Nie wiem czemu Ale czegoś mi i Neymarowi nie mówisz i czuje że to jest ten główny powód- ucięła a we mnie zaczęło się gotować następna coś podejrzewa
- Dobranoc śpij dobrze..- i już chciałam odjechać gdy dodała
- Zmieniasz temat to znaczy że mam rację.
Puściłam do niej uśmiech i odjechałam. Jeszcze później krzyknęła- Dobranoc
Odjechałam z koszmarnym bólem w duszy że tak bardzo się z nimi zżyłam a oni kompletnie o mnie nic nie wiedzą, jednak poczułam się lepiej mówiąc Rafie o moich uczuciach do Neya
**Neymar**
Siedziałem na kanapie rozmyślając co dalej, dawno nie widziałem mojego synka Daviego. Postanowiłem polecieć do Brazylii tylko nie sam Alex nie zostawię, mam nadzieję że się zgodzi, pozna moich bliskich, może wtedy coś się odmieni. Poczekam na Alex i Rafę aż przyjadą z zakupów.....
-Hej wróciłam- dodała z uśmiechem obładowana torbami
-Hej a Alex nie weszła?- zapytałem nieco zdziwiony
-E.... była zmęczona -odpowiedziała
-Ach.... Rafa pojedziesz ze mną do Brazylii dawno nie odwiedzaliśmy Daviego i rodziców....-zacząłem
-Tak to świetny pomysł-krzyknęła i zaczęła mnie ściskać
-Auu dusisz Raf, myślałem jeszcze o Alex żeby ona z nami pojechała, głupio byłoby ją tutaj samą zostawić
-Alex? oooo tak będę miała kogoś to towarzystwa-uśmiechnęła się szeroko
-Dlatego pytałem się czy Alex wejdzie na chwilę
-Jutro masz trening prawda?-zapytała
-Tak
-To w czasie albo przed jej powiesz, mówię ci na pewno się ucieszy-dodała i uciekła na górę
Nie dokończyłem ale uśmiechnąłem się w duchu, "na pewno się ucieszy " co miała na myśli?
Po chwili postanowiłem pójść do łazienki wziąć kąpiel. Po 10 min kąpieli wyszedłem i szybkim ruchem położyłem się spać.Tej nocy śniła mi się ona......
***Alex***
Po dojechaniu do domu , byłam wykończona rozmową z Rafą ale najgorsze czekało mnie tutaj.
Jessica wyglądała z okna na mnie i gdy przekroczyłam próg domu była niesamowicie ożywiona
-Znowu o mnie zapomniałaś-zaczęła się śmiać
-Boże tak mi przykro , na śmierć zapomniałam, obiecuje że to się więcej nie powtórzy,wynagrodzę ci to jakoś powiedz a zrobię wszystko.....- nie mogłam pozbyć się poczucia winy, że znowu ją zapomniałam zabrać, Neymar źle na mnie wpływa
-Nic się nie stało, Pan Luis zabrał mnie na trening i byłam z Marciem z kinie, nie przejmuj się, mówisz że zrobisz wszystko hę....-obdarzyła mnie swoim aroganckim uśmieszkiem
-Tak wszystko, tylko nic głupiego-dodałam
-Przyznaj mi się że zakochałaś się w Neymarze, to wynagrodzi mi wszystko....-tylko nie to, spodziewałam się że musi się przekonać o tym
-Muszę.....
-Tak nie masz wyjścia-dodała Jessica
-Co ci to da że się przyznam-zapytałam
-Pewność, Alex odkąd tu jesteśmy wogule nie rozmawiamy, mogłabym być na ciebie zła ale znasz mnie i to nie prawda, wiem co to znaczy być zakochanym, to nie twoja wina że o mnie zapomniałaś tak po prostu działa magia miłości.....
