niedziela, 15 listopada 2015

Rozdział XII

-Czas napisać do Alex
****Neymar***
SMS brzmiał tak:
"Nie przyjdę, źle się czuję, gdybym przyszedł to by było jeszcze gorzej. Chciałbym przyjść ale w takiej sytuacji nie mogę. Pomimo swojego nie przyjścia dotrzymam słowa"
Wiedziałem że Alex mnie po tym zabiję i będzie mnie nienawidzić tak długo póki nie zdobędę jej przebaczenia.
***Alex***
Gdy szłyśmy z dziewczynami na parkiet coś zadzwoniło mi w kieszeni. Skinęłam głową że za chwilę do nich dołączę. Usiadłam przy stoliku i odczytałam wiadomość. Gdy zrozumiałam jej treść czytając ją chyba z  5 raz, zachciało mi się wrzeszczeć i krzyczeć jednocześnie. Neymar stracił moje zaufanie, i trudno mu będzie je odzyskać. 
-Jak mogłam być tak głupia-puknęłam się w głowę - co za dupek, dzieciak,normalnie jak go zobaczę to uduszę gołymi rękami- wrzeszczałam wściekła. Rafa z Jessicą podeszły do mnie  przerażonymi minami. 
-Czemu tak wrzeszczałaś?-zapytała Rafa
-Jedno wytłumaczenie:Twój brat-krzyknęłam
Pokazałam jej wiadomość:
"Nie przyjdę, źle się czuję, gdybym przyszedł to by było jeszcze gorzej. Chciałbym przyjść ale w takiej sytuacji nie mogę. Pomimo swojego nie przyjścia dotrzymam słowa"
-To dlatego.... jak on mógł-nie dowierzała Rafa
- Też tak pomyślałam-walnęłam pięścią w chodnik na którym siedziałam
-Idziemy-powiedziała nieoczekiwanie Jessica
-Musisz to z nim wyjaśnić - dodała- pogadać o tym-skończyła
-Dobrze ale nie ręczę za siebie
***Neymar***
Zadzwoniłem do Leo by przyjechał. Ktoś zapukał do drzwi i nie musiałem zgadywać kto to : to był Leo. Otworzyłem mu i zaprosiłem do środka.
-A więc po co mnie tu ściągałeś?
-Bo zrobiłem wielką krzywdę i chyba domyślasz się komu-usiedliśmy na kanapie
-Nie... nie mów że Alex-przekręcił oczami- co tym razem?-zapytał Argentyńczyk
-Chodziło o zakład, przyjąłem go nie myśląc co za tym idzie, tak naprawdę nie sądziłem że Alex go przyjmie,myślałem że stchórzy i po to to wszystko by sprawdzić czy odważy się zaryzykować i przyjąć tą pieprzoną bitwę-powiedziałem zły na siebie przypominając sobie co ona teraz czuje. 
-Wiem co sobie pomyślisz że jej nie ufałem i masz racje ale tylko na początku bo nie sądziłem że wogule go przyjmie-dodałem
-I ty mówisz że ją kochasz? Neymar....-Leo jak zawsze miał rację
-Dupek ze mnie i wierz wolałbym nie być w swojej skórze gdy Alex wróci z nienawiścią do mnie - powiedziałem załamany
-Powinieneś jej powiedzieć że to tylko taka próba czy coś....-powiedział
-Chciałem ale gdy już  zorientowałem się było za późno. Nie chciałem jej tego zrobić ale zżerała mnie złość że nic o niej nie wiem-opadłem bez sił
-Może to czas byś wyznał jej co czujesz?
-Teraz.... to niemożliwe, gdyby to było takie łatwe-powiedziałem-gdybym jej tego nie zrobił wyznałbym jej dziś co czuje do niej-skończyłem
-Zrób to jak najszybciej bo pojutrze wylatujemy- poklepał mnie w ramie przyjaciel
-Masz jakiś pomysł by ją przeprosić?-zapytał Leo
-Błagać o przebaczenie, tylko to mi pozostało-powiedziałem i poszedłem po butelkę wody
-Alex ci wybaczy przecież.....-co on ukrywa
-Co? dokończ Leo-powiedziałem zaciekawiony
-Dowiesz się w swoim czasie-zaśmiał się a ja zrobiłem zdziwioną minę
-Co ty ukrywasz....-zmarszczyłem brwi
-Nic,kompletnie nic-śmiał się jak opętany
-Alex jest dla mnie bardzo ważna gdybym wiedział że miło mnie zaskoczy nie byłoby dzisiaj tego wszystkiego-nie miałem sposobu by przeprosić Alex
-Wiesz co-olśniło mnie-może jutro gdzieś pod wieczór pójdziemy wszyscy do klubu? Taki ostatni dzień tutaj-jestem geniuszem
-Co ty kombinujesz?-zdziwił się Leo
-Ostatni dzień tutaj musi być wyjątkowy i mam plan by taki się stał - powiedziałem  z rozmarzeniem w oczach
-Ach Neymar, bardzo ją kochasz widać to po tobie,w sposobie jak o niej mówisz, jak się przy niej zachowujesz-uśmiechnął się do mnie- jeśli nie chcesz jej stracić, to postaraj się o to by wybaczyła ci o co jej dzisiaj zrobiłeś-poklepał mnie po raz drugi po ramieniu
-Masz rację Leo, jak zawsze- zaśmiałem się po raz pierwszy w tym dniu- dzięki za radę-przybiłem z nim piątkę.
Teraz tylko czekać aż Alex wróci.
***Alex***
Droga do domu Santosów zajęła nam gdzieś 5 min. Nie miałam ochoty widzieć jak "11" tam siedzi jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło. Jessica musiała pchać mnie bym wogule stawiała kroki w stronę domu Rafy. W końcu doszłyśmy i od razu zaprotestowałam że ni wejdę tam, chyba że złapią mnie za ręce . Dziewczyny zbytnio się tym nie przejęły ale obiecały że będą mnie pilnować bym go nie udusiła. Rafa otworzyła drzwi i skinęła głową że mamy wejść. Weszłam i zawiesiłam torebkę n wieszak po czym trzasnęłam drzwiami tym samym dając znać że wróciłam. Chłopaki poderwali się i odeszli od gry. Gdy zobaczyłam twarz Neymara od razu obrzuciłam go nienawiścią. Nie chciałam jego słuchać potrzebowałam wszystko na spokojnie przemyśleć. Pobiegłam schodami na górę gdzie nikogo nie chciałam widzieć. Nie dane mi było nawet zacząć spokojnie odetchnąć gdy rozległo się pukanie do moich drzwi.
-Nie chce nikogo widzieć!-krzyknęłam
-Alex to my otwórz-powiedział znajomy głos
Zrozumiałam że koło Neymara stał Leo z Danim i nie powinnam tak na nich naskakiwać przecież to nie ich sprawa. Zwlekłam się z łóżka i przekręciłam klucz w zamku.
