***Rano***
Obudziły mnie nie wdzięczne promienie słoneczne,pragnęłam jeszcze po wylegiwać się w swoim miękkim łóżku ale nie,promienie wzięły górę.Wstałam z bólem głowy(wczoraj lał się strumieniami alkohol) i wyjęłam sobie takie ubranie
Włosy związałam w nie zgrabnego koka.Po 5 min poszłam do łazienki umalować się.Wyszłam gotowa na dzisiejszy dzień.Zeszłam schodami na dół gdzie Jessica z Marciem przygotowywała śniadanie.
-Jak się spało?-dodał Marc
-Bardzo dobrze gorzej było wstać-po tym razem z Jessicą zaśmiałyśmy się
-Tak to jest jak długo się baluje...-dodał z chytrym uśmieszkiem na twarzy
-Siadaj Alex,śniadanie za chwilę gotowe
Na ich polecenie usiadłam do stołu i tak jak obiecali po chwili śniadanie stało na stole.Przy jedzeniu nie zabrakło śmiechu i rozmów.Po 10 min sprzątnęłyśmy ze stołu.Upał dawał się we znaki.Postanowiliśmy że pójdziemy nad basen(hotel w którym jesteśmy jest wysoko prestiżowy). Wzięliśmy ręczniki i olejki po czym ruszyliśmy windą na dół gdzie nad basenem byli już Leo,Anto,Shak,Geri,Rafa,Dani ale nie dostrzegłam nigdzie Neymara czyżby nadal się na mnie gniewał?A poza tym jeśli nie ma odwagi mnie przeprosić to jego problem.Tchórz i nic więcej.Od razu gdy pojawiliśmy się na horyzoncie doskoczyły do mnie dziewczyny.Zaciągnęły mnie do basenu ale w pierwszej chwili nie chciałam być cała mokra.Chłopaki ciągle siebie wrzucali do basenu i chlapali na wszystkich wkoło.Gdy posmarowałam się olejkiem poczułam jak podnoszą mnie czyjejś silne ramiona,pomyślałam że to Ney ale ujrzałam szeroko się uśmiechającego jego najlepszego przyjaciela Leo
-Leo co ty robisz?-zapytałam gdy zobaczyłam do czego zmierza
-chcę żebyś się ochłodziła-dodał uśmiechając się z błyskiem w oczach
-Zamierzałam właśnie iść,Leo proszę puść mnie-teraz to ja zaczęłam się śmiać
-Tak? Jakoś nie widziałem,poćwiczysz sobie nurkowanie-dodał ironicznym śmiechem
Nie zdążyłam odpowiedzieć bo wrzucił mnie do basenu,wszyscy zaczęli się śmiać ale dziewczyny krzyknęły na Leo za to on jednak nie przejął się tym zbytnio,taki był Leo potrafił wkurzyć a jednocześnie poprawić człowiekowi dzień.
-Ty idioto chciałeś mnie utopić!-walnęłam dłońmi w wodę i zabolały mnie pięści
-Nie ale kto inny by tego chciał
Nie zrozumiałam tego i wtedy poczułam jak pod wodę wciągają mnie czyjejś dłonie-Normalnie zabiję!-dodałam w myślach.Byliśmy niemal na dnie i dostrzegłam Daniela.On złowieszczo się do mnie uśmiechnął ale ja wyrwałam mu się i wypłynęłam na powierzchnię.Teraz to ja chciałam się zemścić.Gdy widziałam że Dani to mnie płynie puściłam się i zamknęłam oczy,nie wiedzieli że woda to mój żywioł.Leciałam w dół gdy usłyszałam w swoich uszach krzyki Daniela
-Alex nie udawaj-wstrzymywałam śmiech
-No Alex wypływamy,nie rób sobie jaj,dobra?-widać po nim że się nieco przestraszył,jeszcze trochę się po droczę
-Ej!Proszę nie żartuj sobie ok?,Alex!-podpłynął do mnie i szybko wziął w ramiona po czym wypłynęliśmy na powierzchnię. Gdy położył mnie na podłodze i zawiadomił o moim stanie od razu zaczęli go obarczać po co to zrobiłeś itp.....Ja z trudem wstrzymywałam śmiech,śmiesznie Dani wyglądał ze strachem na ustach.Dobra koniec!
-Alex!Obudź się do cholery-krzyknął Dani
Udałam że zaczęłam oddychać i po chwili zaczęłam się śmiać jak opętana a wszyscy na mnie z miną wtf!?
-Macie za swoje,ty najbardziej Dani-wytknęłam mu to w twarz
-Jak tak mogłaś?-zapytał się Dani
-A ty mogłeś o mało co mnie utopić?-zaśmiałam się
-Przepraszam-dodał i przytulił mnie
-Ja też,chciałam tylko zobaczyć jak zareagujecie na wieść że o mało co się nie utopiłam-dałam mu kukskańca w bok z racji że traktuję go jak rodzinę nie mogę się długo z niego nabijać
-Strasznie się o ciebie bałyśmy-dodały dziewczyny podchodząc do mnie
-Mogliście powstrzymać Leo od wrzucenia mnie do basenu-dodałam z udawanym smutkiem
-Gniewasz się?-zapytała Rafa
-Już nie,chodźcie tu do mnie-powiedziałam i wszystkie cztery się do mnie przytuliły
-Następnym razem ja was wrzucę- dodałam śmiejąc się pod nosem
-Widać że przeżyłaś,brawo-dodał Leo
-Przeginasz Leo,powinnam cie już dawno zabić!-krzyknęłam i podleciałam do niego ze znowu udawaną złą miną
-Co mi zrobisz?Hę?-dodał śmiejąc się
-Żartuję,trochę na początku chciałam cię zabić ale zrezygnowałam z tego bo Anto byłaby wdową i samotną matką-powiedziałam i oboje się zaśmialiśmy
-Mogę cię Leo na słówko?-dodałam i kiwnął głową żebyśmy wyszli
Wyszliśmy na taras a ze mnie spłynęły wszystkie emocje dzisiejszego dnia.Usiadłam na jednym z leżaków i zebrałam myśli na dalszy ciąg rozmów.Czekałam aż Leo usiądzie koło mnie i tak jak zawsze obejmie mnie ramieniem,kochałam go jak rodzinę,jest najlepszym piłkarzem na świecie ale także wspaniałym i zawsze uśmiechniętym człowiekiem.
