piątek, 18 grudnia 2015

Rozdział XIII

***Alex***
Wiem że Neymar nigdy się nie podda.
***Neymar***
Wczorajszy dzień był bardzo nieprzyjemny powiedziałbym tragiczny. Położyłem się do łóżka marząc o Alex........ Wiedziałem że "po burzy zawsze wychodzi słońce"https://www.youtube.com/watch?v=mqqLoUcLX5I&spfreload=10.
Rano obudziłem się w dobrym humorze i wymyśliłem dla wszystkich niespodziankę.  Szybko się ubrałem, wziąłem kluczyki od samochodu i pojechałem do najbliższego sklepu, mojego ulubionego. Zostawiłem im na stole karteczkę"Za chwilę jestem, Neymar♥". Kupiłem wszystkie potrzebne składniki i zacząłem przyrządzać pyszności.Nie było to coś wytwornego ale prostego tak od serca. Były to typowe brazylijskie potrawy. Znalazły się na stole Sururu, Acaraje,pão de queijo, a do popicia  caipirinhy. Nakryłem do stołu i śniadanie było gotowe. Usłyszałem że ktoś schodzi schodami. Zobaczyłem Rafę. 
-Hej brat-przywitaliśmy się całusem w policzek
-Hej siostra-uśmiechałem się- szybko się ubierz i na śniadanie-podszedłem do stołu
-To jakaś specjalna  okazja?-zaśmiała się
-Nie...... chciałem zrobić wam przyjemność i wymyśliłem to-pokazałem na stół
-Przygotowałeś tyle jedzenia... nawet moje ulubione Sururu - uściskała mnie siostra
Nie odpowiedziałem a ona pocałowała mnie w policzek i pobiegła na górę. Trwało to ok 10 min gdy zeszli się wszyscy razem z rodzicami i Alex. 
***Alex***
Niechętnie ale otworzyłam oczy. Byłam przytulona do zdjęcia Neymara, miałam je na stoliku odkąd tutaj przyjechaliśmy. Było to zdjęcie które zrobiliśmy sobie jak byliśmy na lodach cali umorusani nimi. Kochałam to zdjęcie, Neymar o nim nie wiedział i lepiej by się nie dowiedział. Podeszłam do szafy i nie wiedziałam co ubrać. Po długim namyśle wybrałam to:
Włosy upięłam wysoko. Weszłam do łazienki po beżowy cień do oczy i kredkę nic więcej nie lubiłam dużo nakładać na siebie tapety. Użyłam jeszcze swoich ulubionych perfum i byłam gotowa. Schodzę po schodach i przecieram oczy....Neymar krząta się po kuchni kręcąc tyłkiem. Zaśmiałam się i w tym samym momencie Rafaela do mnie podeszła.
-Chodź do stołu-pociągnęła mnie za rękę tak mocno że wpadłam na Neymara. On nic nie powiedział tylko zaśmiał się i powiedział coś co przywróciło tyle wspomnień...
-Tak jak wtedy na lotnisku znowu na mnie wpadasz.....-uśmiechnął się
Odwróciłam twarz by nie zobaczył że się zarumieniłam i moje oczy rozpływają się pod wpływem jego oczu, takie wzajemne oddziaływanie. Musiałam oprzytomnieć by przywrócić racjonalne myślenie. Usiadłyśmy do stołu obok siebie, tak by Neymar siedział jak najdalej ode mnie i co najważniejsze nie obok mnie.Ciągle jak podawał do stołu gapił się na mnie a ja udawałam że tego nie widzę. Rafa kopała mnie że Neymar się na mnie gapi a ja nie reagowałam, żeby dać mu znak że zapomniałam co się wczoraj stało? Za szybko i nie tak łatwo. Skończył podawać  razem z Jotą oraz rodzicami po czym  usiadł do stołu. Rozmawiałam z Rafą gdy poczułam czyjeś ręce na mojej dłoni. Modliłam się by nie ujrzeć Neymara ale nie był to Davi uśmiechający się do mnie i gładzący mnie po dłoni.
-Daviś! - uściskałam go- chodź do mnie-pokazałam ręką na kolana
Nie protestował i przeniósł się na moje kolana. Trochę traktowałam go jak dziecko ale uwielbiałam z nim przebywać.
-Wygodnie tu- skakał mi po kolanach
-Cieszę się, wygodnicki przystojniaku-ucałowałam go w policzek i po czochrałam po włosach
-wierz ile je układałem-burknął na mnie- zrobił zagniewaną minę
-Tatuś nauczył się układać fryzurę?-wiedziałam że tak
-Oczywiście, ta fryzura działa na dziewczyny-uśmiechnął się szyderczo
-Pogratuluj tatusiowi nauki, to na mnie działa-przytuliłam go do siebie i Rafa uśmiechnęła się do mnie