-Wejdźcie-wskazałam im ręką by weszli
-Alex wiemy że jesteś zła na nas....-zaczął Dani
-Na was wcale..... nie powinnam tak wrzeszczeć przecież to nie wasza sprawa i  dopiero dowiedzieliście się w ostatnim momencie-powiedziałam
-Dokładnie, jak przyjechaliśmy do Neymara to nie byliśmy świadomi co ci zrobił....-dodał Leo
-Rozumiem, nie jesteście niczemu winni-skończyłam
-Powinnaś pogadać z Neyem, wyjaśnić z nim tą sytuację
-Tak? To on mnie skrzywdził i to nie pierwszy raz, bardzo mi na nim zależy ale olał mnie tak jakbym nic dla niego nie znaczyła- opadłam na łóżko
- Zrozum go on nic o tobie nie wie i dlatego rzucił ten zakład bo nie wiedział co o tobie myśleć a gdy już zrozumiał że źle postąpił to było już za późno
-Mógł pofatygować się i powiedzieć mi tam w klubie że to wszystko ściema a nie wysyłać mi głupiego SMS-powiedziałam
-On żałuje że tak cię wystawił, przypomnij sobie co do niego czujesz, jak wiele dla ciebie znaczy i przemyśl sobie to wszystko na spokojnie
-Neymar ma szczęście że ma takich wspaniałych przyjaciół przy sobie-przytuliłam ich od siebie
-Zrób to, wybacz mu,przecież wiesz jak to jest z wami-mrugnął do mnie okiem i złapał za klamkę
by wyjść. Pożegnałam ich z uśmiechem ale gdy chciałam odprowadzić ich do drzwi ktoś stał w progu i widocznie podsłuchiwał. Gdy zobaczyłam kto to był, nie dziwiło mnie to ale przestraszyłam się że mógł to wszystko usłyszeć  o moich uczuciach do niego.
-Czy ty podsłuchiwałeś?.....Długo tutaj stoisz?-zapytałam lekko osłupiała
-Nie......z chwilę- dodał
Nie zamierzałam na niego patrzeć tym bardziej w tej chwili rozmawiać. Pożegnałam chłopaków i gdy chciałam zamknąć drzwi Neymar który cały czas się na mnie patrzał złapał mnie za nadgarstki.
-Musimy porozmawiać-powiedział-daj mi wyjaśnić....... to wszystko, nie zajmę ci długo-powiedział
-Wchodź, wiem i będziesz musiał się grubo tłumaczyć-zaśmiałam się i zamknęłam za nim drzwi 
-Słucham-usiadłam tak daleko jak mogłam od niego
-Uwierz że nie chciałem cię wystawić miało być zupełnie inaczej....-powiedział- gdy zorientowałem się że nie powinienem wogule rzucać takiego zakładu ale było już za późno. Nawet nie wiesz jak było mi głupio gdy przyjęłaś ten zakład-powiedział przysuwając się do mnie
-Nie ufasz mi Neymar!-krzyknęłam bo miałam powoli dość tej niezręcznej sytuacji
-Przyznaję się nie ufałem ci, ale wiedz że dawałaś mi takie znaki, myślałem że nie przyjmiesz go i będzie po sprawie ale ucieszyłem się go przyjęłaś ale zapomniałem ci powiedzieć że to wszystko była próba i wiem że straciłem twoje zaufanie ale....-miał szkliste oczy i mocno przeżywał to co się wydarzyło- przepraszam,bardzo żałuję tego co ci dzisiaj zrobiłem, wybacz mi-widziałam że próbował ukryć swoje łzy,kiepsko mu to wychodziło
-Neymar.....-ja też to wszystko dusiłam w sobie
-Nic nie mów-otarł łzy i wyjął telefon automatycznie dzwoniąc do kogoś..... 
Do kogo by o tej godzinie dzwonił?....Wiem Leo....
Siedzieliśmy w ciszy gdy Neymar wraz z Danim i Leo weszli do mojego pokoju.
-Chłopaki, jak wiecie zawsze dotrzymuję słowa i tym razem nie będzie inaczej
-Co ty....-zaśmiałam się gdy zrozumiałam o co chodzi
- Alex jako zwyciężczyni naszego zakładu go wygrała to przyznaję jest lepsza tanecznie.... ode mnie-z trudem to powiedział, a ja śmiałam się opętana, śmieszyła mnie mina chłopaków o słowach Neymara. Chłopaki dziwnie się na mnie spojrzeli patrząc na mój nieopętany śmiech.
-Co cię tak rozśmieszyło?-dodał uśmiechnięty Dani
-Wasza mina-spoważniałam by uwiarygodnić swoją wypowiedź.
-Tylko po to nas tu ściągałeś?- przyznałam im rację ponieważ było już późno
-Tak, musiałem no wiecie....-mrugnął do nich okiem
Chłopaki uśmiechnęli się do mnie i wyszli. A my zostaliśmy sami.
-I co wybaczysz mi?-zapytał, widziałam po jego oczach że jest już zmęczony
-Podejdź bliżej, spójrz mi w oczy i wyczytaj z nich odpowiedź-czekałam aż zbliży się do mnie
-I co widzisz?-zapytałam
-Są takie śliczne....głębokie, trudne coś z nich wyczytać-powiedział
-Przyjrzyj się dokładnie-staliśmy twarzą w twarz tak blisko....-powiedziałam ledwo łapiąc oddech
-Widzę coś ale nie jestem pewny-gładził mój policzek, doprowadzał moje zmysły do szaleństwa
-No i to prawda-uśmiechnęłam się szeroko
-Serio?-ujrzałam jego nieziemski uśmiech 
-Czy te oczy mogą kłamać? Jasne że tak-dostał kuskańca w bok
To co później działo się z Neymarem było szaleństwem. Zaczął mną kręcić i krzyczeć że mnie uwielbia i inne miłe rzeczy. Chciałam go przekrzyczeć i uciszyć ale nie dało się tak łatwo. Musiałam go jakoś uspokoić bo wszystkich obudzi.
-Już starczy, postaw mnie - walnęłam go w ramię
-Au.... to bolało-złapał się za obolałe miejsce
-Ucisz się bo wszystkich pobudzisz- próbowałam się opanować od uśmiechu
-Już - w końcu się uciszył i postawił mnie na Ziemię
-Tak lepiej, nie powinieneś krzyczeć takich rzeczy....-lekko się zarumieniłam
- Będę je krzyczał nawet i codziennie jeśli powiesz jedno słowo-złapał mnie za rękę ale szybko ją cofnęłam i widziałam że uraziło go to  że zabrałam rękę
-Nie musisz, wszystkich byś budził niepotrzebnie i tyle- dodałam jeszcze speszona jego krótkim dotykiem
Przeciągnęłam się i ziewnęłam w między czasie naszej rozmowy
-Powinienem już iść, powinnaś się wyspać-mrugnął do mnie okiem
-Nie idź, zostań jeszcze ze mną, niepotrzebnie będziesz hałasował tu na korytarzu-ucięłam
-Pójdę na pacach,a ty powinnaś odpocząć późno się zrobiło-złapał za klamkę w zamiarze wyjścia
-Nie odpowiedziałeś......-powiedziałam z lekkim zgrzytem w głosie
Spojrzał na mnie ze smutnymi oczami i odsunął się od klamki
-Dobrze-westchnął
Uśmiechnęłam się szyderczo i wgramoliłam się do łóżka. Wskazałam miejsce Neymarowi by położył się koło mnie a on zaśmiał się
-Chodź połóż się koło mnie- powiedziałam lekko speszona jego widokiem
-Ale my... no wiesz....nic w stylu......-jąkał się
-Nie no.... chcę byś tylko położył się koło mnie nic więcej-zaśmiałam się
Przytaknął głową i po chwili poczułam jego obecność. Był tak blisko, po raz drugi taka sytuacja, odwróciłam się do niego i leżeliśmy twarzą w twarz. Zasnął-przynajmniej tak myślałam. Wzięłam telefon z szafki i zrobiłam kilka zdjęć jak śpi . Taki mały haczyk w razie w-powiedziałam sobie w myślach.