-Chodzi o Neymara tak?-normalnie czytał mi w myślach
-Skąd ty....-w tym momencie przypomniałam sobie z kim sms-ował tego dnia u mnie
-Pisałeś z nim prawda!
-Nie....skąd....może trochę...no dobra tak-przyznał się w końcu
-I co mówił? Zwalił winę na mnie na pewno co nie?-wiedziałam jaka będzie odpowiedź
-Po części ale przyznał że nie powinien tak mówić i chcę to naprawić-dodał a mnie zatkało Wielki pan Neymar nie zwalił winy na mnie O Niebiosa!
-Ach tak naprawić? Teraz mógł pomyśleć zanim powiedział to co powiedział-jąkałam się
-Masz rację ale zrozum go chce to naprawić widać że....-urwał ciągle jak jest temat Neymara wszyscy urywają i nie kończą albo zmieniają temat
-No co? dokończ Leo!
-bardzo się lubicie i on nie chce tego stracić-nerwowo kręcił dłońmi to znaczy że coś ukrywa
-Bardzo się lubimy.....-dodałam ze smutkiem w oczach-widocznie on do mnie nic nie czujeee...-ugryzłam się w język bo na horyzoncie pojawił się Neymar gdy się odwróciłam Leo już przy mnie nie było-Taki z niego przyjaciel!
Leo z Neymarem gdy się przywitali uśmiechali się do mnie-Teraz to już jest dobrze?Nie poczekam aż powiesz mi w twarz że żałujesz.Za dużo przeszłam by tak szybko odpuszczać tym bardziej że jest dla mnie kimś ważnym.
Minęłam obu ale na dodatek walnęłam Neymara "z bara" tak jak uczył mnie Will.Twarz Neymara była zbolała i widziałam że tak jak ja to przeżył i już wtedy mu wybaczyłam,skarciłam się w myślach że gdy od razu spojrzę w jego ciemne oczy wybaczam mu wszystko,nic innego się nie liczy i wszystko inne znika tylko jego oczy wpatrzone w moje. Udałam się do lodziarni kilka ulic od naszego hotelu.Pamiętam jak ostatnio byłam na lodach z Neymarem, kupiliśmy te same smaki lodów i wtedy te spojrzenia utonęłam w nich i gdyby nie Jessica nadal trwałabym w stanie oszołomienia.To był jeden z piękniejszych dni w moim życiu,wtedy upewniłam się co do tego że zakochałam się po uszy w Neymarze.Podeszłam do butki i poprosiłam o....
-truskawkowe w polewie czekoladowej-powiedziałam lecz w chórze usłyszałam głos, zobaczyłam osobę która ciągle tkwiła mi w myślach,chyba nie muszę mówić kto to jest
-Dziękuję-powiedziałam do lodziarza i obojętnie minęłam osobnika "11" Barcelony
On zabrał swoje i gdy odchodziłam poczułam jak złapała mnie za nadgarstek,zawsze tak robił jak chciał coś ze mną wyjaśnić.
-Możesz mnie puścić-powiedziałam z ironią w głosie
-Możemy porozmawiać,mamy coś sobie do wyjaśnienia
-Może ja nie chcę-dodałam i ruszyłam w stronę najbliższego parku
-To czemu idziesz do parku-dodał i ukazał rząd swoich białych zębów,-a niech cie diabli!-dodałam
Doszliśmy do parku,ludzie przewijali się przez niego jednak my byliśmy zajęci sobą(nic z romantycznych rzeczy).
-Alex...-zaczął mam nadzieję że to będzie krótka rozmowa bo inaczej krzyknę mu w twarz że mu wybaczam ale musi się trochę natrudzić.
-To co wtedy powiedziałem było błędem , działałem pot wpływem emocji,nie chciałem tego powiedzieć,wtedy co omal nie przejechał cie samochód to przez to tak zareagowałem....wybacz mi proszę bo oszaleję...-dodał a jego lód zaczął spływać, w duchu śmiałam się z sytuacji na jego ręce
-Teraz ci żal,wtedy nie wiedziałeś co mówisz co?
-powinienem być bardziej cierpliwy,rozumiem że masz sprawy o których ciężko mówić,obiecuję będę bardziej cierpliwy ale nie przysięgam że zawsze-dodał z mniejszym już żalem w oczach
-Wybaczysz?-w jego oczach było tyle nadziei
W pierwszej chwili nic nie odpowiedziałam,jeszcze trochę się z nim podroczę,jestem zła co nie?
Siedziałam na ławce liżąc swojego loda,tak samo Ney ratował swojego.Śmialiśmy się z jego sytuacji a jemu nie było do śmiechu.Uwielbiałam patrzeć jak szybko zlizuje loda ze swojej ręki i w dodatku miał bardzo poważną minę.Nie no muszę mu wybaczyć bo chłopak zaliże się na śmierć.
-Neymar,posłuchaj-on jednak kończył lizanie-Szturchnęłam go-Tak?
-Ja też nie jestem bez winy,nie powinnam tak pochopnie wyżalać się na tobie i wybuchać,nie chciałam powiedzieć tego co wyleciało z moich wiecznie otwartych ust,przepraszam.... ty też powinieneś mi wybaczyć....-gdy wypowiadałam te słowa czułam jak wszystko co złe spłynęło ze mnie.
-Wybaczę jeśli ty też mi wybaczysz-dodał i od razu zlizał z ręki loda
-Jasne że wybaczam-dodałam i szczerze od kilku dni uśmiechnęłam się do niego-teraz ty-dodałam z zapytaniem na usatach
Przybliżył się do mnie i szepnął mi na ucho,porażając przy tym moją cienką i lekko zaróżowioną skórę-Nie muszę tego mówić,znasz odpowiedź
-Ależ tak,ja to powiedziałam-odsunęłam głowę do tyłu bo inaczej rozpłynęłabym się pod jego dotykiem
-Ok,najlepszy piłkarz na świecie wybacza ci-dodał i uśmiechnął się do mnie gładząc przy tym moją rękę.
-Dzięki Alex
-Nie ma za co ,to ja dziękuję Neymar- nie zamierzałam jeszcze zdrabniać mu imienia na Ney
-To co idziemy na spacer?-zapytał i chciał wziąć mnie za rękę ale ja mu na to nie pozwoliłam,widziałam że zależało mu żebym złapała go za rękę ale ja nie jestem jeszcze gotowa by dopuścić go do strefy tej której tak bardzo przed nim ukrywam.Próbował jeszcze raz ale odsunęłam rękę.