-Odkąd z ciebie taka romantyczka?-zapytałam oniemiała z przemowy Jessici
-Mówiąc w skrócie, przyznasz mi się to będzie nam lżej rozmawiać, znowu będziemy miały czas o czymś porozmawiać-skończyła a mi się zrobiło przykro bo tak mało poświęcałam jej czasu
-Tak, zakochałam się w Neymarze, ale nigdy mu tego nie powiem- ulżyło mi kiedy uświadomiłam sobie że Jessica w razie gdyby pomoże mi
-Ach Alex!-niemalże krzyknęła na cały dom
-Co? nie mów że powinien znać prawdę bo Rafa też mi to mówiła ale ty jedyna znasz moją przeszłość i nie wiem czemu wciąż się ze mną przyjaźnisz- zaśmiałam się przez łzy
-Och.... chodź tu-przytuliła mnie tego mi brakowało z jej strony, tęskniłam za takimi rzeczami
-Wiesz czemu-zaczęła spokojnie-w podstawówce kiedy przyszłaś pierwszy dzień do szkoły, pomimo że byłaś oblegana przez tłum ludzi, pośród tych wszystkich wybrałaś mnie, nie wiem jak ale do końca życia będę twoją przyjaciółką-dodała, ocierając ręką łzy wzruszenia
-Wybrałam ciebie bo jako jedyna nie prosiłaś o nic, po prostu uśmiechnęłaś się do mnie a to wystarczyło byś została moją najlepszą przyjaciółką-dodałam przytulając ją jeszcze mocniej
-Dziękuję za wszystko-dodała
-ja jeszcze bardziej-skończyłam
Jess oderwała się ode mnie i złapała za rękę
-Przejdźmy do sprawy z Neyem....-znowu ten temat, jednak teraz nie musiałam kłamać
-Alex on chociaż powinien wiedzieć co do niego czujesz-powiedziała
-Wiesz dobrze jak ze mną jest, tyle razy jesteśmy blisko ja mu mówię o nim tyle komplementów ale nie domyśla się że w ten sposób zdradzam co do niego czuje, ciągle próbuję ale tak nic z tego nie wyjdzie
- Może wydarzy się coś dzięki czemu zmienisz decyzje-zapytała dociekliwie
-Nie chyba nie, przynajmniej dzięki mojej pracy będę blisko niego-skończyłam temat
-Jest już późno chodźmy spać-dodałam
-Tak to był długi dzień-ziewnęła
Razem z Jessicą na górze rozeszłyśmy się do swoich pokoi, nie miałam sił walczyć z myślami i nawet nie zauważyłam kiedy odpłynęłam w krainę Morfeusza
***Rano***
Wstałam w miarę normalnie, od wczoraj czuję się jakoś inaczej. Podeszłam do szafy i ubrałam się tak
Włosy zostawiłam rozpuszczone , makijaż sobie odpuściłam.
Po 5 min byłam gotowa i zeszłam na dół do kuchni, gdzie Lauren już nakrywała do stołu. Przy stole dostrzegłam Jessicę i Pana Luisa. Usiadłam do stołu i jak zwykle zaczęłam poranną rozmowę
-jak się spało Alex- zapytał nieoczekiwanie pan Luis
-Dobrze, to pierwsza noc kiedy normalnie się wyspałam, pomimo późnego powrotu do domu
-Cieszy mnie to-dodał
-To co jak zawsze Alex i Jessica ze mną na trening?-zapytał tak jakby to była codzienna czynność
-Oczywiście -dodałyśmy chórem i za chwilę zaśmiałyśmy się obie
Po skończonym posiłku poszłam po torebkę i razem z pozostałą dwójką pojechaliśmy na trening
Na miejsce dojechaliśmy w szybkim tempie. Gdy przekroczyliśmy próg stadionu pan Luis pożegnał się uśmiechem i ruszył w stronę biura. My z Jessicą wybrałyśmy nietypowe miejsca , usiadłyśmy na ławce rezerwowych.Gdy chłopaki zorientowali się kto siedzi na ławce podbiegli do nas,zdziwienie było duże bo wszyscy przybiegli
-hej Alex , hej Jess- i tak 21 jeden zawodników, jednego brakowało tego najważniejszego dla mnie