Obserwowałam każdy minimalny ruch Neymara, był idealny, spał tu tak po prostu jak gdyby nigdy nic, jakby tej kłótni wogule nie było, a między nami byłoby zupełnie normalnie. "Normalnie"-nie wiem czy w naszym przypadku tak się da- stwierdziłam. Zasnęłam z uśmiechem na ustach. Po kilku godzinach snu coś lub ktoś mnie obudził. Coś się poruszyło a gdy potarłam oczy widziałam że Neymar wymyka się z mojego pokoju
-Już uciekasz?-patrzałam na niego  z przymrużonymi oczami
-Tak,śpij jeszcze wcześnie-mrugnął do mnie
-Nie....chodź tu-westchnęłam
-Powinienem już wracać-dodał
-Jak zawsze ty wiesz lepiej-mruknęłam
Nic nie odpowiedział i wrócił lecz już nie do mnie ale na fotel
-Nie będzie ci wygodnie chodź tutaj-zaśmiałam się
-Nie już tyle tutaj odpocznę-odpowiedział
Więcej już nic nie usłyszałam. Zapadłam w sen i to taki z którego nie chciałam się obudzić. Mój sen przerwały wołania chłopca jak odzyskałam ostrość ujrzałam że to Davi. Podniosłam się i zobaczyłam że Neymara nie ma a na dodatek wysyła na pobudkę swojego syna
-Alex, Alex obudź się-te wołania usłyszłam
-Już, ok obudziłam się-uciszyłam go
-Davi, tatuś cie tu wysłał do mnie?- wiedziałam że tak
-Może...Nie...no dobra tak ale nie krzycz na niego tak jak wczoraj ok?-powiedział smutny
-Słyszałeś.....Mówiłam żebyśmy wyjaśnili sobie to rano ale chciał w nocy jak jego dziecko już spało-mówiłam sama do siebie- Przepraszam Davi, nie powinniśmy tak krzyczeć poza tym myśleliśmy że już śpisz i nas nie usłyszysz....Przepraszam-uklękłam przy nim i przytuliłam go
-Nie ma za co przepraszać jeśli przyrzekniesz że nigdy więcej nie będziesz krzyczeć na mojego tatę dobrze?-powiedział to z takimi dużymi oczkami
-Oczywiście-z uśmiechem na ustach przytuliłam go mocno do siebie-Wiesz że oczka masz po tatusiu?- przypatrywałam się mu
-Wiem-dodał z uśmiechem-to działa na dziewczyny
-No nie czysty Neymar!-krzyknęłam ze śmiechem
-Tatuś to dobry człowiek
-Najlepszy na świecie ale niech to pozostanie między nami ok?-mały skojarzy że kocham jego tatusia
-Podoba ci się mój tatuś?-zapytał z palcem w buzi
Zarumieniłam się
-Bardzo tylko nie mów o tym tatusiowi ok?-mrugnęłam do niego-taki nasz mały sekrecik-uśmiechnęła się do niego
-Jasne nie wydam cię,jesteś super-ucałował mnie w policzek
-Dziękuję-dodałam
-A teraz leć na dół na śniadanie ciocia Marcela ma dla ciebie naprawdę coś dobrego-powiedziałam
Mały przytulił się do mnie i pobiegł na dół na śniadanie
Podeszłam do szafy i nie wiedziałam co ubrać. W końcu zdecydowałam się na to
Włosy związałam w niezgrabnego koka i rzęsy szybko przeleciałam tuszem do rzęs. Miałam pewien plan ale do tego potrzebna była mi Rafa.
Zapukałam do jej pokoju a Brazylijka szybko mi otworzyła
-Jest taka sprawa...-zaczęłam
-Co mój brat znowu zrobił bo jak mniemam to chodzi właśnie o niego co nie?
-Tak ale to już nieistotne
-Co....a już wiem.... te krzyki wczoraj dogadaliście się wczoraj,wyjaśnił ci to wszystko?
-Tak i między nami jest już ok ale rano nasłał Daviego by mnie obudził a gdy otworzyłam oczy już go nie było przy mnie-powiedziałam
-Był z tobą przez całą noc?-uniosła pytająco brew Rafa
-Chciałam by był ze mną, gadaliśmy i tak ogólnie nie chciałam się z nim rozstawać
-Alex....niedługo będziemy rodziną-krzyknęła Rafa
-Do tego nie dojdzie tak szybko.....-nie podzielałam jej entuzjazmu
-Ty jak zawsze przy tym samym..... Zaryzykuj, mój brat wie jak wiele dla ciebie znaczy jako przyjaciel-podkreśliła- Miłość działa cuda, przemyśl to-powiedziała
-Tylko z tym przyszłaś?
-Chcę byś pomogła mi się zemścić na twoim bracie za wykorzystywanie swojego syna i uciekania bez słowa z mojego pokoju-zaśmiałam się
-Ok czego potrzebujesz
-Kubeł wody i śmietanę
-Załatwione
Po 5 min stałyśmy pod drzwiami od pokoju Neymara
Weszłyśmy tak cicho jak się dało. Gdy weszłam coś mnie uderzyło, jakbym już tu była a nigdy nie wchodziłam do pokoju Neymara. Odsunęłam uczucia na bok i wysmarowałam Neymara śmietaną. Zrobiłam kilka zdjęć na pamiątkę i następnie oblałam go kubłem zimnej wody po całej jego twarzy spływała śmietana. Obudził się jak opętany z wielkimi z oszołomienia oczami. Otarł oczy i widział że śmieszy nas jego postawa
-Co to było? i za co?
-Zemsta za dzisiaj , dobrze wiesz o co chodzi-mrugnęłam do niego okiem
-Ach tak to, wciągasz jeszcze w spisek moją kochaną siostrzyczkę....-podszedł do Rafy i zaczął ją ściskać była cała od śmietany
-Uciekaj-krzyknęła Rafa
Wzięłam nogi za pas i z całych sił jak tylko umiałam uciekałam przed Neymarem ale jako piłkarz był o wiele szybszy. Gdy skończyły mi się siły dorwał mnie i złapał za nadgarstki. Cwaniacko się uśmiechał i czekał aż będzie mógł się zemścić. Staliśmy twarzą w twarz, nasze twarze dzieliły milimetry. Neymar wpatrywał się we mnie a ja nie mogłam opędzić się od szybkiego bicia serca i przyspieszonego oddechu. Było mi gorąco pomimo zimna ze strony mokrego Neymara. Stał i nic nie robił na dodatek uśmiechał się.
-Odegrać się czy nie...-zaśmiał się
-Neymar...jesteś cały mokry....-piszczałam-puść mnie proszę.....zrobię dla ciebie wszystko....-byłam gotowa na wszystko
-Wszystko?-podrapał się po głowie-niech pomyślę.....
-Neymar!
-Nie mam żadnego pomysłu może taki jeden ale to......-zbliżył swoją twarz do mojej
Gdy niemal dotykaliśmy się nosami ktoś nam przerwał był to Davi
-No na co czekasz pocałuj ją!-powiedział mały zasłaniając oczy
-Tatuś pocałuje Alex przy innej okazji-zrobił dzióbek do mnie
Odsunęłam się od Neymara i zaczęłam łaskotać Daviego.Uroczy z niego synek chciałbym mieć takiego w przyszłości. Wpadłam na pomysł jak spędzić ten ostatni wieczór tutaj.