-Nie,Neymar dopiero co sobie wybaczyliśmy a ty chcesz przekroczyć pewną granicę na którą jeszcze nie jestem gotowa-widziałam po jego oczach że nieco uraziłam go tymi słowami
-Dobrze- westchnął- rozumiem,ale objąć cię chyba mogę w końcu jesteśmy-znowu to słowo-przyjaciółmi-powiedział a ja kiwnęłam głową że tak,on ucieszył się jak dziecko i objął mnie swoimi muskularnymi ramionami a ja przeklinałam się w duchu za to co później zrobiłam,wtuliłam się w niego a on przycisnął mnie do siebie jeszcze bardziej,sama świadomość tego że jestem tak blisko(ponownie) napawała mnie motylami w brzuchu.Spacerowaliśmy, Neymar zaproponował że kogoś mi przedstawi,ten człowiek musiał być kimś wyjątkowym bo zależało mu na tym bym go poznała.Ja zgodziłam się nie miejąc innego wyjścia. Dużo rozmawialiśmy ale najczęściej temat schodził na śmiech,takiego Neymara pokochałam, beztroskiego,uśmiechniętego,pewnego siebie,zabawnego,pomysłowego ale też troskliwego.Rozglądałam się kto jest tym wyjątkowym człowiekiem żebym jako (nie) jego dziewczyna poznała go.W pewnym momencie ujrzałam dom w którym byłam pierwszego dnia przyjazdu.Uśmiechnęłam się na samą myśl o tamtym dniu.Neymar złapał za klamkę i wpuścił mnie w drzwiach-prawdziwy dżentelmen.
-Tato, Mamo! kogoś przyprowadziłem-zawołał swoich rodziców co on szykuje
Zanim zdążyłam zapytać Neymara o co tu chodzi zjawili się jego rodzice uśmiechając się od ucha do ucha.
-Jak miło cię widzieć Alex-moje imię niemalże krzyknęli,gdy witałam się z nimi usłyszałam jak ktoś szybko zbiega ze schodów,była to uradowana Rafa.
-Alexxxx -krzyknęła i zaczęła mnie ściskać tak długo póki Neymar zobaczył że brakuje mi tlenu
-Rafa,starczy bo ją udusisz-dodał śmiejąc się
-Ach tam przesadzasz Ney-ja ruchami warg powiedziałam w stronę Neymara ciche "dziękuję"
-Gdzie jest....-urwał bo nie chciał zdradzić kto to jest
-Czeka na ciebie od rana-dodała Pani Nadine
Nie wiedziałam jak reagować na tą osobę,więc ścisnęłam rękę Neymara a ona szepnął do mnie-co to ma znaczyć-dodał z tym uwodzicielskim uśmieszkiem-stresuję się,możesz....-nie zdążyłam zapytać bo do salonu zbiegł malec,blondynek z takimi samymi oczami jakie ma Neymar,był łudząco podobny do niego,mocno wtulił się w ojca a Neymar wzruszył się gdy malec był przy nim.
Gdy spostrzegł że przyglądam się im obu,puścił malca i zwrócił się do mnie.Malec skrył się za Neymarem.
-Alex,poznaj mojego syna Daviego Luccę -powiedział i odsunął się by pokazać Daviego
-Hej,Davi jestem Alex-uścisnęłam mu rękę bo ją wystawił normalnie jak tatuś
-Alex,ładne imię-powiedział-ale cała jesteś ładna-dodał i uśmiechnął się do taty -Davi!-zaczął go gilgotać Neymar.Ja dołączyłam do nich i skończyło się tak że oni dwaj zaczęli mnie łaskotać.
-Dość,dość-śmiałam się i zwijałam z tych łaskotek
Neymar zwycięsko się uśmiechnął do syna i poszli do salonu.Ogarnęłam się i dołączyłam do nich.Usiadłam na kanapie koło Daviego gdzie oglądał bajki.W tamtym momencie gdy ujrzałam Neymara wzruszonego z widoku swojego syna,pokochałam go jeszcze bardziej, wtedy zrozumiałam co znaczyły jego słowa że ten człowiek jest wyjątkowy, bardzo go kochał zależało mu by poznał mnie ale dlaczego? przecież nie jestem nikim dla niego ważnym,łza zakręciła mi się w oku gdy przypomniałam sobie swojego ojca, Neymar to przykład dla innych ojców ogarnęło mnie wzruszenie w oczach gdy na nich popatrzyłam.Takiego Neymara chcę znać i nie chcę za żadne skarby stracić.Szybko otarłam pojedynczą łzę spływającą po moim policzku ponieważ Neymar zrobił smutną minę,nie chciałam później żeby pomyślał że coś się stało.
-Pobawisz się ze mną Alex?-zapytał Davi
-Jasne-dodałam z uśmiechem i lekkim rumieńcem pod wpływem jego spojrzenia
Davi pociągnął mnie do swojego pokoju do góry,biegliśmy tak szybko że omal się nie przewróciliśmy.Bawiłam się we wszystko o co Davi po prosił,ulegałam mu tak łatwo jak Neymarowi jedno ckliwe spojrzenie i na wszystko się zgadzałam (nie wspominając o wybaczeniu). Po 2h nieustannej zabawy Davi spoważniał i zadał pytanie które mnie zatkało ale znałam odpowiedź.
-Jesteś z moim tatą,kochasz go?-zapytał usiadł mi na kolana-to było takie słodkie,jednak był dzieckiem i nie mogę mu powiedzieć że nie bo będzie smutny i widzę że mały mnie polubił
-Davi....czemu pytasz?coś się stało kiedyś?-musiałam jakoś uciec od tematu
-Tak była taka jedna....ale chciała tylko ślubu i nalegała a tata nie był gotowy,lubiłem ją ale to że nalegała na ślub to za dużo-gadał jak dorosły
-Nie wiedziałam-a więc to....
-Ta dziewczyna to twoja mama tak?-zapytałam
-Nie Bruna to teraz już nikt w życiu mojego taty i naszego życia
-Ta Bruna Marquezine?Brazylijska aktorka i modelka?