-Ach zapomniałem-podszedł i zaczął do mnie mówić na uch- wybaczysz mojemu tatusiowi? Czy między wami jest dobrze?-pytał się malec
Neymar...znowu go do mnie wysłał by się zapytał czy mu wybaczę..... Czy jest dobrze, w sumie tak ale potwierdzę to w swoim czasie-powiedział mój mały głosik w głowie
-Jest bardzo dobrze -cmoknęłam go w policzek- nie przejmuj się tak Davi- odwróciłam jego twarz do swojej
-Bądźcie razem, pasujecie do siebie-powiedział triumfalnie, cmoknął mnie w policzek i uciekł do swojego pokoju
-Nic nie zjadł-powiedziałam zerkając na jego talerzyk- zjadł z barku kilka słodyczy i dlatego tylko przyszedł, dla ciebie i Neymara - powiedziała Rafaella do mnie
-Słodki z niego chłopak-powiedziałam z szerokim uśmiechem na ustach - i jaki podobny do Neymara- zaśmiałam się wypowiadając jego imię wywołałam go, usiadł koło mnie, zerkając z iskierkami w oczach na Rafę.
-Słyszałem swoje imię-powiedział ożywiony
-No i co z tego? Jesteś ojcem słodkiego Daviego więc tutaj każdy często wypowiada twoje imię-wstałam od stołu opierając się o kant krzesła
-No racja-mruknął- jutro już wracamy...-spojrzał na mnie
- ja nie jestem trenerem, ja nie ustalam urlopu gwiazd klubu-odpowiedziałam
Nic więcej nie powiedział jedynie spojrzał na mnie i lekko dotknął mojej ręki. Cały wieczór chodziłam po pokoju i zastanawiałam się czy nie pójść do pokoju obok ,do Neymara. Niby chciałam z nim zerwać wszelkie kontakty ale sama z siebie go potrzebuję, jego bliskości i czułości. On jest idealnym przykładem tego pragnienia. Wzięłam telefon do ręki i sprawdziłam Fb IG i TT, nic ciekawego nie było więc go odłożyłam na szafkę nocną. Wyszłam na balkon by zaczerpnąć świeżego powietrza. Głośno rozmyślałam, głównie co do spraw z Neymarem. Nic nie postanowiłam. Moje serce nadal go kocha i będzie kochać do końca życia. Usłyszałam instrument, fortepian, tak dawno nie grał, była to muzyka dla moich uszu. Uwielbiałam jak grał a przez to wszystko co się wydarzyło  nie miałam okazji posłucha jego gry. Nie chwalił się nią jakoś specjalnie ale gdy ktoś miał zaszczyt go posłuchać zachwycałeś się nim. Zamknęłam drzwi od balkonu i na palcach udałam się do pokoju Neymara. Stanęłam za drzwiami lekko je uchylając by posłuchać jak gra. Grał tak spokojnie i z takim zaangażowaniem jakiego nigdy nie widziałam. Szerzej je otworzyłam i widziałam na fortepianie nasze zdjęcie moje i jego podczas jedzenia lodów wtedy przy budce. Miał to samo zdjęcie, grał i patrzył na nie, co w nim takiego jest że daje mu z taką pasją grać? Oparłam się o framugę i wsłuchiwałam się dalej. Grał właśnie . Nie śpiewał i brakowało tu głosu. Mogłabym zacząć śpiewać ale wtedy wydało by się że stoję w jego drzwiach. Znałam tą piosenkę na pamięć, zawsze gdy rozumiałam jej sens myślałam o Neymarze, o moich uczuciach do niego, o naszych sytuacjach ale również o tych złych chwilach z których się podnosiliśmy silniejsi. Neymar był w moim życiu tym co najlepsze i najgorsze. Wzajemnie się dopełniamy, nie ma dwóch podobnych dusz jak moja i Neymara. Miałam dość tych kłótni, mogłabym wyznać swoje uczucia choćby od zaraz, nawet tutaj. Potrzebuję go. Tak cholernie potrzebuję. Potrzebuję go jak nikogo innego. Zaczął grać to i gdy wszedł moment na słowa nie wahałam się, nie obchodziło mnie to czy Neymar dowie się że go kocham czy też będzie nalegał na moje przebaczenie, chodziło mi o to by ponownie się z nim zjednoczyć.
"What would I do without your smart mouth
Drawing me in, and you kicking me out
Got my head spinning, no kidding, I can’t pin you down
What’s going on in that beautiful mind
I’m on your magical mystery ride