-Neymar -złapałam go za rękę
Zdziwił się ale mocniej uścisnął moją dłoń-Tak?-uśmiechnął się
-Tak sobie myślałam że może ten ostatni wieczór tutaj poszlibyśmy całą paczka do klubu co ty na to?-zaczęłam się bawić palcami
-Świetny pomysł-wziął mój podbródek do góry
- To może za 1h co?-zaproponowałam odchodząc
-Może być wyrobisz się?-poruszał śmiesznie brwiami
-Oczywiście, gorzej z Rafą wiesz jak ona się długo przygotowuje.....-zaśmiałam się
-Nią się nie przejmuj zajmę się nią-powiedział
Pobiegłam schodami do góry przygotowywać się do wyjścia. Wzięłam gorącą kąpiel,nasmarowałam się olejkami i zabrałam się za ubieranie. Po długim wybieraniu przygotowałam sobie to

 Spryskałam się ulubionymi perfumami i byłam gotowa
-Jest idealnie-powiedziałam przeglądając się w lustrze
Uśmiech widniał na mojej twarzy bardzo wyraźnie i nie zamierzałam tego wieczoru go stracić choćby nie wiem co. Postanowiłam jeszcze przed wyjściem zahaczyć o pokój Daviego. Zapukałam i weszłam. Mały akurat bawił się piłką
-Hej Davi....-usidłam na jego łóżku
-Ślicznie wyglądasz-powiedział.
Zarumieniłam się,taki komplementujący jak tatuś. Nawet teraz myślę o Neymarze.
-Dziękuję przystojniaku-poczochrałam go po główce
-Nie zepsuj jej!-naburmuszył się
-Neymar- zaśmiałam się-normalnie jak Neymar- nie mogłam się opanować
-Tata ma szczęście że cie ma-powiedział i podszedł do mnie
-Tak,wielkie szczęście-przytaknęłam mu
-Mam nadzieję że będziecie razem i będę mógł nazywać cię mamą-przytulił się do mnie a mi popłynęły łzy,łzy wzruszenia,co ten dzieciak ze mną robi....
Szybko je otarłam by mały nie widział i by makijaż mi nie spłynął
-Tata powiedział że......-zamknął się i speszył bo kogoś zauważył.Odwróciłam się i zobaczyłam odstawionego Neymara,przeszyły mnie ciarki. 
-Co tata-na złość mu
Uśmiechnął się i nic nie powiedział
-Tata powiedział że Alex mogłaby już zejść na dół bo już jesteśmy gotowi-odezwał się męski i aksamitny głos Neymara
-Dobrze,już schodzę-tym razem powiedziałam to do taty Daviego
Odeszłam w cień bo Davi podszedł do taty i coś powiedział czego ja nie mogłam zbyt dobrze usłyszeć
-Tato(Alex to wyjątkowa dziewczyna, ma wielkie serce i bardzo się do niej przywiązałem, wiem że ją kochasz i niech będzie z tobą szczęśliwa tato)
Ucałował go w głowę i mocno przytulił
-Synku(zrobię co mogę by byśmy byli razem, zauważyłem to już pierwszego dnia gdy się spotkaliście, nawet nie wiesz jak bardzo ją kocham). Po tym uśmiechnęli się do mnie i Neymar zamknął drzwi od pokoju Daviego.
-Wyglądasz jak gwiazda-spojrzał na mnie
-Dziękuję-pocałowałam go w policzek-ale daleko mi do gwiazdy-zeszłam na dół
Za chwilę zszedł Neymar i czekaliśmy na Rafę.
Neymar ciągle patrzył się na mnie. Peszyło mnie to i jednocześnie pochlebiało. Ten wieczór zapowiadał się wyjątkowy
Po 10 min Rafa do nasz zeszła
-Jaka królowa tutaj stoi-powiedziała Rafa
-Jedna już przyszła- odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niej
-Jeśli jesteście gotowe idziemy?-zapytał elegancki Neymar
Wystawił swoje ramię a my z Rafą podjęłyśmy się jego
Droga zajęła nam ok 15 min. Miły spacer we wspaniałym towarzystwie. Ujrzeliśmy drzwi klubu i tak jak było napisane"Melhor" taki był. Weszliśmy i było strasznie elegancko jak na klub. Nazwa to potwierdzała. Usiedliśmy przy stoliku. Ktoś zasłonił mi oczy, próbowałam rozpoznać ale nie mogłam zgadnąć
-Shakira? -zapytałam
-Mam babskie dłonie?-zapytał ironicznie
-Dani-odwróciłam się na krześle
Ujrzałam jego rozpromienioną twarz i i przywitaliśmy się długim uściskiem
Oczywiście resztę chłopaków też musiałam przytulić na powitanie. Później wszyscy ruszyliśmy na parkiet. Tańczyliśmy w grupie,każdy obok każdego, nawet nieraz Dani popychał Neymara żeby było śmiesznie. Po kilku godzinach nogi mi padały i poszłam do stolika. Razem ze mną poszli też Rafaela, Neymar,i Dani. Napiłam się Tequili razem z tą trójką. W pewnym momencie puścili wolne piosenki a moje przyjaciółki zbliżyły się do swoich ukochanych. Wpatrywałam się w nie z trochę smutnym uśmiechem ponieważ chciałam aby ktoś patrzył i obejmował tak jak Gerard i Leo na Anto i Shakirę.
Odwróciłam się i ujrzałam za sobą Neymara wpatrującego się we mnie. Uśmiechnęłam się i pomachałam mu przed twarzą by się ocknął
-Neymarrrr...-zaśmiałam się
Potrząsnął głową i odezwał się
-Tak....-powiedział i spojrzał tak podniecająco że aż mi dech w piersiach zanikł.
Wróciłam do stolika i rozgadałam się z Rafaelą. W końcu znowu ktoś zasłonił mi oczy, raz Dani a drugi....Nie lubiłam gdy ktoś to robił z zaskoczenia i akurat w tym klubie.
Złapałam za dłonie i próbowałam skumać kto to jest.Poznałabym te dłonie nawet nawet na końcu świata
-Neymar.....-zagryzłam wargę
-Zgadłaś,jak się domyśliłaś?-zapytał mnie z błyskiem w oczach
-Po prostu nikt inny by mi tak nie zrobił...-zaśmiałam się
-Idziesz zatańczyć?-zapytał z oczami wbitymi w podłogę
Podniosłam jego brodę by na mnie spojrzał
-Nie wiem czemu się peszysz, przecież miałeś setki dziewczyn, wyrywałeś je swoim bajeranckim i czarującym uśmiechem a przy mnie zachowujesz się zupełnie inaczej.....-wstałam od stołu
-Tak?Nie zauważyłem....-znowu odwrócił się
-Odwracasz wzrok....Neymar....chodź-pociągnęłam go za sobą
-Co się stało z tym pewnym siebie Neymarem, tym znanym kobieciarzem który zmienia kobiety jak rękawiczki.....-powiedziałam
-Wierzysz że taki jestem?-powiedział ze smutkiem w oczach
-Nie...-podeszłam do niego-po prostu zdziwię się twojemu zachowaniu, jesteś inny niż piszą cię w brukowcach,to co piszą to tekst kłamstw i nic więcej nigdy nie wierz w te plotki...-uśmiechnęłam się
-To czemu tak  wcześniej mówiłaś?
-Bo jesteś....taki wyjątkowy przy mnie, nie poznaje cię nieraz dlatego zdziwię się,ale to jest niesamowite poznawać kogoś z innej strony każdego dnia-złapałam go za rękę-to wszystko jest jak jeden wielki sen ale jedno jest prawdziwe to że jesteś sobą w tym momencie ze mną i to się liczy-przetarłam jego policzek
Widziałam że się wzruszył, a gdy facet się wzrusza to ja też-taka już po prostu jestem
Ruszyłam na parkiet, Neymar miał iść tuż za mną bo z tego co widziałam nie miał innej opcji.
***Neymar****
Chłopaki wypchnęli mnie bym poszedł do Alex.Zakryłem jej oczy i zastanawiałem się czy zgadnie że to ja
-Neymarrr....-z zagryzioną wargą odwróciła się do mnie
-Zgadłaś, jak się domyśliłaś?-zapytałem ją
-Po prostu nikt inny by mi tak nie zrobił...-zaśmiała się
Teraz albo nigdy
-Idziesz zatańczyć?-zapytałem ją z oczami wbitymi w podłogę,nie to że bym się bał ale ona jest wyjątkowa i nigdy nie sądziłem że będę się peszył prosząc dziewczynę do tańca. Alex podniosła mój podbródek i nie miałem innego wyjścia jak spojrzeć na nią.