Chcąc rozciągnąć nogi wstałam z ławki i poszłam się rozejrzeć za klubową"11". W pewnym momencie ktoś zasłonił mi oczy, dotknęłam jego miękkich dłoni i od razu wiedziałam kto to jest
-kim jestem-zapytał arogancko
-nędznym piłkarzyną który się ciągle spóźnia-dodałam i oboje się zaśmialiśmy
-Miło cię widzieć-dodał i przywitał się ze mną buziakiem w policzek i uściskiem
-Ciebie też, czemu się spóźniłeś?-zapytałam nieco zmartwiona
-A co?-zaczął się droczyć
-Na prawdę lubisz mnie denerwować co nie?!-powiedziałam z uśmiechem na twarzy
-Musiałem coś załatwić, powiem ci później-puścił do mnie oczko i wbiegł na murawę. Nie wiem czemu ale po tej rozmowie uśmiech nie schodził mi z ust. Usiadłam na ławce tuż obok Jessici która do granic możliwości wpatrywała się w Marca. Szturchnęłam ją łokciem a ona jakby wogule tego nie poczuła, w tym momencie zrozumiałam sens słów jessi "tak działa magia miłości", zaśmiałam się na ten fakt, nigdy nie przyznam jej że miała rację.Chłopaki skończyli trening i zagrali sobie krótki meczyk. Neymar szczelił 2 gole a ja nie mogłam przestać się na niego patrzeć. Po 1,5h zeszli do szatni w świetnych humorach, uwielbiałam kiedy tacy byli. Musiałam poczekać aż w końcu Jessica da pójść Marcowi do szatni, była wpatrzona w niego jak w jakieś bóstwo. Poczekałam i doczekałam się, poszłam w stronę wyjścia gdy usłyszałam swoje imię wypowiadane przez "11"
-Alex, Alex zaczekaj!-krzyknął i podbiegł do mnie i Jessici
-hej Jess -ucałował w policzek i przytulił
-Możesz zostawić nas samych?-zapytał
-Tak,miałam właśnie iść do Marca-dodała, a do mnie szepnęła na ucho"wszystko mi opowiesz"
Zostaliśmy sami a Neymar zaczął
-Słuchaj miałbym dla ciebie propozycję....-zaczął
-Słucham- powiedziałam z uśmiechem
-Jutro lecę do Brazylii z Rafą może chciałbyś polecieć z nami?, fajnie by było, poznałabyś Daviego i resztę moich bliskich...- speszył się przy tym ostatnim
- Ja? Naprawdę?... Nie powinnam... Przecież nie jestem twoją...- nie przechodziło mi to przez gardło
- Dziewczyną? O to ci chodziło- dodał z szerokim uśmiechem
- Może i nie ale jesteś kim więcej, przyjaciółką, bardzo wyjątkową osobą,niemalże jesteś dla mnie jak rodzina- zauważyłam że ostanie słowo trudno mu było wypowiedzieć
- jeśli tak mówisz to z miłą chęcią polecę z wami to Brazylii
- Tak to Super, to w takim razie muszę powiedzieć trenerowi czy da mi urlop na 5 dni - dodał
- a zapomniałem jeszcze dzisiaj kupuje bilety, nawet nie wiesz jak się cieszę że z nami pojedziesz- szeroko się do mnie uśmiechnął a serce zaczęło mi walić jak szalone
- Jessica jedziemy!- krzyknęłam w jej stronę
Jessica podeszła razem z Marciem do nas
- No to co jedziemy- zapytałam się Jessice
- Nie chcę rozstawać się z Marciem...- dodała i zrobiła zbolałą minę
- Jak chcesz możesz z nim zostać- chciałam aby miała tak jak ja korzyść z bycia tutaj
- tak... Oooo dziękuję Alex- przytuliła mnie przy Neyu i Marcu
- nie ma za co tylko wróć- puściłam do niej oczko wraz z aroganckim uśmieszkiem
Ona jednak mnie już nie usłyszała i znów zapadła między mną a Neyem niezręczna cisza
- Będę po ciebie o 10 ok?