And I’m so dizzy, don’t know what hit me, but I’ll be alright[...]"

Weszłam zamykając oczy przy śpiewie. Spojrzałam na niego i jego oczy zrobiły się takie jasne, jak rozgwieżdżone niebo. Refren był jeszcze lepszy
‘Cause all of me
Loves all of you
Love your curves and all your edges
All your perfect imperfections
Give your all to me
I’ll give my all to you
You’re my end and my beginning
Even when I lose I’m winning
‘Cause I give you all, of me
And you give me all, of you, all"

Usiadłam koło niego wciąż śpiewając i patrząc na niego. Zamknęłam oczy i oparłam głowę o jego ramię. Nie zważałam co sobie pomyśli. Ten moment był idealny, tylko my i te piękne piosenki. Gra dalej bez przerwy,bez żadnego załamania. Uśmiechałam się do niego by też spróbował a ja będę grać lecz on kiwał głową że nie i błogo się do mnie uśmiechnął po czym szepnął żebym nie przestawała śpiewać bo mój głos go uspokaja i jest przepiękny. Łza zakręciła mi się w oku po takich słowach. Zaczął grać i tym razem próbował trochę ze mną śpiewać. Ja przejęłam grę na fortepianie i razem z nim wczuwałam się w nuty. Ten moment będzie z jednym z tych najpiękniejszych. Po 2h grania bolały mnie palce u rąk jednak nie żałowałam że przyszłam tutaj i śpiewałam. Po skończonej grze wyszłam na taras. Neymar miał największy pokój i tak oto z tego miał taras. Miał na nim własne boisko ale także miejsce do grilowania. Położyłam się na trawie i czekałam na Neymara. Usiadł na leżaku a ja oczekiwałam że usiądzie koło mnie. Pokazałam mu gdzie ma usiąść i nie zaprzeczył. Usiadł tam gdzie chciałam, stykaliśmy się plecami. Rozglądając się po niebie poczułam znajomy dotyk dłoni. Była to dłoń Neymara. Potrafi, człowieka wprowadzić w taki stan że nie mogę tego opisać.Taki niby mały gest a kocham jak to robi. Nie odzywaliśmy się do siebie ale mi wystarczyło że siedział i jego dłoń leżała na mojej. 
-Tak tu cicho, od tego całego zgiełku i krzyków-powiedziałam 
-Racja, mój taras to jedyne takie miejsce -zaśmiał się
-No co, nie czujesz tego? Myślałam że przez tyle lat wiesz jaki jest twój taras-bardziej się roześmiałam 
-Zawsze tu przychodzę jak mam jakiś problem-powiedział po czym zabrał rękę. Dziwnie się poczułam bez jego dotyku i ją przytrzymałam. On zdziwił się po czym wrócił na swoje miejsce kładąc swoją dłoń na mojej. 
-Teraz to ja cię nie rozumiem Alex-powiedział patrząc mi w oczy
-Jutro wylatujemy, wrócimy do...-przerwał mi Neymar łapiąc moje nadgrstki
-Nie zmieniaj tematu Alex, najpierw ta gra, teraz ta bezsensowna rozmowa, to co było przed fortepianem było takie niezwykłe jakbyś.....-zamilknął
- Nie wiem o co ci chodzi-powiedziałam prawie szeptem
-Nie zmieniaj tematu!-niemalże krzyknął- znowu w coś grasz? Próbujesz mnie uwieść czy co? Chciałaś zerwać ze mną kontakty a teraz? Nie  rozumiem cię-usiadł na leżaku
Usiadłam koło niego mówc cicho
-taka już jestem, gdy mnie poznawałeś wiedziałeś że......-potarłam jego policzek