 -Nie wiem czemu się peszysz, przecież miałeś setki dziewczyn, wyrywałeś je swoim bajeranckim i czarującym uśmiechem a przy mnie zachowujesz się zupełnie inaczej.....-wstała od stolika
-Tak?. Nie zauważyłem.....-powiedziałem odwracając wzrok,chciałem właśnie tego uniknąć by nie sądziła że jestem takim"kobieciarzem"
-Odwracasz wzrok....Neymar....chodź-pociągnęła mnie za sobą
 -Co się stało z tym pewnym siebie Neymarem, tym znanym kobieciarzem który zmienia kobiety jak rękawiczki.....-powiedziała
Serio tak o mnie myślała,nie to nie prawda....
-Wierzysz że taki jestem-zabolało mnie serce że być może tak myślała o mnie
 -Nie...-podeszła do mnie-po prostu zdziwię się twojemu zachowaniu, jesteś inny niż piszą cię w brukowcach,to co piszą to tekst kłamstw i nic więcej nigdy nie wierz w te plotki...-uśmiechnęła się szeroko
-To czemu tak wcześniej mówiłaś?-miałem nadzieję że to co mówiła nie jest prawdą
 -Bo jesteś....taki wyjątkowy przy mnie, nie poznaje cię nieraz dlatego zdziwię się,ale to jest niesamowite poznawać kogoś z innej strony każdego dnia-złapała mnie za rękę-to wszystko jest jak jeden wielki sen ale jedno jest prawdziwe to że jesteś sobą niż wszyscy inni mogą sobie myśleć a w tym momencie jesteś tutaj  ze mną i to się liczy-przetarła mój policzek
Nie zdążyłem jej podziękować za te słowa ale moje łzy wzruszenia to wyraziły
Ona otarła je i wskazała głową że mam iść z nią na parkiet. Nie miałem innego wyjścia chłopaki zagrozili że powiedzą wszystko Alex tak głośno że cała Barcelona usłyszy. Szedłem zapatrzony w Alex jak w hipnozie jakieś.Przyciągała i czarowała mnie jednocześnie. Codziennie dziękuję Bogu że mi ją zesłał a dzisiaj ma być tego kumulacja jestem w stanie wyznać jej co czuję do niej. Alex weszła na parkiet ale ktoś mi przeszkodził i zagrodził drogę na parkiet. Była to kobieta której nie chciałem widzieć do końca swojego życia.
-Kochanie....-przysuwała się do mnie- przez to wszystko zrozumiałam jak bardzo cię kocham i chcę byśmy do siebie wrócili-była jeszcze bliżej,nie podobało mi się to
-Co?! Najpierw wyjeżdżasz bez słowa później zrywasz ze mną przez SMS a teraz chcesz byśmy do siebie wrócili, czy ciebie totalnie powaliło?-krzyknąłem niemal
-Kotku,wiesz że nie chciałam ale wiesz taka jest praca modelki....-przyciągnęła mnie do siebie mocno ale wyrwałem się
-Nie dotykaj i wogule nie zbliżaj się do  mnie!-powiedziałem
-Wiem że też jeszcze mnie kochasz przecież gdybyś już mnie nie kochał miałbyś już kogoś-rozglądała się-ale jak widzę nikogo nie masz więc.....-podeszła do mnie i zaczęła mnie całować zachłannie, próbowałem się wyrwać lecz na nic za mną stały jakieś gostki jej sługusy na pewno. Za każdym razem gdy się odrywałem ona podchodziła bliżej i całowała dalej. Nienawidziłem jej i zawszę będę jej nienawidził za to co kiedyś i teraz robi. Miałem nadzieję że Alex tego nie zobaczy.
***Alex** 
Zatraciłam się w rytm muzyki i tańczyłam dopóki nie zobaczyłam że nie ma przy mnie Neymara. Obróciłam się by zobaczyć gdzie jest a gdy w końcu ujrzałam go zachciało mi się płakać. Całował się z jakąś laską. Nie widział moich łez ale dość tego.Chłopaki zatrzymali mnie przy barze
-Zabij....-nie dokończyłam bo kogoś ramiona mnie zatrzymały. Leo,to on mnie otulił.
-Nie warto...... to jego była,ale nie bądź zła on się wyrywał ale jej ochroniarze mocno go trzymają,
-Wyrywał? Tak bardzo to widać!-
-Alex stój!-krzyknęła Anto
-mam tak stać i nic z tym nie zrobić? Mam tego dość że wiecznie mnie rani.....
-Co zamierzasz zrobić?-zapytała Shakira
-To co by każda dziewczyna zrobiła-powiedziałam ze łzami
Nikt więcej mnie nie zatrzymał a ja miałam wolną drogę by dać nauczkę Neymarowi raz na zawsze.
Zobaczyłam to na żywo oczy. Całował oddawał każdy jej pocałunek....
Podeszłam oderwałam zdziwionego Neymara od tej pieprzonej laski i spoliczkowałam go.Tak mocno że został czerwony ślad. Odeszłam od nich ze łzami w oczach. Neymar krzyczał że mi to wyjaśni ale w tym momencie nie chciałam tego słuchać. Po raz kolejny człowiek który jest dla mnie cholernie ważny rani moje serce. Nawet się nie opierał! Była Neymara....ta chyba obecna. Pobiegłam do łazienki gdzie usiadłam i zaczęłam gorzko szlochać. Najgorszy wieczór w moim życiu. Przybiegła do mnie Jessica
-Wszystko widziałam... jak tak mógł...-usiadła koło mnie
-Myślisz że ja wiem? Nie próbował nawet się jej opierać..... Na moich oczach rozumiesz to?.....
 Człowiek którego kocham stał na moich oczach i całował jakąś laskę. Dla normalnej osoby byłoby to już do nie zniesienia. Pragnęłam nie widzieć już nigdy więcej Neymara. Mówiłam i płakałam jednocześnie. Zdziwiłam się Jessice że coś rozumiała z tego bełkotu. Jessica bacznie mnie wysłuchała i przytulała mówiąc że będzie dobrze. Moje serce z każdą chwilą coraz bardziej pękało na milion kawałków.
***Neymar***
-W końcu z całych swych sił oderwałem się od tej kobiety.
-Nigdy więcej nie waż się mnie całować. Słyszysz? Nigdy!-Odszedłem od niej i udałem się na taras gdzie chłopaki jak widać czekali na mnie
Usiadłem na jednym z krzeseł i nie wiedziałem co myśleć o tym wszystkim a co najgorsze nie miałem sposobu by błagać Alex o przebaczenie.
Osunąłem się na krześle i zakryłem twarz wtedy odezwał się głos
-Stary co to było?-powiedział Geri
-Bruna pojawiła się znikąd ze swoimi koleżkami i od tak na środku klubu zaczęła mnie całować!-krzyknąłem i złapałem się za głowę.