-Tak,ale nie jest moją mamą,nią jest Caroline Dantas,najlepsza mama na świecie-dodał i zaczął skakać mi na kolanach
-Chciałabym ją poznać-powiedziałam i zaczęłam go łaskotać
-Poznasz bo za kilka dni po mnie przyjdzie-dodał i zszedł z moich kolan
-Jesteś dobrą osobą,mój tata dobrze wybrał-dodał i się zaśmiał
Sama uśmiechnęłam się na ten fakt.Po kilku godzinnej zabawie do pokoju Daviego wpadł Neymar
-Synku,mam nadzieję że zbytnio nie zmęczyłeś Alex?-zapytał ukazując rząd białych zębów
-Nie,wcale-dodał i podszedł do taty-(Nie strać jej tato,to jest wyjątkowa dziewczyna-powiedział do swojego rodzica)-jednak mówili tak cicho że nic nie słyszałam,po skończonej rozmowie podszedł do mnie mały i oznajmił że mam iść coś zjeść i później wrócić do niego.Kiwnęłam głową że rozumiem i na pewno wrócę. Zeszłam na dół do kuchni gdzie rozchodziły się smakowite zapachy.
W kuchni gotowała Pani Nadine i Rafa.Neymar i Jota razem z Ojcem przygotowywali stół.Oczywiście nie obeszło by się bez brazylijskich rytmów lecących w tle.Z uśmiechem przypatrywałam się kocim ruchom Neya do piosenek,Jota tańczył razem z nim a później zaczęli śpiewać(czyt wyć),nie chciałam by wydało się że głęboko wpatruje się w jednego z nich Neymar rozkręcał się coraz bardziej aż w końcu gdy chciałam go zaczepić wpadł na mnie z "tą" miną nie wyobrażacie sobie co ja czułam gdy tak na mnie spojrzał.
- Dołączysz do nas?-zapytał Neymar
Dopiero wtedy wróciłam ze świata "Pan boski Neymar"
-Nie chcę was przyćmić....-dodałam arogancko
Odeszłam w stronę gdzie Rafa się do mnie uśmiechała ale moje nie doczekanie, jakaś silna ręka złapała mnie za nadgarstek i przyciągnęła do siebie
-Pokaż na co cię stać-dodał z błyskiem w oczach Neymar
-Powinnam pomóc w kuchni.....-nie chciałam zbłaźnić się przed nimi
-Powiedziałaś że jesteś lepsza ode mnie więc teraz udowodnij to-mówił to tak jakby wiedział że to co wcześniej powiedziałam było kłamstwem
-Alex! Chodź nam pomóc-krzyknęła w stronę salonu Rafa,uratowała mi reputację taneczną przed Neymarem
-Jest teraz zajęta -odpowiedział jej Neymar
-Ma mi pomóc pobawi się z wami później-dodała
Uśmiechnął się do mnie arogancko i puścił mój nadgarstek. Ten dzień to jeden wielki śmiech.Rafa jest moją wybawczynią. Gdy już zniknęłam z zasięgu wzroku Neymara odetchnęłam z ulgą a z twarzy zniknęły rumieńce.
-Jestem twoją dłużniczką-dodałam i przytuliłam się do Rafy
-Nie ma za co,widziałam że kłamiesz i potrzebujesz pomocy więc zrobiłam to-dodała i uśmiechnęła się do mnie
-To aż tak widać że nie umiem tańczyć a co gorsza kłamać
-Tak tym bardziej w obecności mojego brata i jeszcze z rumieńcami na twarzy-zaśmiała się
Pomogłam jej kroić sałatki i później stawiać na stół. Ciągle Neymar przemierzał mnie wzrokiem a później odwracał jakby wogule nic nie zrobił.Skończyliśmy przygotowania i zasiedliśmy wszyscy do stołu. Modliłam się by Rafa koło mnie usiadła a nie(wiece o kogo chodzi). Zasiedli rodzice Neymara później Jota i Rafa a na jej kolanach Davi, jednak nie koło mnie tylko naprzeciwko to znaczy że wolne miejsce koło mnie zajmie Neymar .O cholera!
Usiadł zadowolony ze swojego miejsca uśmiechając sie do Rafy-Zdradziłaś mnie eee- gdyby mój wzrok potrafiłby zabijać Rafa dawno byłaby już martwa.Ona powiedziała że to nic takiego. Jedliśmy potrawy rozmawiając przy tym na temat wszystkiego. "Rodzina Idealna". Ciągle miałam wrażenie że Ju pożera mnie wzrokiem.Kopałam go pod stołem tak długo aż przestał "tak" patrzeć na mnie i zabolało go tak bardzo że po którymś razie krzyknął
-Auu- krzyknął,wszyscy spojrzeli się na nas dziwnie -to bolało-szepnął do mnie
-I miało,możesz ciągle się na mnie nie patrzeć?
-Nie,bo lubię się na ciebie patrzeć,i nie ukrywaj ty też dzisiaj nie odrywasz ode mnie wzroku co nie Alex?-co za idiota
-Wcale nie,Auu - teraz to on mnie kopnął
-Mówiłem że boli-zaśmiał a ja nie mogąc oprzeć się jego urokliwym oczom i uśmiechowi również się zaśmiałam.
Takiej atmosfery między mną a Neymarem dawno nie było. Resztę posiłku spędziliśmy na rozmowie z Rafą i Jotą. Po Posiłku zadeklarowałam się że umyję naczynia.Rodzice Neymara ucieszyli się na ten fakt i powiedzieli że Rafa przyjdzie mi pomóc.
Zaczęłam zmywać naczynia gdy ktoś objął mnie ramieniem. Myślałam że to Rafa ale pomyliłam się był nie kto inny niż Neymar. Boże za co?!. Nie mówię że przeszkadzało mi to ale jesteśmy w kuchni w jego domu a co jeśli wszedł by jego syn i to zobaczył uznał by że kłamię.To objęcie było jak przytulenie się do poduszki.Na chwilę dałam się ponieść tak po prostu odpłynęłam do świata "Pan Boski Neymar". Alex ocknij się bo ktoś może was zobaczyć!-odezwał się głos w mojej głowie. Naprawdę kiedyś zwariuję przez tego faceta.
-Przyszedłeś mi pomóc czy doprowadzać do szaleństwa-zapytałam go patrząc prosto w oczy
-Doprowadzam cię do szaleństwa?-zapytał tak podniecająco że moje serce przyspieszyło
-Nie to znaczy....-jąkałam się zawsze tak na mnie działa-Denerwujesz i zawsze wytrącasz mnie z równowagi-dodałam i zabrałam się do zmywania naczyń
-Wiesz może cie oświecę ale właśnie na tym polega doprowadzanie do szaleństwa-nie miałam już sił rozmawiania z nim i utrzymania się normalnie na nogach
Nic więcej nie powiedział tylko zabrał się do pracy.Większość pracy szło zgodnie i to mi pasowało żadnych ukrytych spojrzeń i nic w tym stylu.Neymar jak chce to potrafi "normalnie" pracować.Jednak sama dziwnie czułam się nie rozmawiając z nim albo śmiania i kłócenia się na wszystkie względy.A wracając do rozmawiania.....