- pasuje- powiedziałam
Razem z Neyem wyszliśmy przed stadion
-idziemy na lody-zaproponował Ney
-tak, przyda mi się ochłoda
Robiło mi się gorąco nie od temperatury tylko gdy Neymar jest blisko robi mi się gorąco, miałam nadzieję że lody to minimalnie złagodzą
-Jakie chcesz-zapytał lodziarz
-Em... poproszę karmelowe z kawałkami czekolady
-Już się robi
-A ty?-zapytał tym razem Neymara
-Ja to samo-dodał
-Widać że jesteście parą-uciął i zniknął w gałkach lodów
-My nie jesteśmy parą,czy każdy człowiek w Barcelonie myśli że jesteśmy razem-zapytałam ironicznie
-najwyraźniej tak-zaśmiał się
-To cię bawi?-zapytałam nieco poważniej
-Tak, bo wtedy robisz taką zdenerwowaną minę przez którą nie mogę się opanować-zaczął się jeszcze bardziej śmiać
-Dziękuję-powiedziałam lodziarzowi
-Dzięki-dodał mój towarzysz
Wzięliśmy lody i zaczęliśmy je jeść
Chwilę jeszcze z Neymarem się pośmialiśmy i by uczcić ten piękny dzień zrobiliśmy sobie selfie z lodami. Wstawiłam na Instagrama z dopiskiem"Chwila ochłody z Neymarem". Posypały się komentarze i like. Gdy wgapiałam się w zdjęcie(twarz Neymara), nie zauważyłam że ON wgapia się przez moje ramię w mój telefon. Zrobiłam zdziwioną minę ale nie wytrzymałam i tak jak Ney znowu zaczęliśmy się śmiać. Uwielbiałam z nim przebywać doprowadzał mnie do łez, oczywiście tych szczęśliwych,skrycie wiedziałam że nie zawsze będzie tak kolorowo ale narazie cieszyłam się tą chwilą z nim. Po 15 min jedzenia i śmiania się przyszła do nas Jessicia
-Hej co wy tacy usmoleni-zapytała ze zdziwioną miną
-Ach to-zrozumiałam że zaczęliśmy się śmiać i umazałam się lodem, tak samo Ney-zaczęłam się nieopętanie śmiać
Neymar popatrzył na mnie i zrobił to samo
-Chemia-krzyknęła Jessica odchodząc do nas
Neymar przestał się śmiać i podszedł do mnie, zdjął mi ten lód z nosa i niesamowicie wpatrywał mi się w oczy, był tak blisko, mogłabym do niego przylgnąć,poczuć jego bliskość,i nigdy go już nie puścić STOP! to niemożliwe -powtórzyłam sobie w duchu i maznęła Neymara lodem,on zdzwił się i też mnie maznął, zachowywaliśmy się jak dzieci, coś mnie uderzyło, to samo uczucie gdy wydaje mi się że to już kiedyś się wydarzyło tylko czemu zawsze w towarzystwie Neymara?
***Ney****
-Tak pojedzie ze mną-krzyknąłem do siebie w duchu
Była na treningu, ciągle myślałem o niej, potwierdzam jest całym moim światem
W czasie treningu chłopaki ciągle zwracali uwagę mi że ciągle się na nią gapie, ja oczywiśćie nie zaprzeczyłem po raz pierwszy tylko mówiłem żeby nie wspominać o mnie przy niej. Oni oczywiście gdy schodziliśmy już do szatni na jej widok zaczęli się śmiać jak nigdy dotąd dobrze ze Alex nie wzięła tego w jakiś sposób do siebie
Po treningu napotkałem Alex i poszliśmy na lody. Nieoczekiwanie uderzyło mnie coś ten smak lodów to mój ulubiony-karmelowy z kawałkami czekolady-powiedziała do lodziarza , ja chcąc ten sam powiedziałem-to samo co ona-tym razem ona się zdziwiła. Odebraliśmy lody i zaczęliśmy gadać, Alex zaproponowała że zrobimy sobie zdjęcie z lodami, ja oczywiście się zgodziłem, wyjąłem telefon i zobaczyłem"Chwila ochłody z Neymarem", od razy posypały się komentarze i like. Ona zdenerwowała się i nachmurzyła-czy każdy myśli że jesteśmy razem-niemalże krzykneła
-Najwyraźniej tak-dodałem i zacząłem się śmiać z jej miny
-To cię tak bawi?-spytała poważnie
-Tak i twoja zdenerwowana mina-nie mogłem się opanować
Ona też popatrzała na mnie i zaczęła się śmiać. Uwielbiam jej śmiech i uśmiech, jest taki szczery i słodki..... Po 15 min doszła do nas Jessica.
-Co ty taka umazana-zapytała Jess Alex
-Ach to....-zaczęła się śmiać
Ja podszedłem do niej i wziąłem jej ten lud z nosa,nie wiem czemu ale zauroczyły mnie jej oczy.
-Chemia-krzyknęła Jess kiedy odchodziła od nas
Gdy byłem tak blisko niej,pragnąłem być jeszcze bliżej, objąć ją pocałować i nigdy nie puścić ale dopóki nie dowiem się wszystkiego o niej, muszę nacieszyć się tym co teraz z nią przeżywam. Po 20 min spędzonych w wpatrywaniu się w siebie podszedł do nas mój trener
-Alex jedziesz ze mną z Neymarem?-zapytał z uśmiechem na twarzy
-E.... z panem, muszę się spakować i obiecałam Jessice że spędzimy razem dzień-powiedziała do mnie i do trenera,puściła do mnie oczko i poszła w stronę samochodu Luisa
-Zaczekajcie-krzyknąłem odruchowo
-tak-dodała Alex
-Mogę ja ją odwieźć ?-zapytałem przekonująco
-Tak jeśli Alex się zgodzi-powiedział i wsiadł do samochodu
-To jak?-zapytałem ją i popatrzałem w oczy
-Prowadź-dodała z wielkim uśmiechem, kochałem ją coraz bardziej, potrzebowałem jej towarzystwa jak powietrza.