-Widziałeś jak Alex zareagowała na to?-powiedział Dani
-Tak uderzyła mnie  w twarz i nie dała mi nic wyjaśnić!-opadłem na krzesło
-Po tym jak widziała że się całowaliście nie dziwię się jej....-powiedział Leo
-Trzymali mnie od tyłu....Nie mogłem nic zrobić!-po moich oczach spływały łzy- Gdybym wcześniej powiedział co czuję do niej  to by tego dzisiaj nie było-powiedziałem
-Nie chciałem by ten wieczór tak się skończył..... Chciałem jej dzisiaj powiedzieć jak wiele dla mnie znaczy, to miał być nasz wieczór-westchnąłem
-Jutro jest ostatni dzień, jeszcze nie wszystko stracone-dodał mi otuchy Leo
-Nie wszystko? Właśnie odwrotnie, po dzisiejszej akcji więcej się do mnie nie odezwie!-powiedziałem krzycząc- Serce mi pękło gdy ujrzałem jej łzy z mojej winy- moja twarz posmutniała
-Moje wszelkie szanse do Alex w tym momencie legły w gruzach-powiedziałem-teraz jeszcze czeka mnie rozmowa z Jessicą i daje słowo moją siostrą-dodałem na koniec ponieważ przez drzwi na taras weszła Jessica
-Nie wiem...- szła ze złą miną- ale serio nie ręczę za siebie-była coraz bliżej a ja się odsuwałem
-Za nim coś zrobisz daj mi wyjaśnić....-uspokoiłem ją
-jest tu coś wogule wyjaśniać? Całowałeś się z inną na oczach Alex!-podeszła do mnie
-Myślisz że tego chciałem? Jej ochroniarze trzymali mnie od tyłu jak nikt nie widział! Nie miałem jak się opierać dopiero jak Alex mnie odsunęła mogłem się od niej oderwać- powiedziałem
-Nawet nie wyobrażaj sobie co ona w tamtym momencie czuła bo i tak nie zrozumiesz.....-odwróciła się ode mnie
-Myślisz że mi serce nie pękło gdy ujrzałem jej zapłakaną twarz? Że nie mam serca i ciągle tylko potrafię ranić co? Otóż nie, każdą kłótnię i moment w którym ją raniłem strasznie przeżywam, nie jest łatwo pozbierać się po kłótni z osobą która bardzo wiele dla ciebie znaczy.....-podszedłem
-Czyli to że nie mogłeś się od niej oderwać to  znaczy że jej ochroniarze cię trzymali od tyłu tak?- stanęła przede mną
-Tak-westchnąłem
Usiadłem na krzesło a tuż obok Jessica
-Wiem że straciłem wszystkie szanse u Alex ale jak ona......no wiesz-głos ugrzązł mi w gardle
-Na początku tragicznie nie dała się uspokoić ale z lecącymi minutami coraz lepiej, może wasza sytuacja w tym momencie nie jest najlepsza ale wiedz że ci wierzę i ty przestań się zadręczać wszystko się ułoży tylko daj czas Alex by to wszystko musiała sobie jakoś przemyśleć i poukładać-przytuliła się do mnie a ja mocniej ją objąłem bo robiło się  już zimno. 
-Neymar...-zaczęła Jessica
-Tak-spojrzałem na nią
-Jesteś wspaniały i taki idealny...-powiedziała a mi zaszkliły się oczy
-Nie jestem,widzisz jak ranię Alex-z mojej twarzy zniknęła nadzieją którą jeszcze przed chwilą miałem
-To się wszystkim zdarza ale to jak powiedziałeś o tym jak to przeżywasz i nie ukrywasz swoich emocji to cecha człowieka 1 na 1000000, ciągle walczysz o Alex, robisz wszystko by była szczęśliwa, pomimo kłótni zawsze prosisz o wybaczenie, jesteś cierpliwy co do jej uczuć, i  co najważniejsze jesteś strasznie kooochany-powiedziała
W tym momencie zabrakło mi słów i z moich oczu popłynęły łzy
-Ty płaczesz....ooooo jeszcze bardziej uważam że jesteś idealny-mocno się we mnie wtuliła i otarła mi łzy
-Jessica jesteś najlepszą przyjaciółką jaką Alex jak i ja mogłem sobie wymarzyć-ucałowałem ją w głowę
-Powinniśmy się już zbierać-powiedziała wchodząca Shakira
-Tak-powiedziała Jessica i zeszła z koca na którym siedzieliśmy 
Stanąłem za nią i próbowałem pozbierać myśli co do dzisiejszego wydarzenia
Chłopaki rozśmieszali mnie w drodze do wyjścia a mi nie uśmiechało się widzieć znienawidzonej twarzy Alex wobec mnie. Tak jak sądziłem Alex stała w towarzystwie Rafy i Anto obejmujących ją. Przez głowę przebiegła mi myśl by podejść do niej ale Anto z Rafą kiwały głowami że nie warto narazie mi do niej się zbliżać. Lekko spuściłem głowę i udałem się w grupie przyjaciół do domu. Droga zajęła nam ok 20 spokojnych minut. Świeże powietrze dobrze na mnie działało. Przez całą drogę nie spuszczałem wzroku z Alex.Szedłem z tyłu razem z Leo. Doszliśmy do domów wspólnie wstąpiliśmy do mnie.
-Świetnie się dzisiaj bawiłem-powiedział na tą głuchą ciszę
-Tak ja też... -zawtórowała mu Shakira
-Chcecie coś do picia?-podszedłem do lodówki
-Wodę,i sok przynieś-powiedziała Anto
Wziąłem 7 szklanek i duży dzbanek z sokiem. Postawiłem na stole i każdy podchodził po sok albo wodę. Jedna szklanka była nietknięta, Alex nie wzięła, od razu pobiegła do pokoju a Rafa za nią. Usiadłem  na kanapie a obok Leo z Anto
-Czemu Alex tak od razu poszła na górę?-zapytałem znając odpowiedź
-Nie chciała cię oglądać...-powiedziała cicho Anto
-Nie musisz tego ukrywać, wiem to-odparłem- Przez całą drogę szła tuż obok ciebie Anto mówiła coś?.... o mnie.....?-zapytałem
-Mówiła że jak tylko wróci do domu to do końca dnia nie chce cię widzieć, próbowałam jej wybić do głowy że powinna z tobą porozmawiać ale nie chciała mnie słuchać.... wiesz jak to z nią jest....musi to na spokojnie przemyśleć, trudno jest jej w tej chwili no wiesz siedzieć w gronie gdzie ty będziesz siedział i ze smutkiem w oczach błagał o przebaczenie, nie ma na to teraz siły i nie wiem kiedy znowu będzie miała,dzisiaj to było przegięcie, przeżyła dzisiaj  duży cios i dlatego tka od razu uciekła od nas-skończyła Anto i przytuliła się do Leo
-Wszystko spieprzyłem wiem....-złapałem się za głowę- żeby Alex wcześniej wiedziała co do niej czuję to nie byłoby dzisiaj tej przykrej sytuacji....-biłem się w czoło

-Jeszcze nie wszystko stracone, Bóg jeden wie jak Alex postąpi ale wiedz na pewno wybaczy, tak samo jak ty Alex to strasznie przeżywa ale ma miękkie serce i potrafi wybaczać-przytuliła mnie Anto
-Dziękuję Anto-uścisnąłem jej rękę- Leo to szczęściarz-uśmiechnąłem się do przyjaciela
-Tak-walnęła go- auuu bolało-zaśmiał się ale pocałował ją lekko z uśmiechem
-Ty też masz swoje szczęście czeka ono za rogiem wystarczy być cierpliwym-poklepał mnie Gerard
-Od kiedy ty taki filozof co Geri?-zaśmiałem się
-Odkąd ja rządzę w domu-przytuliła się do niego Shakira
-Dziękuję wam, nie wiem co bym zrobił bez was-wstałem i podszedłem do nich- chodźcie tu do mnie-przytulili się do mnie
Chwilę jeszcze ze mną pobyli a wiedziałem że po dzisiejszym dniu są zmęczeni i chcą wypocząć. Sam byłem zmęczony tym dniem. Zanim poszedłem do siebie pragnąłem zajrzeć do Alex. Miała pokój tuż obok więc nie miałem daleko. Drzwi miała uchylone i siedziała na oknie wpatrując się w niebo ze smutnymi oczami, szerzej je otworzyłem i zobaczyłem że płacze. Zrozumiałem że prze zemnie na pewno więc nic innego jak wrócenie do siebie mi nie pozostało.... Chciałem już wracać gdy z zapłakanych ust usłyszałem swoje imię, był to głos Alex
-Neymar....-płakała-czemu mi to zrobiłeś-ocierała łzy a ja stałem tam i nic nie mogłem zrobić-całowałeś inną, nic dla ciebie nie znaczę..-płakała ponownie- Nawet nie wiesz..... chyba powinnam o tobie zapomnieć, nie pasuje do ciebie i tego świata-łkała wgapiając się w zegar - To wszystko... wyjazd, klub, biegi, wspólne wypady po co to jak nawet nie wiem co do mnie czujesz......-przycisnęła poduszkę do siebie- Gdy wrócimy do Barcelony to wrócę do pracy i odetnę się od wszystkiego co mnie tu spotkało, od każdej minuty godziny i dnia spędzonego tutaj odetnę się-ponownie zaczęła płakać-chce zapomnieć? O tym wszystkim? O klubie, o naszych rozmowach, o przebaczenie, o Davim? O tym wszystkim.... co ja zrobiłem-drzwi się rozszerzyły i przez przypadek Alex usłyszała mój głos, zobaczyła mnie i wpatrywała się we mnie  smutnymi oczami
-Co ty tu robisz....-ocierała łzy
-Szedłem do pokoju ale chciałem sprawdzić co u ciebie.....-podrapałem się po karku
-Wszystko ok, jeśli o to ci chodzi-uśmiechnęła się sarkastycznie
-Alex słyszałem wszystko, serio chcesz zapomnieć?.... o tym wszystkim o Davim również?