-Że jesteś taka skryta wiem! Ale to wszystko, pokazujesz to a później się kłócimy....-złapał się za głowę
-Widzisz?...... dlatego nie lubię rozmawiać o takich rzeczach bo kłócimy się a ja..... po prostu tego nie lubię-powiedziałam
-Tylko że ty wiesz o mnie wszystko a ja o tobie prawie nic....-zaczął nerwowo chodzić- jestem cierpliwy ale ta kłótnia mnie dobiła-klęknął przede mną- Przepraszam za tamtą akcję, nie chciałem byś to widziała, żałuję, nie chciałem i nigdy nie zechcę byś cierpiała przeze mnie-powiedział prawie płacząc
Podniosłam jegoowę by spojrzał na mnie i otarłam mu łzy które ukrywał przede mną 
-A ja nie chcę żebyś płakał przeze mnie- powiedziałam trzymając jego twarz w swoich dłoniach
On spojrzał na mnie i przybliżył swoją twarz do mojej. W takim momencie byłoby idealnie, ale nie mogę nie teraz nie wie jaka byłam wcześniej......
Odsunęłam lekko swoją twarz. Ujrzałam jeszcze smutniejszy wzrok Neymara po moim odsunięciu. On zrobił to samo co ja przytrzymał moją twarz i przysunął się jeszcze bliżej. Nie mogłam mu na to pozwolić gdyby się dowiedział zmienił by o mnie zdanie na dobre
-Nie mogę Neymar - powiedziałam odsuwając się 
-Czemu?-szepnął ,miło paraliżując moją twarz
-Bo nie wiesz o mnie wszystkiego-złapałam jego dłonie
-To powiedz, tak długo czekam-powiedział cicho
-Gdybyś wiedział nie chciałbyś mnie pocałować teraz-odwróciłam twarz
-Opowiedz mi,-odwrócił moją twarz-znam cię nie mógłbym zmienić o tobie zdania
- Nie mogę, to wszystko jest zbyt bolesne nawet teraz po tylu latach - wstałam z trawnika
-Przyjaciołom mówi się wszystko prawda?-powiedział lekko się do mnie uśmiechając
-Prawda-westchnęłam- Nie potrafię ci tego powiedzieć, może kiedyś....-odeszłam od niego
-Nie nalegam, tylko mnie nie odtrącaj-powiedział zatrzymując mnie
-Nie odtrącam cię-pogłaskałam jego policzek- Nie potrafię mówić o tym tak otwarcie-spojrzałam na niego smutno 
-Ale ta akcją z Bruną, bardzo cierpiałaś i od tego nie odzywałaś się do mnie, odtrąciłaś mnie pomimo rozmowy
-Co do tej akcji..... Bardzo mnie to bolało ale gdy zrozumiałam pewną rzecz po tym nie mogłam długo  się na ciebie gniewać, za długo ze sobą przebywamy by to przerwać przez jakąś wstrętną, głupią sztuczną laskę-powiedziałam mrucząc przekleństwa po polsku.
Neymar się zaśmiał i objął mnie ramieniem.
-Czyli dalej jesteśmy przyjaciółmi? Wybaczyłaś mi?-powiedział z tym błyskiem w oczach
-A czy kiedyś przestaliśmy?-sama nie wiedziałam co mówię, mój rozum tego nie pojmował i nie mówił, to moje serce wybaczyło mu w momencie gdy klęknął przede mną i z jego oczu poleciały łzy. Nie chciał bym cierpiała, więc nie mogłam długo nie na niego gniewać. Moje serce może nie było w idealnym stanie ale nigdy nie przestanie kochać tej "11". "11" mojego życia.
Kręcił w niedowierzaniu głową. Upadł na kolana i zakrył twarz dłońmi.Ten widok bardzo mnie rozbił. Neymar po raz kolejny płacze i to przeze mnie
-Neymar nie płacz-mi też puszczały emocje, kurde kocham go i rozklejam się na fakt jego łez. On nie przestawał a moje serce coraz bardziej się rozklejało.