Doszliśmy do mojego Audi Q5 i zapaliłem samochód. Ona zamknęła oczy i puściła w radiu hiszpańskie piosenki, nieoczekiwanie zaczęła ,śpiewać je,podobał mi się jej głos, nigdy nie słyszałem jak śpiewa, dzisiaj doświadczyłem tego. Wpatrywałem się w nią ukrycie gdy śpiewała. Nagle puścili inną wolną piosenkę a Alex była jak w transiehttps://www.youtube.com/watch?v=j8WdTiZ-5e4.Wzruszyłem się na tekst piosenki jednak żeby ich nie widziała szybko je otarłem i gdy piosenka się skończyła akurat dojechaliśmy pod jej dom. Chwilę jeszcze posiedzieliśmy i pożegnaliśmy się całusem w policzek i głębokim spojrzeniem w oczy, a ona jak zwykle tylko tym razem nie kryła zarumieniła się i skryła wzrok, ja odruchowo wyszłem z samochodu i szepnąłem jej do ucha
-Myślisz że nie zauważam twoich rumieńców i speszonego wzroku?, odwrotnie podobają mi się nie ukrywaj ich-dodałem i obdarzyłem ją szerokim uśmiechem. Następnie ona podniosła wzrok na mnie i uśmiechnęła się na znam że rozumie. Ja odszedłem z sercem walącym jak dzwon. Czułem w środku że nikt i nic nie zepsuje tego co między mną i Alex jest.
***Rano***
****Alex****
Wczorajszy wieczór spędziłam na pakowaniu się i gadaniu z Jessicą. Spakowałam 5 par bluzek i spodenek/sukienek, kilka par butów i okulary słoneczne i pieniądze, wyszła mi z tego cała walizka. Zjadłam śniadanie i poszłam do góry po walizkę,dopiero kiedy schodziłam z walizką zrozumiałam że nie powiedziałam Jessice o Brazylii
-Gdzieś się wybierasz Alex?-zapytała Jessica
-Do Brazylii z Neymarem i Rafą, jak chcesz możesz ze mną jechać tylko szybko!-krzyknęłam do niej a ona perszingiem , pobiegła na górę i pakowała się.
Zjadłam śniadanie a ona akurat schodziła schodami
-Gotowa w 15 min, rekord!-powiedziała do mnie Jessica
-Nie spodziewałam się tego po tobie-powiedziałam z uśmiechem
Gdy tłumaczyłam jej jak to się stało że nimi jadę, niespodziewanie ktoś zadzwonił do drzwi nie musiałam zgadywać kto to, oczywiście Neymar
-To co gotowa-przywitał się ze mną całusem w policzek
-Tak tylko palny się zmieniły, masz może jeszcze jeden bilet?-zapytałam
-Akurat składa się miałem ci się zapytać czy może Jessica chciałaby z nami polecieć, bo Dani miał ze mną lecieć ale coś mu wypadło.....-dodał
-To w takim razie dobrze się składa bo jest spakowana i chce z nami lecieć
Neymar przywitał Jessicę i trenera uśmiechem ale pan Luis się odezwał
-przywieź mi je całe i zdrowe zrozumiano?-dodał
-jak słońce-odpowiedział
Wyszliśmy przed dom i obie pożegnałyśmy się z panem Luisem,,obiecałam że napiszę jak dolecę, on przytaknął i w trójkę wsiedliśmy do auta Neymara. Po 10 min byliśmy już na lotnisku i zdawaliśmy bagaż na odprawie. Po 5 min siedzieliśmy już w samolocie i pilot obwieścił
-Zaraz startujemy
Ja czując już klimat Brazylii wzięłam słuchawki do uszu i nie czując jak wznosimy się w górę utonęłam w rytmie piosenki......
^^^^^^
Jest ! Proszę o opinie.....:) WAKACJE<3 kom-10 rozdział!

Świetny!❤
OdpowiedzUsuń