-Nie o Davim nigdy nie zapomnę i o tym co tu sie wydarzyło też nie ale to takie bolesne, nadal mam w głowie.... ahhhhh te obrazy te cholernie bolące obrazy....-odwróciła ode mnie wzrok
-Skrzywdziłem cię wiem i strasznie żałuję....-upadłem na kolana przed nią
-Teraz? teraz żałujesz? Trzeba było o tym pomyśleć przed obściskiwaniem się z jakąś laską....-powiedziała ze złością w oczach
-Nie bądź taka, nie jesteś taka......-mówiłem do niej
-Nie wiem czy kiedykolwiek liczyłeś ile razy już ci wybaczałam ale dzisiaj skończył się limit.... Zrozumiałeś? Może kiedyś ale nie dzisiaj nie jutro.... na razie zapomnij że będę się do ciebie odzywać a co z tym idzie przebywać z tobą i cokolwiek z twoją osobą się wiąże, jedynymi łącznikami  są chłopaki i Shaki z Anto-powiedziała ze smutkiem w oczach próbowała to ukryć ale przede mną niczego nie ukryje nie ona, nie w takim momencie
-Czyli straciłem twoją przyjaźń? Tego mi nie odbieraj, przecież pracujesz w gazecie, jesteś na naszych treningach, tak nie może być....-podszedłem do niej
-A jak? Mam ci od razu wybaczyć i udawać że wszystko gra?-odpowiedziała odsuwając się ode mnie 
- Che być nadal blisko ciebie, przyjaźnimy się z tymi samymi osobami, mieszkasz z Enrique, Jessica to nasza przyjaciółka.....-próbowałem ją dotknąć
-Nasza? raczej twoja i moja..... nigdy nie było nas, my dwoje..... to zupełnie inne światy...... Nic o mnie nie wiesz i teraz chcesz być blisko mnie?.... za późno, myślisz że mnie znasz? Mylisz się..... Nie wiesz przez co przechodziłam tysiące razy....-po jej policzkach zaczęły spływać łzy
-Nic mi o sobie nie mówisz przy każdej sytuacji odsuwasz  się  i chowasz  w sobie, każdego dnia chcę cię poznawać lepiej i sądzę że tak jest odkąd przybyłaś do Barcelony-próbowałem tak ją dotknąć
Przy najmniejszym dotknięciu odsuwała się ode mnie
-Nie będę 2 razy tego samego powtarzać-powiedziała odchodząc ode mnie
-Alex......proszę cię....-poczułem że moje oczy zrobiły się mokre
-Nie bierz mnie na litość Neymar...... wiele razy tak jak ty klękałam przed osobami ale nic mi to nie pomogło, powiedziałam ci coś i musisz to zrozumieć-staliśmy twarzą w twarz 
-Mam tak po prostu odpuścić i poddać się?-powiedziałem zdziwiony
-Poddałeś się w momencie gdy nie oderwałeś się od "swojej byłej" - sarkastycznie to ujęła
-Gdybyś dała mi to wszystko wyjaśnić, zrozumiałabyś.....-powiedziałem
-Taa na pewno....bo uwielbiam widzieć jak całujesz się ze "swoimi byłymi" na moich oczach
-Jeśli dałabyś mi czas na wyjaśnienie tego co się wydarzyło..... 
- Nie mam sił by słuchać jak bardzo tego żałujesz by później znowu mnie zranić i mówić to samo.....-spojrzała na mnie smutno
Nic nie powiedziałem, w tej chwili coś do mnie dotarło to co najgorsze"straciłem wszelkie nadzieje i szanse w oczach Alex"
W tej chwili zwiesiłem głowę ale czyjeś place podniosły moją brodę, nie myliłem się była to Alex czyli jeszcze nie wszystko stracone-powiedziałem sobie w duchu
Podniosła ją i głęboko spojrzała mi w oczy. Złapałem ją za twarz i lekko przetarłem opuszkami palców po jej policzku. Moja twarz lekko się rozjaśniła a ona zamknęła oczy pod wpływem mojego dotyku. Przyciągnąłem ją do siebie a ona nie protestowała objęła mnie w pasie i mocno się we mnie wtuliła, ja również nie protestowałem, łza mi poleciała gdy pomyślałem że przed chwilą Alex mówiła takie rzeczy. W tym momencie tuliła się do mnie i ani myślała oderwać się. Całowałem ją w głowę dając jej znak że jestem przy niej. Jej obecność sprawiła że moje serce zapomniało tamte gorzkie słowa wypowiedziane z jej ust. Po 5 min oderwała się ode mnie ostatni raz spojrzała na mnie i to był znak że nie rzuca słów na wiatr. Nie mogłem pojąć czemu przed chwilą tak tuliła się do mnie by zaraz potem odsunąć się ode mnie i udowodnić że to nic miedzy nami nie zmieniło. Spojrzałem jakby wbiła mi nóż w serce a ona odwróciła twarz i to był koniec, koniec wszystkiego, lecz takim małym gestem jak przytulała się do mnie dała mi nadzieję że mogę walczyć dalej o jej przebaczenie, muszę jedynie dać jej czas do przemyślenia tego wszystkiego. Za bardzo ją kocham by poddać się bez walki. Jest moim całym światem i udowodnię jej to choćby nie wiem co.