-Co mam zrobić byś przestał płakać?-powiedziałam szybko ocierając swoje łzy. Tak ja też patrząc na niego płakałam. Głupie ale cholernie ważne dla mnie. Dalej nie reagował.
-Neymar wstań, proszę.....-powiedziałam opierając swoją głowę o jego czoło
Wstał i nie patrzał na mnie.
-Spójrz na mnie-powiedziałam błagalnie
Neymar omijał mnie wzrokiem, nie chciał nie mnie patrzeć- Czemu na mnie nie patrzysz? Tu jestem-złapałam jego twarz
Nie reagował
-Powiesz czy nie?-trochę się wkurzyłam- Nie? a więc dobrze-wyszłam z tarasu
-Alex! to nie tak że coś się stało tylko chodzi o to że wstydzę się spojrzeć ci w oczy po tym jak bardzo cię skrzywdziłem a ty mi wybaczyłaś.....-zatrzymał mnie
Odwróciłam się do niego z mokrymi oczami
-Wyjaśniłam ci że nie mogłabym długo być z tobą w konflikcie...-podeszłam do niego
-bardzo cię skrzywdziłem..... Przepraszam-spojrzał na mnie tak jakby chciał się przede mną rozpłakać
-Przeprosiny przyjęte, ja też nie byłam bez winy mogłam cię wysłuchać a nie od razu tak reagować, mogłam dać ci wyjaśnić..-powiedziałam ze skruchą
-Nie wiem jak ci się mam odwdzięczyć za takie szlachetne serce-powiedział opierając się o framugę drzwi
-Dostałeś szansę i nie zmarnuj jej-powiedziałam idąc w stronę po raz kolejny na trawnik
-Nie zmarnuje jej, obiecuję-uśmiechnął się tym razem na resztę wieczoru. Wiedziałam że dzisiaj obydwoje odzyskaliśmy wewnętrzny spokój, ponownie nasze dusze się spotkały i coś tam w środku mi mówiło że będą już razem na wiele wiele wiele lat.
****
m nżrazę na wiele wiele wiele lat
wieod dzotkania otkałyownie Poniokójsiaj obydwoje ęcuję, obiec
ej, może dłu nie wieDostałese rób 
, mogłamm , mogłamy przyję
rozrozpłak
Kolejny rozdział ! Następny pojawi się może jeszcze przed sylwestrem. Z tej okazji życzę wam Spokojnych, Szczęśliwych, Rodzinnych i Magicznych Świąt :* Niech wasze wszystkie pragnienia spełnią, uwierzcie w marzenia, miejcie wiarę że rok 2016 i także zbliżające się Święta odmienią wasze życie. Trzymajcie się do następnego :**         
 





 

5 komentarzy:

  1. Brawo, brawo powiem Ci, że rozdział genialny :) Będę tu często wpadać :) Jedyne co mnie tu razi to za duża czcionka(źle się czyta), ale treść jest niesamowita :) Chciałabym zaprosić także na mojego nowego bloga http://marzenia-spelniaja-sie-z-barcelona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć, niedawno znalazłam twojego bloga. Tak mi się spodobał że od razu przeczytała wszystkie rozdziały :) Zapraszam do mnie http://dlaczegoniepowiedzialasmi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć, niedawno znalazłam twojego bloga. Tak mi się spodobał że od razu przeczytała wszystkie rozdziały :) Zapraszam do mnie http://dlaczegoniepowiedzialasmi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Niedawno znalazłam bloga. Boski naprawdę czekam na kontynuację.. <3
    P.S
    http://teamemelissa.blogspot.com/?m=1 zapraszam do siebie na nowy blog prolog już tu jest. ;)

    OdpowiedzUsuń