-Skończyłem-dodał zadowolony z siebie
-Ja też-dopełniłam
Zdjęłam z siebie fartuch i chciałam wyjść ,udać się do pokoju Daviego bo obiecałam mu że przyjdę się jeszcze z nim pobawić. Takie były moje przypuszczenia ale one się nie spełniły.
Neymar złapał mnie (po raz kolejny) za nadgarstek i obrócił tak że stykaliśmy się czołami.
- Nadal nie udowodniłaś że lepiej tańczysz niż ja- powiedział trzymając mnie za ręce
-Nie mam gdzie...- próbowałam uniknąć skompromitowania się przed nim
- choćby tu i teraz- dodał z tym błyskiem w oku
- Oszalałeś do reszty.- zaśmiałam się
- Może i tak, więc chcę zobaczyć czy jesteś lepsza....- dodał arogancko
Jeśli przyznam mu że kłamałam to by mnie wyśmiał a ja nie lubię przed nim kłamać
- Może umówimy się w miejsce gdzie będziemy mogli to rozstrzygnąć?- zapytałam
- czyli to zaproszenie na randkę?- ach czemu on zawsze musi mnie oczarowywać i omamiać uśmiechem? Kiedyś zamknę oczy żeby kolana pode mną się nie ugięły.
- Nic z tych rzeczy, chciałeś mnie sprawdzić to w takim razie będzie bitwa taneczna- dodałam zadowolona z rzuconego wyzwania panu " Doskonałemu"
- Zakład?- Odezwałam się po raz kolejny
- Co będę z tego miał jeśli wygram- powiedział i ukazał rząd swoich białych zębów
- Jesteś taki pewny siebie...- dodałam z błyskiem w oczach
- Zawsze- odpowiedział
- a wracając do zakładu- nie miałam pojęcia w jak wielkie kłopoty się wpakowałam-jeśli wygrasz zrobisz co zechcesz
- Ok
- ale jeśli będzie odwrotnie to przyznasz że jestem lepsza od ciebie- nie wiem co wymyśli jeśli wygra... Głupia dopowiedziałam że zrobi co zechce! Chyba gorzej już być nie może... Wyciągnęłam rękę na znak czy się zgadza a on z wymalowanym zwycięstwem na twarzy przyjął zakład. Brawo! Naprawdę umiesz pakować się w kłopoty. Odeszła od niego i jednocześnie uwolniłam się od różowych rumieńców. Nogi poniosły mnie do pokoju Daviego. Otworzyłam drzwi i na łóżku siedziała Rafa bawiąca się z synem Neymara.
-Przeszkadzam?-zapytałam
-Nie,Davi czekał na ciebie-odpowiedziała mi Brazylijka
-Alex słyszałam krzyki czy wy eeee...-co ona ma w głowie
Odciągnęłam ją za drzwi i musiałam to jakoś wyjaśnić
-Rafa jak możesz mówić przy małym o takich rzeczach
-Nic wielkiego nie powiedziałam,ale chyba ty mi wszystkiego nie mówisz....-powiedziała z zapytaniem na ustach
-Co masz na myśli-czy ona myśli że....nie ja i Neymar w kuchni.... Jest nienormalna
-czy między tobą a Neymarem doszło do czegoś tam na dole...-ten błysk zaczynam go nie lubić
-Nie!Och Rafa! Nic w tym stylu-stuknęłam ją w czoło
-Dobra rozumiem,ale czemu tak się wydzieraliście na siebie
-No bo o coś się założyliśmy-dodałam beznamiętnie
-"O coś" czyli coś poważnego-detektyw Rafaella Santos
-Tak i to bardzo, nie wiem czy ujdę żywa z tego starcia
Machała rękami,żebym rozwinęła temat.
-Przed kolacją wpatrywałam się w "kocie ruchy" twojego brata-zbyt często używałam tego imienia na "N"-i tak wyszło że powiedziałam coś co wywołało ten zakład,mówiąc zwięźle powiedziałam że umiem lepiej i wtedy gdy zmywaliśmy naczynia zaczepił mnie i wrócił do tematu tańca-na jednym tchu-I ja głupia-klepnęłam siebie w czoło-rzuciłam mu wyzwanie w klubie żeby sprawdzić kto jest lepszy
-A co jeśli mój brat wygra?
-Zrobi co ze chce-dodałam tak cicho by Rafa nie usłyszała
-CO?!"zrobi co zechce" czy tyś kompletnie oszalała....Nie dziwię się że wpadłaś w kłopoty Alex
-Nie wiem jak z tego wybrnę....Improwizacja to najlepsza opcja jaka mi zostanie,nie umiem tańczyć i być wyluzowana jak on-dodałam i oparłam się w bez sił o ścianę
-Mój brat nie byłby taki....Chyba że w grę idzie zrobi co zechce,Wpakowałaś się i to nieźle.Mój brat tak szybko nie odpuszcza tym bardziej że....-Czy wszyscy coś przede mną ukrywają?
-Ty też!,proszę dokończ-próbowałam opanować krzyk
-chodziło mi o to że to coś poważnego tak mu rzucić wyzwanie-poklepała mnie po ramieniu-Idź do mojego bratanka na pewno się niecierpliwi-uścisnęła mi rękę
-A kiedy masz ten pojedynek?-zabije mnie jak jej powiem
-Dzisiaj wieczorem.....-czekałam na jej wybuch krzyku
-Że jak?! Chciałam pomóc ci się nauczyć tańczyć ale nie zdążę....-totalnie straciłam już motywacje do tego pojedynku-Tak jak powiedziałaś improwizacja to najlepsza opcja,nie obawiaj się będę ci towarzyszyć żeby mój brat wiesz....-zaczęła śmiesznie ruszać brwiami
-Dobrze rozumiem,dzięki za wsparcie-zaśmiałam się i przytuliłam się do niej
-Trzymaj kciuki-skinęłam do niej głową
Pokazała że będzie trzymać i zeszła na dół.
Złapałam za klamkę od pokoju Daviego i poczułam że mały stoi przy drzwiach.
-Czy ty nas podsłuchiwałeś?-zaśmiałam się i wzięłam małego w ramiona gdzie zaczęłam go łaskotać.
-Może troszkę-powiedział przez śmiech
Skończyłam bo widziałam że mały ledwo łapał oddech.Później bawiłam sie z Davim w sklep i wiele innych zabaw.Popatrzałam na zegarek 21:00 a mały zaczął ziewać.Postanowiłam że pora go położyć.
-Koniec na dzisiaj-złapałam go za rękę-czas sie kąpać
-Jutro też będziesz się ze mną bawić-zapytał ze śpiącymi oczami
-Jasne że tak-odpowiedziałam i skierowałam go od łazienki
Wstałam i ktoś o mało nie zwalił mnie z nóg otwierając drzwi.Był to kochany tatuś malca którego przed chwilą pognałam do łazienki
-Czy ty zawsze chcesz robić mi krzywdę-złapałam się za głowę
-Chciałem sprawdzić co u mojego syna-powiedział i wszedł do pokoju swojego syna-nie wiedziałem że akurat będziesz stała pod drzwiami
-A gdzie miałam być,obiecałam że pobawię się z nim po kolacji to dotrzymuje słowa,ZAWSZE dotrzymuje obietnicy
-Chyba pamiętasz o naszym zakładzie-przetarł ręce złowieszczo
-Jak mogłabym zapomnieć...-dodałam ironicznie
-Mój syn bardzo cię polubił-uśmiechnął się
-A ja go,masz niesamowitego syna-złapałam go za nadgarstek ale szybko zabrałam ją stamtąd jednak on ją podtrzymał i wyglądało to tak jakbyśmy trzymali się za ręce.
-Dziękuję,nie sądziłem że usłyszę takie słowa z twoich ust-dodał
-Tu słowa nie wystarczą,emanuje taką pozytywną energią że przy nim człowiek nabiera innego spojrzenia na niektóre rzeczy.....-czy ja gadam jak jakaś poetka? Ten człowiek ma na mnie bardzo dziwny wpływ
-Wow-ciepło się do mnie uśmiechnął i widziałam że jego oczy zrobiły się szkliste,czyżby Neymar wzruszył się na moje słowa?
-Nigdy nie słyszałem piękniejszych słów o moim synu-łzy spływały mu po policzkach a ja powstrzymywałam się by ich nie otrzeć lecz gdy spojrzałam w jego oczy uczucia wzięły górę,otarłam je i dotknęłam jego twarzy zapamiętując wszystko co w nim najlepsze.On stanął wryty,złapał moją rękę i splótł ze swoimi.Staliśmy zapatrzeni w siebie,w tym momencie mogłam umrzeć,to był gest którego nie spodziewałam się z jego strony,z każdym dniem odkrywam go na nowo,dla mnie jest idealny choćby nie wiem co zrobił.
***Neymar***
Po skończonej pracy przy zmywaku i rzuconym wyzwaniu przez Alex.Chwilę posiedziałem przed tv wszedłem na telefon sprawdzając Instagrama,Twittera i Facebooka ale nic nowego nie było.Zablokowałem go i poszedłem sprawdzić co u mojego syna,ciągnęło mnie w stronę Alex ale musiałem choć przez chwilę się powstrzymać.Gdy wchodziłem po schodach minąłem się z moją siostrą ale ona wskazała mi pokój Daviego,pewnie miała na myśli Alex-czytała mi w myślach.Głęboko odetchnąłem i otworzyłem drzwi ale coś pod nimi stało i nie omal kogoś nie uderzyłem.Gdy obróciła się do mnie,to była Alex,dobrze że nic takiego się nie stało.Jednak jej pytanie nieźle mną wstrząsnęło
-Czy ty chcesz zawsze robić mi krzywdę-zapytała trzymając się za głowę
-Chciałem sprawdzić co u mojego syna,nie wiedziałem że akurat pod drzwiami będziesz stała i że wogule tu będziesz-powiedziałem nieco wstrząśnięty
-A gdzie miałabym być, obiecałam Daviemu że po kolacji przyjdę się jeszcze z nim pobawić więc dotrzymałam słowa,ja ZAWSZE dotrzymuję słowa-powiedziała a mnie naszła ochota podrażnić ja trochę i przypomnieć o zakładzie
-Chyba pamiętasz o naszym zakładzie-potarłem złowieszczo ręce
-Jak mogłabym zapomnieć-dodała z wypisaną ironią na twarzy
Chciałem zmienić temat.
-Mój syn bardzo cię polubił-dodałem z uśmiechem
-A ja go,masz niesamowitego syna-złapała mnie za nadgarstek ja nie nie przepuściłem okazji że od razu ja zabrała a ja z tego skorzystałem i podtrzymałem ją,wyglądało to tak jakbyśmy trzymali się za ręcę
-Dziękuję, nie sądziłem że usłyszę takie słowa z twoich ust-powiedziałem z sercem walącym jak dzwon
-Tu słowa nie wystarczą,emanuje taką pozytywną energią że przy nim człowiek nabiera innego spojrzenia na niektóre rzeczy-powiedziała jak jakaś poetka
-Wow-nie mogłem wyrazić słowami jakie uczucia ogarnęły mnie w tamtej chwili,obdarzyłem ją takim uśmiechem jakim nigdy nikogo nie obdarzałem
-Nigdy nie słyszałem piękniejszych słów o moim synu-emocje wzięły górę i wzruszyłem się a po moich policzkach mimowolnie zaczęły spływać łzy,chciałem się odwrócić żeby Alex ich nie ujrzała ale było odwrotnie to jej ręka otarła je.Wpatrywałem się w nią nie dowieżając że to robi.Otarła mi je i robiła to z taką delikatnością.... dotykała każdej rysy mojej twarzy jakby chciała zapamiętać każdy jej szczegół...Zrobiłem to bo tak serce mi podpowiadało,złapałem jej rękę i splotłem ze swoimi,była to taka magiczna chwila że mógłbym w tym momencie umrzeć,liczyła się tylko ona i nie obchodziła mnie już jej przeszłość choćby nie wiem jaka ona była zawsze będzie mi przypominać tą chwilę.Oderwaliśmy się od siebie i zza drzwi łazienki wyłonił się syn Neymara. Był czyściutki i pachnący i uśmiechał się do nas.
-Teraz szybko do łóżka i spać-chwilkę go połaskotała Alex-widać że bardzo się polubili
-Posłuchaj się Alex-przytknąłem głową na znak że powinien tak zrobić
-Dobrze tato-mrugnął do mnie okiem
-Alex opowiesz mi bajkę-zapytał dziewczynę
-Jasne,z miłą chęcią-uśmiechnęła się do mojego syna
-W takim razie synku chodź do taty się pożegnać-usiadłem na łóżku i ucałowałem go na Dobranoc a Davi wtulił się we mnie
***Alex***
Neymar przed wyjściem pokoju spojrzał na mnie tak że o mało nie upadłam i w dodatku towarzystwie jego syna , na pewno chciał bym się przed nim tłumaczyła. Daviś jak się obróciłam dziwnie ruszał brwiami na znak że między mną a jego tatą coś jest.Ale prawda była taka że ja sama nie wiedziałam co między nami jest. Zaśmiałam się z jego min ale szybko go zganiłam i zaczęłam opowiadać bajkę. Davi po 10 min zasnął a ja na palcach opuściłam pokój małego wychodząc zamknęłam za sobą drzwi. Dopiero po opuszczeniu pokoju odetchnęłam z ulgą wydarzeń z dzisiejszego dnia. Mogłam przyznać to był niesowity dzień ale to co najgorsze dopiero miało się wydarzyć. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się na łóżku myśląc jak uda mi się wygrać ten pojedynek. Relaksowałam się ale ktoś dobijał mi się do drzwi. Ocknęłam się i otworzyłam drzwi stała w nich Jessica.
-Hej , hej-zobaczymy czy będzie taka szczęśliwa jak opowiem jej co mnie czeka
-Hej-ziewnęłam-Co cie tu sprowadza?-zapytałam ledwo co trzymałam się na nogach nie wiem czy starczy mi sił na pojedynek
-Dawno nie rozmawiałyśmy, od kiedy tu jesteśmy nie zamieniliśmy ani słowa-dodała nieco smutna
-Przepraszam ale ostatnio wiele się wydarzyło-dodałam
-Mów, mamy czas-powiedziała pełna energii
-Wiesz ta kłótnia z Neymarem,ale już się pogodziliśmy,poznanie Daviego, teraz ten zakład, a najgorsze jest to że ja padam z nóg....-powiedziałam na jednym tchu.
-Jaki zakład?
-Długa historia....,przed kolacją przechwalałam się że umiem lepiej, a później przy zmywaniu naczyń rzuciła mu wyzwanie bo doprowadzał mnie do szaleństwa! Mieliśmy umówić się do klubu i tam rozstrzygnąć kto jest lepszy, jeśli on wygra zrobi co zechce a jeśli ja wygram on przyzna że jestem lepsza od niego-opowiedziałam w skrócie
-Co zechce? Nie jestem Neymarem ale będzie to coś niezwykłego będzie lepiej jeśli pójdę z tobą-zawsze potrafiła mnie zmotywować
-Jasne,Rafa też pójdzie z nami,jako jego siostra może mieć na niego dobry wpływ-dodałam zrezygnowana
-Kiedy macie tą bitwę?-powiedziała bawiąc się bransoletkami na swoim nadgarstku
-Dzisiaj wieczorem-powiedziałam tak cicho jak potrafiłam
-Nie.....-pudło krzyknęła
-Co?! Chcesz ot tak tam pójść i przegrać? Oszalałaś na punkcie "Pan Boski Neymar"-totalnie
-Wiem ,ale co w takim razie ,odwołać i przyznać że jestem tchórzem,nigdy w życiu-dodałam
-Zawsze próbuje dobrze ci doradzać ale w takiej sytuacji pozostało ci tylko improwizować albo czekać na cud-dodała zrezygnowana i poklepała mnie po ramieniu
-To samo usłyszałam od Rafy,dzięki-powiedziałam i ponownie opadłam na łóżko,naprawdę to będzie mój koniec.
Nie mogłam się odprężyć jeśli ciągle w głowie mam ten pojedynek.Do pojedynku zostało mi 1h niewiele ale powinnam zdążyć.Podeszłam do szafy wybierając sobie strój na dzisiejszy pojedynek.Wyglądał tak:
Wyjęłam z szafy niebieski fullcapa i założyłam go tyłem do przodu tak jak w zwyczaju ma Neymar. Przed ubraniem się wzięłam 20min prysznic,lekko przejechałam tuszem po rzęsach i mogłam brać się z ubieranie. Ubranie zabrało mi 10min.Byłam gotowa.Gotowa ale na co?Na przegraną jeśli chciałbym przegrać wymyśliłabym jakaś wymówkę ale na co innego jestem gotowa. Nie chcę by Neymar pomyślał że jestem tchórzem i kłamczuchą.Tą drugą jestem i boje się do czego mnie ta cecha kiedyś doprowadzi.
***Neymar***
Wyszedłem z pokoju mojego syna muskając przy tym dłoń Alex.Ta chwila zostanie mi w pamięci do końca życia.A co do zakładu nie jestem taki i miałem opracowany plan co do dzisiejszego pojedynku.Mianowicie wogule tam nie pójdę,wiem że teraz przed nią wyjdę na głupka ale nie byłbym w stanie patrzeć jak Alex przegrywa.Wiem że za chwilę zejdzie i pojedzie do klubu ja przed nią pójdę do pokoju i będę tak długo siedzieć aż nie wyjdzie z domu.Siedziałem na telefonie i sprawdzałem Facebooka , Twittera, Instagrama ale nic ciekawego nie było.Zablokowałem telefon i odłożyłem go na stolik.Włączyłem tv ale jak na przekór też nic nie leciało.Gdy zaczęło się ściemniać udałem się szybko do pokoju bo usłyszałem głosy Rafy,Jess,Alex pewnie te 2 pierwsze będą ją wspierać ale chciałbym zobaczyć jej miny gdy dowiedzą się że się nie zjawie i ona wygrała walk-owerem. Powinienem pójść tam i powiedzieć że nie mogę tańczyć bo źle się czuję ale Alex zabiłaby mnie na miejscu przynajmniej tak dodam sobie czasu.Gdy się z nią zakładałem chciałem sprawdzić czy naprawdę przyjmie ten zakład i udało się nie stchórzyła.Zmieniła się,podjęła ryzyko bym tylko nie pomyślał że stchórzyła.Ta dziewczyna coraz bardziej mnie zadziwia.Jest jak wiatr raz wieje mocniej raz prawie wcale,znowu zebrało mi się na porównania zawsze tak jest jak za dużo myślę o Alex.Wracając do obecnej sytuacji......przed chwilą Alex Jessica i Rafa wyszły do klubu. Napisałem do Leo by do mnie przyjechał:
-Masz ochotę do mnie wpaść?
Na odpowiedź nie musiałem długo czekać
-Sam jesteś w pokoju? A Alex Rafa i Jessica?
-Pojechały do klubu....Opowiem ci wszystko tylko przyjedź
-Nie wiem w co ty się wpakowałeś ale za chwilę będę.
-Czekam.
Nic więcej nie odpisał a ja czekałem na Leo. Zdziwi się gdy mu o wszystkim powiem.
Po 5min ktoś zadzwonił do drzwi wiedziałem że to on więc krzyknąłem tylko -Wejdź!
Wszedł i przywitaliśmy się.
-Co takiego chciałeś mi opowiedzieć,znowu kłótnia z Alex?
-Nic z tych rzeczy ale to coś podobnego.Dzisiaj przed kolacją Alex przyglądała mi się jak tańczyłem i wtedy powiedziała że umie lepiej i dałem się podpuścić i gdy zmywaliśmy naczynia rzuciła mi wyzwanie w klubie a ja od początku chciałem ją tylko sprawdzić czy tym razem stchórzy czy nie.Nie stchórzyła i przed chwilą wyszła do tego klubu.Rozumiesz to? Chciała się poświęcić tylko dla tego żebym tylko źle o niej nie pomyślał,co za dziewczyna-przygryzłem wargę i rozpłynąłem się w obrazie twarzy Alex w mojej głowie.
-jak to zakład które jest lepsze w tańcu(czyt dzikich wygibasach)?
-No tak ale za chwilę wyśle sms Alex że jestem chory i wygrała a jak tutaj przyjedzie być może zabije mnie gdy zobaczy że jestem zdrowy ale zakład jest zakładem więc w twoim Rafy,Jessici i Alex towarzystwie przyznam że Alex jest lepsza ode mnie.
-Sms a nie możesz tam po prostu pójść i to powiedzieć?
-No nie bo by od razu zrozumiałaby że kłamię i to by nie było fair
-To nie jest Fair co teraz robisz ona myśli że się zjawisz a tak z niej kpisz
-nie kpię z niej,jest dla mnie bardzo ważna nie chciałem by wszyscy widzieli jak się ośmiesza
-Ty naprawdę ją kochasz...-powiedział do mnie leo
-A co nie widać jak bardzo,tym bardziej to co się jeszcze przed kilkoma godzinami wydarzyło.....to było takie magiczne-znowu przygryzłem wargę
-Jeśli tak mówisz to nie widzę przeszkód byś jej to powiedział-powiedział Messi
-Ja mógłbym wszędzie to wykrzyczeć ale to nie jest jeszcze pora-opowiedziałem
-Zostajemy tu jeszcze 1 dzień może jednak wyznaj jej co czujesz bo gdy wrócimy nie będziesz miał okazji....-czy on zawsze musi mieć rację?
-Nie wiem Leo,miałem takie myśli że zapomnę o jej przeszłości ale one nie dają mi spokoju-dodałem i uśmiech zniknął mi z twarzy
-Syn powiedział mi....Syn mi doradza ja naprawdę już świruje Leo,żebym Alex nigdy nie stracił bo jest wyjątkowa-powiedziałem
-Jesteśmy w twoim rodzinnym kraju,masz tu rodzinę, syna,Rafę nas no i Alex-doradził mi Leo-Jak wrócimy do Barcelony to ona wróci do pracy a my do treningów,jeśli chcesz się zadręczać jej przeszłością to twoja decyzja ale wnioskuję że wolałbyś być szczęśliwy i wyznać Alex co czujesz....-Naprawdę zawsze ma rację
-Jesteśmy tu prawie tydzień a ona wogule nic osobie mi nie powiedziała,gdy wpadłem na pomysł przylecenia tutaj miałem na myśli że Alex otworzy się przede mną a tu nic,kłótnia dopiero od 2 dni normalnie gadamy a pojutrze mamy wracać,będę musiał żyć z przeszłością Alex ale to nie jest jeszcze moment-naprawdę nie wiem co zrobię
-To twoja decyzja ale jeśli później w Barcelonie odważysz się dać jej ultimatum bo to jedyne wyjście to pamiętaj że my jesteśmy z tobą-dodał i poklepał mnie po ramieniu
-Zawsze umiesz mi doradzić i zmotywować-uśmiechnąłem się do niego
-Czas napisać sms do Alex......
******
Mamy XI rozdział bardzo przepraszam że tak długo czekaliście ale w tym tygodniu bardzo się działo i nie miałam czasu na dokończenie go w terminie jaki sobie wyznaczyłam. Mam nadzieję że zrekompensuje się tym rozdziałem za długie czekanie:) Czekajcie na next i czekam na wasze komentarze i opinie**** Czy Neymar zdobędzie się na odwagę i wyzna w Brazylii jeszcze swoje uczucia do Alex?


Jest piękny ^^. Niech ona powie mu wreszcie tą prawdę :D
OdpowiedzUsuńhttp://footballerwithdreams.blogspot.com/2015/08/wasnie-ruszyem-na-poszukiwania-prezentu.html
Zapraszam na kolejny rozdział :D
Dziękuję:)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńŚwietny,mam nadzieję że Alex wyzna prawdę Neymarowi a on powie jej co do niej czuje,czekam na next ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję
UsuńZapraszam na nowy rozdział --> http://jestes-moja-miloscia.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńhttp://footballerwithdreams.blogspot.com/2015/09/rozdzia-8-szczescie-przychodzi-wtedy.html
OdpowiedzUsuńzapraszam na kolejnego ! :D
Zapraszam na nowy rozdział :D http://jestes-moja-miloscia.blogspot.com/2015/09/rozdzia-11.html
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowy rozdział :D http://jestes-moja-miloscia.blogspot.com/2015/09/rozdzia-11.html
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowy rozdział :D http://jestes-moja-miloscia.blogspot.com/2015/09/rozdzia-11.html
OdpowiedzUsuń13 rozdział ;) --> http://jestes-moja-miloscia.blogspot.com/2015/09/rozdzia-13.html
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowy rozdział! :D -------->
OdpowiedzUsuńhttp://footballerwithdreams.blogspot.com/2015/09/rozdzia-9-najtrudniej-jest-ukryc-bol.html
http://footballerwithdreams.blogspot.com/2015/11/rozdzia-11-prawdziwa-przyjazn-przetrwa.html
OdpowiedzUsuńPo dość dłuższej przerwie zapraszam na kolejny rozdział! :D