***Alex***
Wyszliśmy z klubu a ja marzyłam by tylko znaleźć się w domu i nigdy już nie oglądać Neymara. Rafa razem ze mną poszła lecz widziała że muszę zostać sama  i tylko powiedziała że w razie czego to mam zapukać obok. Kiwnęłam głową i tuż po tym zanurzyłam się w płaczu. Po ok 1h usiadłam na oknie i wpatrywałam się w gwiazdy. Rozmyślałam co dalej ze mną i Neymarem. Doszłam do wniosku że muszę dać sobie czas na przemyślenie tego wszytkiego ale jak mam przestać myśleć jeśli na każdym kroku widzę Neymara? Jest dla mnie cholernie ważny i nie mogłabym żyć bez niego, będzie to trudne bo to co powiem bardzo mnie zaboli lecz nie mam innego wyjścia, by przebaczyć mu muszę dać sobie czas, niech dalej walczy o mnie, niech udowadnia że jest mi bliski, że coś dla niego znaczę, zbyt wiele razy pokazywałam że jest dla mnie ważny a kończyło to się tak jak dzisiaj moimi łzami, tym razem niech on zawalczy o mnie. A co jeśli podda się i nie będzie już tak jak dawniej?
-Neymar....czemu mi to zrobiłeś.....całowałeś inną, nic dla ciebie nie znaczę-płakałam-Nawet nie wiesz.....(jak bardzo cię kocham jak cholernie jesteś dla mnie ważny) chyba powinnam o tobie zapomnieć-mówiłam że będzie boleć-nie pasuje do ciebie i tego świata-drzwi się lekko uchyliły więc ktoś pod nimi stoi-
To wszystko... wyjazd, klub, biegi, wspólne wypady po co to jak nawet nie wiem co do mnie czujesz......-przycisnęła, poduszkę do siebie- Gdy wrócimy do Barcelony to wrócę do pracy i odetnę się od wszystkiego co mnie tu spotkało, od każdej minuty godziny i dnia spędzonego tutaj odetnę się-ponownie zaczęłam płakać
Usłyszałam kogoś smutny głos, po czym w moich drzwiach stanął smutny Neymar.
-Co ty tu robisz?-szybko otarłam łzy
-Szedłem do siebie a przy okazji chciałem sprawdzić co u ciebie.....-powiedział lekko speszony
-Wszystko ok, jeśli o to ci chodzi-uśmiechnęłam się sarkastycznie
-Alex słyszałem wszystko, serio chcesz zapomnieć?.... o tym wszystkim o Davim również?
-Nie o Davim nigdy nie zapomnę i o tym co tu się wydarzyło też nie ale to takie bolesne, nadal mam w głowie.... ahhhhh te obrazy te cholernie bolące obrazy....-odwróciłam od niego wzrok
-Skrzywdziłem cię wiem i strasznie żałuję....-upadł przede mną  na kolana
-Teraz? teraz żałujesz? Trzeba było o tym pomyśleć przed obściskiwaniem się z jakąś laską....-powiedziałam ze złością w oczach
-Nie bądź taka, nie jesteś taka......-mówił do mnie błagalnym głosem, sam w środku się rozklejałam
-Nie wiem czy kiedykolwiek liczyłeś ile razy już ci wybaczałam ale dzisiaj skończył się limit.... Zrozumiałeś? Może kiedyś ale nie dzisiaj nie jutro.... na razie zapomnij że będę się do ciebie odzywać a co z tym idzie przebywać z tobą i cokolwiek z twoją osobą się wiąże, jedynymi łącznikami  są chłopaki i Shaki z Anto-powiedziałam ze smutkiem w oczach próbowałam to ukryć  przede Neymarem lecz słabo mi to szło
-Czyli straciłem twoją przyjaźń? Tego mi nie odbieraj, przecież pracujesz w gazecie, jesteś na naszych treningach, tak nie może być....-podszedł do mnie
-A jak? Mam ci od razu wybaczyć i udawać że wszystko gra?-odpowiedziała, odsuwając się od niego
- Che być nadal blisko ciebie, przyjaźnimy się z tymi samymi osobami, mieszkasz z Enrique, Jessica to nasza przyjaciółka.....-próbował mnie dotknąć
-Nasza? raczej twoja i moja..... nigdy nie było nas, my dwoje..... to zupełnie inne światy...... Nic o mnie nie wiesz i teraz chcesz być blisko mnie?.... za późno, myślisz że mnie znasz? Mylisz się..... Nie wiesz przez co przechodziłam tysiące razy....-po moich  policzkach zaczęły spływać łzy -Nic mi o sobie nie mówisz przy każdej sytuacji odsuwasz  się  i chowasz  w sobie, każdego dnia chcę cię poznawać lepiej i sądzę że tak jest odkąd przybyłaś do Barcelony-próbowałem  ją dotknąć -Przy najmniejszym dotknięciu odsuwasz  się ode mnie
-Nie będę 2 razy tego samego powtarzać-powiedziałam odchodząc od niego
-Alex......proszę cię....-zobaczyłam  że Neymara oczy zrobiły się mokre
-Nie bierz mnie na litość Neymar...... wiele razy tak jak ty klękałam przed osobami ale nic mi to nie pomogło, powiedziałam ci coś i musisz to zrozumieć-staliśmy twarzą w twarz 
-Mam tak po prostu odpuścić i poddać się?-powiedział zdziwiony
-Poddałeś się w momencie gdy nie oderwałeś się od "swojej byłej" - sarkastycznie to ujęłam
-Gdybyś dała mi to wszystko wyjaśnić, zrozumiałabyś.....-powiedziałem
-Taa na pewno....bo uwielbiam widzieć jak całujesz się ze "swoimi byłymi" na moich oczach
-Jeśli dałabyś mi czas na wyjaśnienie tego co się wydarzyło..... 
- Nie mam sił by słuchać jak bardzo tego żałujesz by później znowu mnie zranić i mówić to samo.....-spojrzałam na niego smutno
Nie mogłam być tak okrutna i pokazać że nie bolały mnie własne słowa, mam serce a właśnie on zajmuje w nim szczególne miejsce, zajmuje je całe. Podeszłam do niego i uniosłam jego zwieszoną brodę.
Podniosłam ją i głęboko spojrzałam mu w oczy. On Złapał moją   twarz i lekko przetarł opuszkami palców po moim policzku. Jego twarz lekko się rozjaśniła a ja zamknęłam oczy pod wpływem jego dotyku. Przyciągnął mnie  do siebie a ja  nie protestowała, objęłam go  w pasie i mocno się w niego wtuliłam , on również nie protestował, łza mu poleciała gdy pomyślał o mich bolesnych słowach. W tym momencie tuliłam się do niego i ani myślałam oderwać się. Całował mnie  w głowę dając mi  znak że jest przy mnie . Jego obecność sprawiła że moje serce zapomniało tamte gorzkie słowa wypowiedziane z moich ust w jego stronę. Po 5 min oderwałam się od niego  ostatni raz spojrzałam na niego  i to był znak że nie rzucam słów na wiatr. Tak na prawdę chciałam nigdy się od niego nie odrywać, i zawsze tulić się do jego ciepłych ramion. Jest moim światłem i drogą która mnie prowadzi. Jedak w tej chwili musiałam się pozbierać, moje serce musi poczuć że ktoś o nie walczy, że jest kochane, że dla kogoś jest ważne. Neymar ze smutnym spojrzeniem opuścił mój pokój. Moja miłość do niego nigdy nie zgaśnie, nigdy choćby nie wiem jak wiele razy miałby mnie ranić. Znam Neymara i wiem że się nigdy nie podda.

****
Wiem nie bijcie mnie...... Przepraszam 10000000 krotnie, trochę długo wiem..... ale miałam takie sytuacje że jak pisałam to coś mi się dusiło i znikało i musiałam pisać od nowa.... Maskara..... ale jest i czekam na kom :)
 













 

1 komentarz:

  1. Cześć ;) chciałabym Cię zaprosić na mojego bloga, może Ci się spodoba i zostaniesz ze mną na dłużej?
    Liczę na to, że zechcesz przeczytać to co tworzę i pozostawisz po sobie jakiś ślad.
    Link do opowiadania ---> http://u-twego-boku.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń